Smaki greckiej wyspy
Opis
Jak smakuje grecka wyspa?
Słońcem, słoną bryzą i słodyczą pocałunków, które nie powinny się wydarzyć.
Katia, ambitna doktorantka, chciała jedynie chwilę wytchnienia od obowiązków i poczucia, że ciągle jest komuś coś winna. Zmuszona przez rodziców do rodzinnego wyjazdu, trafia do miejsca, w którym wszystko wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe.
Mateusz, rezydent turystyczny, zna Grecję od podszewki wraz z jej zachodami słońca, kaprysami turystów i ciężarem nieustannego uśmiechu. Ale za profesjonalną fasadą kryje się człowiek, który dawno zapomniał, jak to jest żyć dla siebie.
Kiedy ich ścieżki się przecinają, nic nie przebiega zgodnie z planem. Bo niektóre spotkania jak kieliszek ouzo potrafią zawrócić w głowie i zostawić po sobie smak, o którym nie sposób zapomnieć.
Szczegóły
Recenzje
„Smaki greckiej wyspy” to lekka opowieść w wakacyjnym klimacie. Ty Autorka zabiera nas do świata pełnego słońca, morskiej bryzy i pięknych greckich widoków. Czytając odbyłam historyczną podróż po tym kraju co było dość ciekawym doświadczeniem. Fabuła kręci się głównie wokół Katii, ambitnej doktorantki próbującej choć na chwilę uciec od presji życia. Niestety nie polubiłam tej bohaterki. Jak dla mnie jest za marudna i za roszczeniowa. Momentami jej zachowanie było wstrętne i dziecinne. Do tego marudzi, a w sumie nic z tego pozytywnego nie wynika. Jest też Mateusz, rezydent turystyczny, który na pierwszym rzut oka wydaje się idealny. Po bliższym poznaniu stracił w moich oczach. Największym atutem książki jest klimat. Grecka wyspa niemal ożywa na kartach powieści. Autorka tak pięknie ją opisuje, że czuć zapach morza, smak ouzo i ciepło wieczornego powietrza. Książka zawiera delikatne elementy romansu, bardziej skupia się na zadaniu sobie ważnych pytań, przewartościowaniu swoich priorytetów i o tym, czy można zacząć żyć inaczej, nawet jeśli wcześniej wydawało się to niemożliwe. Mimo mojej niechęci do bohaterów, książkę czyta się bardzo szybko. To książka, po której przeczytaniu ma się ochotę spakować walizkę i polecieć na grecką wyspę, ale jednak z dala od bohaterów, żeby nie psuć sobie humoru 😉