33.47
Romans
White Raven
Sposób na bałwana
Wydawnictwo:
White Raven
Oprawa: okładka miękka
33,47 zł
Cena rekomendowana: 42,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Życie 34-letniego Olafa Dymona, właściciela warszawskiego baru, zmienia się diametralnie wskutek tragicznego wypadku. Gdy traci brata i bratową, zostaje prawnym opiekunem ich syna, Eryka. To wydarzenie stawia go przed wyzwaniem, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył. Jak by tego było mało, światem Olafa, wstrząsa 22-letnia Laura Kaczorek – opiekunka, którą zatrudnia po kilku miesiącach od tragedii. Dziewczyna, pracująca na pół etatu w Biedronce i w kawiarni, staje się nie tylko nianią Eryka, ale także powodem do zmartwień Dymona. Między nimi rodzi się napięcie, zwłaszcza gdy pojawia się zazdrość i rywalizacja, a komunikacja ogranicza się często do złośliwości. Czy zdołają przezwyciężyć trudności i znaleźć wspólne szczęście? Zabawna podróż przez labirynt uczuć, która rozśmiesza i trzyma w napięciu do ostatniej strony!
Szczegóły
Rok wydania
2024
Oprawa
okładka miękka
Ilość stron
334
Format
21.0 x 14.9
Języki
polski
ISBN
9788396871350
Rodzaj
Książka
EAN
9788396871350
Kraj produkcji
PL
Producent
M&E Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością
Dodałeś produkt do koszyka
Sposób na bałwana
33,47 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„Sposób na bałwana” to książka, która przypomina, że życie to nie bajka, tylko raczej serial, w którym scenarzysta nagle zmienia wątek i bohaterowie muszą sobie radzić. I to tak radzić, że człowiek siedzi z otwartą buzią i zastanawia się, czy przypadkiem też nie gra w tym przedstawieniu. Olaf po śmierci brata i bratowej musi zaopiekować się swoim bratankiem. Chcąc wrócić do pracy zatrudnia opiekunkę. Chłopiec przez traumę wywołaną śmiercią rodziców zaakceptował tylko jedną. Problem? Jego wujek kompletnie za nią nie przepada. Nic dziwnego – Laura to dziewczyna z sercem na dłoni i ciepła, jak miękki koc jesienią. Zupełne przeciwieństwo gburowatego, niedostępnego Olafa. Ale... Są jak dwa przeciwne bieguny magnesu – niby się odpychają, a i tak przyciągają. Ich dialogi to mieszanka sarkazmu, ironii i dziwnie przyjemnej napiętej atmosfery, od której czytelnik nie może się oderwać. Chemia między nimi aż iskrzy, tylko zamiast romantycznych wyznań dostajemy uszczypliwe docinki. Ona wbija szpilki, on oddaje z uśmiechem – razem tworząc duet, którego się nie da nie polubić. „Sposób na bałwana” to książka, która udowadnia, że ludzkie relacje są bardziej skomplikowane niż instrukcja składania mebli z IKEI. Niby proste – a potem okazuje się, że śrubki nie pasują, a półka i tak wisi krzywo. Asia rzuca bohaterów w sytuacje, które potrafią wkurzyć, rozbawić i zaskoczyć – często wszystko naraz. Czytasz i myślisz: „serio? Tak to rozwiążesz?”, a po chwili łapiesz się, że właśnie przez to nie możesz oderwać się od książki. To historia, którą czyta się z bananem na twarzy, ale jednocześnie z tym charakterystycznym „no nie wierzę” w głowie. To książka, która nie podaje wszystkiego na tacy – raczej podsuwa Ci widelec i patrzy, jak sobie poradzisz. Asia na serio umie w emocje – bo tu zaczynamy z grubej rury katastrofalnie smutną wiadomością, by przejść do momentów tak zabawnych, że nie powstydziłby się ich któryś z kabaretów, aż ponownie mamy bum! Asia pokazuje środkowy palec mówiąc „nie tak szybko”. Jednak prawda jest taka, że ta historia jest jak pudełko czekoladek – tylko że tu obok pralinek zdarza się trafić na papryczkę chili. Raz się śmiejesz, raz się dziwisz, później wzruszasz lub smucisz, by za chwilę mieć ochotę rzucić książką, żeby potem po nią wrócić, bo jednak ciekawość wygrywa. To historia, która pokazuje, że nawet zwyczajne decyzje mogą prowadzić do chaosu większego niż w szafie po zmianie sezonu. I że czasem najlepsze, co możesz zrobić, to po prostu dać się ponieść. Podsumowując „Sposób na bałwana” to książka pełna emocji, błyskotliwa i zaskakująca – idealna, jeśli masz dość historii przewidywalnych jak zakończenia w komediach romantycznych. To książka, która nie pyta, czy masz czas – ona go po prostu kradnie. I robi to z uśmiechem, jak najlepszy złodziej fabuł. Ale uprzedzam – ta historia zmienia perspektywę – i już nigdy nie spojrzysz tak samo na Krainę Lodu. Serio, „Chcę ulepić bałwana?” nabiera zupełnie innego znaczenia.