30.94
Kryminał
Skarpa Warszawska
Spadek po mojemu
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
30,94 zł
Cena rekomendowana: 52,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Nic tak nie łączy jak… wielki spadek. W wieku 90 lat umiera Alojzy Stawicki, multimilioner, przedsiębiorca, dobroczyńca, a także - choć nigdy mu tego nie udowodniono - jeden z największych w historii złodziej dzieł sztuki. Według niektórych to właśnie on dokonał kradzieży trzech najcenniejszych obrazów polskich malarzy, nazywanych "Wielką Trójką Stawickiego". Spadkobiercami fortuny Stawickiego zostają jego dwaj wnukowie, obecnie skłóceni i śmiertelnie na siebie obrażeni. Alojzy nie byłby jednak sobą, gdyby nie przygotował dla braci nieprzyjemnej niespodzianki. Żeby otrzymać spadek, bracia muszą wspólnie rozwiązać zagadkę Wielkiej Trójki Stawickiego. Na domiar złego czas nie jest ich sprzymierzeńcem, a przeszkody zaczynają się mnożyć. Chętnych na obrazy Stawickiego jest bowiem wielu, a wśród nich: policja, Kościół, a nawet… mafia. Szczególnie zdeterminowana wydaje się zaś komisarz Iga Mauer. A wszystko to obserwują wścibskie media. Czy w tym chaosie cokolwiek można zachować w tajemnicy? I co było prawdziwym celem Alojzego Stawickiego? "Spadek po mojemu" to przewrotna, pełna akcji i błyskotliwych dialogów komedia kryminalna, w której to, co nie powinno się wydarzyć, wydarzy się na pewno.
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
512
Format
13.5x21.0cm
Języki
polski
ISBN
9788384302248
Rodzaj
Książka
EAN
9788384302248
Data premiery
2026-04-22
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Spadek po mojemu
30,94 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„Spadek po mojemu” autorstwa Mieczysława Gorzki to komedia kryminalna, która od pierwszych stron wciąga w rodzinne błotko, konflikty, brudne tajemnice i absurdalne sytuacje. Autor świetnie balansuje pomiędzy napięciem, humorem i dynamiczną akcją, a my przez to otrzymaliśmy historię, od której trudno się oderwać. W tej historii umiera Alojzy Stawicki — multimilioner, filantrop, a jednocześnie człowiek owiany legendą. Fortunę po nim mają odziedziczyć jego skłóceni wnukowie i tu zaczyna się gra o dużą kasę. Warunkiem otrzymania spadku jest wspólne rozwiązanie zagadki związanej z legendarną „Wielką Trójką Stawickiego”. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy chaos i schody. To, co najbardziej podobało mi się w tej książce, to genialnie wykreowani bohaterowie. Każdy z nich ma swój charakter, swoje motywacje i własny sposób działania, przez co całość wypada bardzo naturalnie. Relacje między postaciami są pełne złośliwości, ciętych ripost i emocji, a dialogi potrafią wywołać szczery uśmiech. Humor w tej historii jest genialny — nie przytłacza kryminalnej intrygi, a sprawia, że książkę czyta się lekko i z ogromną przyjemnością. Sama fabuła została skonstruowana bardzo sprytnie. Autor nieustannie podrzuca nowe tropy, miesza fakty i komplikuje sytuację bohaterów. Do tego dochodzą mafia, policja, media i Kościół, więc zamieszania zdecydowanie nie brakuje. Tempo akcji praktycznie ani na moment nie zwalnia, a kolejne wydarzenia często są tak nieprzewidywalne, że trudno domyślić się, w jakim kierunku pójdzie historia. Bardzo spodobał mi się również klimat tej książki — momentami absurdalny, lekko ironiczny, ale jednocześnie pełen tajemnic i niedopowiedzeń. Mieczysław Gorzka świetnie pokazuje, że nawet walka o ogromny majątek może stać się początkiem szalonej przygody, w której nic nie idzie zgodnie z planem. „Spadek po mojemu” to idealna propozycja dla fanów komedii kryminalnych z wyrazistymi bohaterami, błyskotliwymi dialogami i intrygą, która potrafi zaskoczyć. To książka, przy której można się świetnie bawić, a jednocześnie dać porwać dobrze skonstruowanej historii. Takich historii się nie czyta - w nich się przepada! Polecam! Cytaty: „– Nie wmawiałaś mu czasem, że przed śmiercią dobrze jest odpokutować swoje winy? – Bartek spróbował zajrzeć mu w oczy, jednak Szymon opuścił wzrok. – No… tak nie do końca. – Nie próbuj mnie okłamywać! – warknął Dziobak. – Ta gadka o pokucie i odpuszczeniu grzechów to podstawa regulaminu twojej mafii w czarnych mundurach. I nie próbuj mnie okłamywać. Chciałem ci przypomnieć, że kłamać wam też nie wolno. I przeklinać. Przynajmniej w teorii.” „Na twarzy zakonnicy wykwitł złowieszczy uśmiech. – Musimy mieć na niego jakiegoś haka, żeby nam już nie bruździł. Pomóż mi go zanieść do pokoju gościnnego. Wspólnymi siłami zatargali księdza Widackiego po schodach na piętro, gdzie znajdował się mały pokoik dla gości. Szymon z trudem dźwigał bezwładne ciało. Wreszcie rzucił je na łóżko. Stanął zasapany, nadal nie wiedząc, co zamyśla siostra Gabriela. Czy chce go zabić i zakopać w ogródku, a on właśnie stał się mimowolnie wspólnikiem tego planu? Na szczęście kobieta miała inne zamiary.” „Dobrych hakerów nie wsadzają, tylko proponują im pracę w służbach.”
Gorzka w wersji light, czyli... jak dać się wpuścić w maliny! 🎨💰 Znamy go z mrocznych historii, w których zbrodnia goni zbrodnię, a krew krzepnie w żyłach. Ale czy spodziewaliście się Mieczysława Gorzki w wydaniu ironicznie-komediowym? Ja nie, a teraz zbieram szczękę z podłogi! „Spadek po mojemu” to jazda bez trzymanki, która wciągnęła mnie uszami i trzymała w napięciu (i śmiechu!) niemal do białego rana. Wszystko zaczyna się od śmierci 90-letniego Alojzego Stawickiego – multimilionera i prawdopodobnie największego złodzieja sztuki w historii. Staruszek zostawia fortunę, ale nie byłby sobą, gdyby nie przygotował dla spadkobierców złośliwej niespodzianki. Jego dwaj skłóceni wnukowie, którzy wydaje się, że szczerze się nienawidzą, muszą wspólnie rozwiązać zagadkę „Wielkiej Trójki”, by zobaczyć choć grosz z testamentu. A że kasa zmienia ludzi i potrafi połączyć nawet największych wrogów, bracia zaczynają lawirować w gąszczu absurdalnych zdarzeń. Czas ucieka, a w kolejce po łup ustawia się komisarz Iga Mauer, mafia, Kościół i wyjątkowo wścibskie media. Czytając tę książkę, widziałam oczami wyobraźni, jak autor siedzi przy biurku i zanosi się śmiechem, konstruując tę nieprawdopodobną intrygę i wpuszczając w maliny nie tylko swoich bohaterów, ale i nas – czytelników! Momentami czułam tu ducha kultowego „Lesia” Joanny Chmielewskiej – to ten rodzaj literackiego chaosu, w którym rzeczy niemożliwe stają się faktem, a wszystko podane jest z ogromnym dystansem i lekkością. Akcja pędzi, postacie (nawet te drugoplanowe!) są nakreślone po mistrzowsku, a błyskotliwe, szybkie dialogi nasączone są genialną ironią i sarkazmem. Dzieje się dużo, bywa absurdalnie i zupełnie nieobliczalnie, a na koniec... po prostu się wściekłam! Mieczysław Gorzka tak to wszystko skomponował i tak zakończył, że aż chciałam krzyczeć z ciekawości, co było dalej, ale ciii... nie będę Wam spojlerować. Jeśli szukacie rasowej komedii kryminalnej w nowoczesnym wydaniu, bierzcie „Spadek po mojemu” w ciemno. To genialna rozrywka, choć lojalnie ostrzegam – grozi niewyspaniem! 😉
Myślałam, że to będzie kolejna kryminalna historia, ale nie ukrywam, że lektor spowodował, że sięgnęłam po wersję audio dostępną m.in. w aplikacji Legimi. Autor Mieczysław Gorzka w „Spadku po mojemu” zrobił coś, czego wielu (w tym ja) chyba się po nim nie spodziewało. Jeśli kojarzycie go właśnie z tych mrocznych kryminałów o komisarzu Zakrzewskim, to tutaj przygotujcie się na solidny zwrot akcji, bo to rasowa komedia kryminalna, ale taka, że nieraz będziecie mieli ubaw. A wiecie, dlaczego o co cały ten szum? Całe zamieszanie kręci się wokół Alojzego Stawickiego. Starszy pan zmarł, ale zrobił to w swoim stylu, zostawiając po sobie nie tylko majątek, ale i niezły pasztet. (to nie spojler tylko początek historii). Zamiast spokojnego podziału kasy mamy dwóch skłóconych braci, którzy najchętniej widzieliby się nawzajem na innym kontynencie (albo i planecie). Głównymi bohaterami są właśnie oni: skłóceni wnukowie Alojzego. Dziadek, będąc człowiekiem przewrotnym, postawił im warunek, żeby powąchać miliony, muszą rozwiązać zagadkę tzw. Wielkiej Trójkę Stawickiego, czyli trzy zaginione obrazy, które, delikatnie mówiąc, dziadek mógł kiedyś „pożyczyć” w nie do końca legalny sposób. Co oni muszą przejść? (Czyli jazda bez trzymanki) To nie jest spacer po galerii sztuki. Bracia zostają wciągnięci w wir wydarzeń, w których biorą udział. Te teksty, sytuacje, które bracia mają do pokonania, naprawdę dały mi niezły ubaw. Komisarz Iga Mauer to ostra babka, która depcze im po piętach i nie kupuje ich wersji wydarzeń. Mafia, Kościół i wścibskie media jak, wszyscy nagle nabrali ochoty na sztukę, a bracia muszą lawirować między tymi wszystkimi grupami interesu. Wzajemna współpraca, i to jest dla nich największa kara. Muszą zacząć ze sobą rozmawiać i działać ręka w rękę, co rodzi mnóstwo komicznych, a czasem absurdalnych sytuacji. Autor genialnie pokazuje, jak zdesperowani ludzie potrafią się zachowywać, gdy na horyzoncie majaczy wielka kasa, a czas ucieka. Dlaczego warto to „wziąć na uszy”? Jeżeli macie okazję odpalić audiobooka, zróbcie to bez wahania. Ta książka to przede wszystkim błyskotliwe, szybkie dialogi i mnóstwo ironii. Lektor, czyli Filip Kosior, swoim głosem wciągnie was wi to, co najlepsze. Ten specyficzny, słowny ping-pong między bratem a bratem brzmi w wersji audio jak najlepszy skecz, tyle że z obrazami i wielką tajemnicą w tle. To idealna odtrutka na trudne thrillery. Macie niezłe tempo, jest humor, są świetnie nakreślone postacie (Iga Mauer to moja faworytka! Ale i pewna zakonnica jest… tego już wam nie zdradzę :D) i ta ciągła ciekawość: co jeszcze ten stary Alojzy wymyślił zza grobu? To dowód na to, że autor ma niesamowity dystans i potrafi pisać lekko, nie tracąc przy tym smykałki do tworzenia wciągających intryg. Idealna lektura do auta trasa zleci Wam nie wiadomo kiedy, a parsknięcia śmiechem macie w pakiecie.