30.94
Książki
Skarpa Warszawska
Strzępy
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
30,94 zł
Cena rekomendowana: 52,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Samochód Konrada Barskiego przecina noc i ścianę deszczu. Nagle w świetle reflektorów pojawia się postać — nieruchoma, wyrwana z koszmaru. Barski zatrzymuje auto i rusza za nieznajomym w głąb lasu. Nigdy nie wraca. W samochodzie zostaje Miłosz Konarski — półprzytomny, zamroczony. Ostatnie, co widzi, to światła rozpędzonej ciężarówki tuż przed nim. W wyniku wypadku zapada w śpiączkę. Gdy budzi się po sześciu miesiącach, pamięta tylko jedno: feralną noc i człowieka, który prowadził samochód. Chce go odnaleźć, ale wszyscy wokół twierdzą, że ktoś taki nigdy nie istniał… Na styku jawy i snu Miłosz zaczyna tracić grunt pod nogami. Co było prawdą? Co wytworem chorego umysłu? Są tajemnice, które nie umierają w ciemności. One czekają.
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
336
Format
13.5x21.0cm
Języki
polski
ISBN
9788384302255
Rodzaj
Książka
EAN
9788384302255
Data premiery
2026-04-08
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Strzępy
30,94 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Wyobraź sobie, że budzisz się z półrocznego niebytu, a Twoja jedyna kotwica prawdy zostaje przez wszystkich uznana za urojenie. Agata Kunderman w swojej powieści „Strzępy” serwuje nam thriller, który nie tylko mrozi krew w żyłach sceną otwierającą, ale przede wszystkim zadaje bolesne pytanie o granice zaufania do własnych zmysłów. To historia o tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy fundament jego tożsamości – pamięć – zaczyna przypominać potłuczone lustro. Autorka nie traci czasu na zbędne wstępy. Od pierwszej strony zostajemy wrzuceni w środek nocnego koszmaru: ściana deszczu, nieruchoma postać w świetle reflektorów i irracjonalna decyzja Konrada Barskiego, by ruszyć w głąb ciemnego lasu. To, co dzieje się później – wypadek Miłosza Konarskiego i jego przebudzenie po sześciu miesiącach śpiączki – stanowi doskonały punkt wyjścia dla rasowego thrillera psychologicznego. Największym atutem tej opowieści jest właśnie motyw utraty pamięci. To temat, który daje ogromne pole do manewru, a Kunderman nie traktuje go jako taniego chwytu fabularnego. To oś, wokół której obraca się cała gra z percepcją czytelnika. Razem z Miłoszem czujemy narastającą frustrację i dezorientację, gdy otoczenie próbuje nam wmówić, że człowiek, za którym tęsknimy, nigdy nie istniał. Czy to zbiorowy spisek, czy może genialnie skonstruowana iluzja chorego umysłu? Ta niepewność trzyma nas w napięciu przez znaczną część lektury. „Strzępy” to fascynujące studium ludzkiej psychiki. Autorka z dużą precyzją pokazuje, jak pamięć potrafi nas oszukiwać, blokując traumatyczne wspomnienia, by po chwili zaskoczyć nas ich nagłym, bolesnym błyskiem. Jednak to nie tylko opowieść o słabości, ale przede wszystkim o niewiarygodnym samozaparciu. Miłosz, mimo że traci grunt pod nogami, wykazuje się nieustępliwością w dążeniu do prawdy. To postać wielowymiarowa, niejednoznaczna, która musi zmierzyć się z faktem, że odkrycie prawdy może wywołać lawinę konsekwencji, na które nikt nie jest przygotowany. Kunderman ma dar do kreowania właśnie takich bohaterów – ludzi z krwi i kości, uwikłanych w misternie skonstruowane intrygi, których warstwy opadają bardzo powoli. Niestety, nawet najlepiej zapowiadająca się maszyna czasem łapie zadyszkę. O ile początek powieści to prawdziwy pokaz literackiej siły i napięcia, o tyle środek książki przynosi wyraźne spowolnienie. Autorka w pewnym momencie zbyt mocno skupia się na rozbudowywaniu tła psychologicznego, co – choć wartościowe dla charakterystyki postaci – momentami wybija z rytmu. Akcja, która wcześniej pędziła niczym ciężarówka z feralnej nocy, zaczyna grzęznąć w rozwleczonych fragmentach i scenach, które niewiele wnoszą do głównego wątku. Czytelnik, przyzwyczajony do intensywności pierwszych rozdziałów, może w połowie poczuć lekkie znużenie, czekając na kolejny konkretny krok naprzód. Zakończenie „Strzępów” wzbudza najbardziej mieszane uczucia. Z jednej strony jest spójne z klimatem całości – niejednoznaczne, mgliste, zostawiające spore pole do własnych interpretacji. Z drugiej jednak strony, po tak misternie budowanym napięciu, finał wydaje się nieco banalny. Cała fabuła zdawała się prowadzić do znacznie mocniejszego uderzenia, prawdziwej kulminacji, która rzuciłaby czytelnika na kolana. Zabrakło tej ostatecznej kropki nad „i”, która sprawiłaby, że historia domknęłaby się z siłą równą jej obiecującemu startowi.
Kiedy tylko zobaczyłam ten tytuł, poczułam, że będzie to historia z dreszczykiem. „Strzępy” to książka, która rozkłada na części pierwsze to, co chcielibyśmy schować głęboko w pamięci. I robi to w sposób, od którego nie sposób się uwolnić. Fabuła? Opowiem tyle, ile sama usłyszałam na początku: to opowieść o mężczyźnie, któremu życie rozpada się na kawałki – dosłownie i w przenośni. Autorka mistrzowsko żongluje przeszłością i teraźniejszością, a Ty z każdym rozdziałem czujesz, że zaraz wyjdzie na jaw coś, co zmieni wszystko. Bohaterowie są prawdziwi do bólu. Główna postać chodzi za mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Jej lęk, zagubienie, ale i momenty buntu – wszystko wywołuje ciary. Przyznaję: zdarzyło mi się kilka razy odłożyć książkę, żeby złapać oddech. Uwielbiam, gdy bohaterowie zostają ze mną na dłużej. „Strzępy” to właśnie taka historia – portret psychologiczny, który porusza do głębi. A wszystko za sprawą kilku wyrazistych postaci. Miłosz Konarski – nasz główny bohater, jest tu absolutnym centrum opowieści. Jego trauma jest przedstawiona w sposób tak namacalny, że trudno się od niej uwolnić. Gdy wybudza się z półrocznej śpiączki, jest zupełnie zagubiony. Pamięta tylko, że nazywa się Miłosz i że w chwili wypadku ktoś z nim był. Nie wie, jaki ma zawód, gdzie mieszka, a co najgorsze nikt go nie szukał. To budzi ogromny smutek i poczucie zagubienia. Autorce genialnie udało się oddać jego stan psychiczny – balansowanie między jawą a snem, bolesne bóle głowy i okruchy wspomnień, które próbuje poskładać. Jednocześnie podziwiam jego upór – choć wszyscy wokół mówią mu, że to, co pamięta, nie istnieje, on nie poddaje się i próbuje odkryć prawdę o sobie.Konrad Barski – tajemniczy kierowca, który w deszczową noc prowadził samochód, a później zniknął w lesie. Jest tym, kogo Miłosz szuka. Synonimem nierozwiązanej zagadki, która nie daje spokoju i stanowi motor napędowy całej tej mrocznej historii. Władze, bliscy, policja – wszyscy zgodnie twierdzą, że Konrad Barski nigdy nie istniał. To sprawia, że nasz główny bohater musi zmierzyć się nie tylko z fizyczną traumą, ale i z podważaniem własnej pamięci, co jest jednym z najmocniejszych psychologicznych punktów tej książki. Pytanie brzmi: Czy był wytworem chorego umysłu, czy też ofiarą perfidnej intrygi? Poza nimi poznajemy też inne postacie, które dopełniają tę historię. Jest tajemnicza Rita, która dodaje fabule pazura, oraz wspomniana życzliwa sąsiadka – niosąca mały promyk światła w świecie pełnym mroku. To właśnie dzięki różnorodności i psychologicznej głębi bohaterów ta powieść jest tak angażująca. A Wy macie wrażenie, że w thrillerze to postacie są najważniejsze, czy to one są tylko pretekstem do wartkiej akcji? Dajcie znać, co o tym myślicie? Tempo – wolniej na początku, by stopniowo nabierać prędkości jak emocje na karuzeli. Styl pisania Agaty Kunderman jest wciągający, oszczędny, a jednocześnie taki… drażniąco prawdziwy. Każde zdanie ma swój ciężar. Dla kogo? Dla tych, którzy lubią literaturę obyczajową z psychologicznym sznytem. Dla fanów nastrojowych historii o traumie, pamięci i próbie poskładania siebie na nowo. Nie dla kogoś, kto szuka lekkiego romansu. Moja ocena: 🔟/🔟 🌟 BRUNETTE BOOKS
Czy zdarzyło Ci się kiedyś obudzić z poczuciem, że coś jest nie tak? Z uczuciem, że pamięć płata figle, a rzeczywistość nie chce się skleić w jedną całość? „Strzępy” Agaty Kunderman to historia, która od pierwszych stron wciągnęła mnie w swoją mroczną, niepokojącą atmosferę i nie pozwoliła odetchnąć aż do samego końca. Nie jest to zwykły thriller - to podróż po granicy jawy i snu, gdzie każdy krok może prowadzić do prawdy… albo jeszcze większego obłędu. Poznajemy Miłosza Konarskiego, który budzi się po sześciu miesiącach śpiączki. I choć wydawałoby się, że najgorsze ma za sobą, to dopiero początek jego koszmaru. Bo jedyne, co pamięta, to noc wypadku i tajemniczy mężczyzna, który według wszystkich innych nigdy nie istniał. I tutaj zaczyna się gra, w której nic nie jest pewne - ani ludzie, ani wspomnienia, ani nawet własny umysł. Czytając tę książkę, miałam wrażenie, jakbym sama próbowała poskładać rozsypane puzzle. Tyle że część elementów do siebie nie pasuje, a inne wydają się należeć do zupełnie innego obrazu. Autorka mistrzowsko manipuluje napięciem - raz daje trop, by za chwilę go podważyć. Wprowadza wątpliwości, które kiełkują i nie pozwalają się od nich uwolnić. Najbardziej uderzyła mnie warstwa psychologiczna tej historii. To nie jest tylko opowieść o zaginięciu czy wypadku - to historia o tożsamości i o tym, jak bardzo możemy nie znać samych siebie. O tym, że prawda bywa niewygodna, a czasem nawet wręcz niebezpieczna. Klimat tej książki jest gęsty, momentami wręcz duszny. Czułam niepokój, który narastał z każdą kolejną stroną. Las, noc, deszcz, światła reflektorów - te obrazy wracają jak echo i tworzą tło dla historii, której nie da się łatwo zapomnieć. I właśnie to lubię najbardziej - kiedy książka zostaje ze mną na dłużej i kiedy zmusza do myślenia nawet po jej zakończeniu. Ocena: 8,5/10 - „Strzępy” to thriller, który nie daje prostych odpowiedzi. To historia pełna niedopowiedzeń, pytań i emocji, które rozrywają czytelnika od środka. Jeśli lubisz książki, które wchodzą głęboko w psychikę bohatera i jednocześnie igrają z Twoją percepcją to zdecydowanie coś dla Ciebie. Ja dałam się wciągnąć bez reszty i do końca nie byłam pewna, komu mogę ufać.