Sprawa lorda Rosewortha
+ czas dostawy
Opis
Sierpień 1959 roku. Jonathan Harper, prywatny detektyw borykający się z osobistą stratą, na prośbę dawnej przyjaciółki podejmuje się rozwiązania sprawy zabójstwa ThadeusaRosewortha, którego śmierć wzburzyła opinię publiczną i przysporzyła nie lada kłopotów Scotland Yardowi. Doskonale znając zwyczaje panujące w świecie arystokracji, Harper spodziewa się kłamstw, intryg, wzajemnych oskarżeń i animozji, jednak ani bystry umysł, ani doświadczenie nie uchronią go przed tym, czego naprawdę dotyczy „sprawa lorda”.
Nieznana przeszłość ofiary, sieć kłamstw i zbrodnia niemal doskonała doprowadzą do zaskakujących odkryć, wystawiając na próbę zaufanie Harpera nie tylko do Roseworthów, ale także do najbliższej mu osoby.
Sprawa lorda to brawurowa powieść detektywistyczna osadzona w czasach powojennej transformacji Wielkiej Brytanii, czerpiąca z najlepszych brytyjskich wzorców gatunkowych i flirtująca z czarnym kryminałem.
Kraj produkcji:
Szczegóły
Recenzje
„Sprawa Lorda Rosewortha” czyli znakomity kryminał, wątkiem detektywistycznym. Książkę tę przeczytałam właściwie na jednym posiedzeniu, wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie pozwoliła nawet na chwilę się odłożyć. To ten typ książki który wciga czytelnika w swój świat od samego początku i nie chcę wypuścić aż do ostatniej strony. To kryminał retro który przenosi nas w czasie do 1959 roku i taki zabieg ogromnie mi się podobał. Kryminały które zwykle czytałam działy się albo w czasach obecnych albo w bardzo odległych. A takiego zdecydowanie potrzebowałam. Autorka przeniosła mnie w czasie, przez środki komunikacji publicznej, sposób rozmów. Mimo że nie żyłam jeszcze w tych czasach to poczułam się jakbym znakomicie je znała. Zachęcam was do sięgnięcia po tę książkę, czuję że się nie zawiedziecie ❤️❤️❤️
Elegancki, napisany pięknym językiem kryminał osadzony w sercu angielskiej arystokracji na tle ociekających brutalnością i wulgaryzmami powieści wydaje się być niczym biała lilia zakwitła niespodziewanie na bagnach. Tak odebrałam najnowszą powieść Małgorzaty Starosty „Sprawa Lorda Rosewortha”, którą już dziś możecie czytać i słuchać na Legimi. I choć oczywiście misternie spleciona intryga już do niewinnych nie należy, to niespieszny styl, pełni gracji bohaterowie i śledztwo oparte na dedukcji przywodzi na myśl najlepsze klasyczne kryminały Agathy Christie. To moje pierwsze spotkanie z twórczością wielokrotnie zachwalanej przez Was Autorki i jestem prawdziwie oczarowana! Lord Thadeus Roseworth w dniu swoich urodzin otrzymuje zabójczy prezent, a gościom zamiast na świętowanie jubileuszu przyjdzie szykować się na jego pogrzeb. Jednak prowadzącym niezależne śledztwo Scotland Yardowi i młodemu detektywowi po przejściach wydaje się, że rodzina nie okazuje najmniejszych oznak żałoby. Końcówka lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku nadaje zupełnie innego niż współcześnie wymiaru prowadzonemu śledztwu, podobnie jak i życiu bohaterów, jednak ludzkie motywacje od wieków pozostają niezmienne. Autorka stopniowo obnaża skrywane za fasadą arystokratycznej ogłady rodzinne tajemnice, kłamstwa i zdrady. Głęboka nienawiść do apodyktycznego lorda i łakomy kąsek, jakim jest jego majątek daje motyw niemal każdemu członkowi tej moralnie zakłamanej rodziny. Detektyw Jonathan Harper, przy znakomitej współpracy swojej asystentki, podąża kolejnymi tropami łącząc wątłe nitki tej zawiłej intrygi, która wydaje się być wręcz zbrodnią doskonałą. Skrupulatne dociekania mogą dać mu więcej odpowiedzi niż się spodziewa rzucając niespodziewanie światło ma jego osobistą tragedię. Małgorzata Starosta oczarowała mnie atmosferą tej powieści, w której wszystkie elementy spójnie tworzą klimat ówczesnych czasów, a wyraziści bohaterowie przyciągali mnie do niej niczym magnes. Warto wspomnieć, że Autorka w tej fikcyjnej opowieści ujęła nieco prawdziwych historii, co z pewnością dodało jej autentyczności. Jej lektura była dla mnie prawdziwą przyjemnością i Was również zachęcam do czytania, lub słuchania w znakomitej interpretacji Filipa Kosiora.