29.18
Literatura obyczajowa
Skarpa Warszawska
Sylwester bez fajerwerków?
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
29,18 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Sylwestrowa noc, to czas świętowania i szampańskiej zabawy. Ale czy dla wszystkich? W ostatnią noc roku wielu próbuje zostawić za sobą to, co złe i zacząć od nowa. Czy to może się udać? Co łączy młodego pracownika korporacji, dziewczynę wychowywaną przez samotną matkę, elegancką panią prezes, chłopaka z blokowiska i studentkę, która swoje serce oddała zwierzętom? I czy sylwestrowa noc zmieni coś w ich życiu? Będą strzelać korki szampanów? A może tym razem nie będzie fajerwerków? Tak czy inaczej, nowy rok to przecież zawsze dobra okazja na nowy początek. A od nas zależy, co będzie dalej…
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka
Ilość stron
336
Format
17.6x25.0cm
Języki
polski
ISBN
9788384300725
Rodzaj
Książka
EAN
9788384300725
Data premiery
2025-11-12
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Sylwester bez fajerwerków?
29,18 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Czasem fajerwerki nie wybuchają na zewnątrz. Budzą się w ludzkich sercach dając odwagę do tego by rozpocząć nowy, życiowy rozdział- nawet, jeśli okaże się on bardzo trudny. Sylwester jest końcem starego roku , czasem podsumowań, ulgi , ale też nadziei i planów. W dużym mieście ktoś wypuszcza petardy, ktoś inny ogląda koncert w telewizji śmiejąc się z krzykliwego stroju muzyka disco polo. Kobiety pieką ciasta , mężczyźni otwierają szampana. Ale czasem.. ten właśnie wieczór staje się szansą na zatrzymanie się. Na refleksję i rozmowę. Pozwala po prostu być. Kamil, Kasia, Magda, Eliza , Marta i Rafał. Kilka osób, każda z inną historią , każda czekająca na mały cud. Chłopak z tak zwanego trudnego domu , handlujący niezbyt legalnymi substancjami , nastolatka stojąca u progu dorosłości podejmująca najważniejszą decyzję. Wrażliwa dziewczyna troszcząca się o koty , ceniąca ciszę zamiast zgiełku. Młody pracownik korporacji z pozoru mający wszystko, lecz tkwiący w układzie nie dającym szczęścia. I kobieta sukcesu- teoretycznie spełniona, praktycznie jednak odczuwająca pustkę i zwyczajnie zagubiona. Nie chcę zdradzać wzajemnych powiązań, ani detali fabuły, choć zazwyczaj staram się ubrać w słowa treść tego, co przeczytałam. Nie robię tego jednak przy tej opowieści- nie dlatego, że nie jest warta uwagi - wprost przeciwnie- uważam tylko,że jest to książka z gatunku - to trzeba przeżyć, nie opowiadać jak fakty , jak coś pewnego. Jak tezę do udowodnienia. Bo czasem słowa to za mało. Czasem prawda ich nie potrzebuje. Wystarczy wsłuchać się w głos swojego serca i szept duszy.
Za dwa dni Sylwester, więc chciałam wam zwrócić uwagę na książkę Anny Stryjewskiej „Sylwester bez fajerwerków?” - bo to wyjątkowa noc w roku i nie zawsze musi eksplodować głośnymi emocjami czy fajerwerkami. I ta powieść taka właśnie jest. Brak w niej hałasu, głośnej zabawy, strzelających korków od szampana. Opowieść o jednej nocy, ale i o życiu. O wyborach, które dojrzewają w ciszy i o drobnych gestach, które zmieniają więcej niż można by się spodziewać. Autorka w tej historii splata losy kilku bohaterów z pozoru zupełnie sobie obcych: pracownika korporacji, dziewczyny wychowywanej przez samotną matkę, eleganckiej pani prezes, chłopaka z blokowiska oraz studentki o wielkim sercu dla zwierząt. Każdy z nich wchodzi w sylwestrową noc z własnym bagażem doświadczeń, lęków i nadziei. To właśnie ta różnorodność sprawia, że historia jest tak prawdziwa i chwyta za serce – bo w którymś z bohaterów bez trudu można odnaleźć cząstkę siebie. Jest w niej rozmowa matki z córką, która mnie osobiście bardzo wzruszyła. Ta rozmowa i ta scena pokazuje, jak delikatnie i z empatią autorka dotyka tematów trudnych, życiowych i często bolesnych. Życie różnie może się potoczyć, często nie daje prostych odpowiedzi i jak mówią słowa matki - może być jednocześnie trudne i piękne. Z kolei opis miasta w sylwestrową noc można porównać do kadrów z filmu - gdzie wyświetla się okna, balkony i serca bohaterów. Prawdziwe fajerwerki nie zawsze muszą rozświetlać niebo. Często są nimi: odwaga, szczerość, przebaczenie czy chwila bliskości, która daje poczucie bezpieczeństwa, i że nie jesteśmy sami. „Sylwester bez fajerwerków?” to ciepła, refleksyjna i bardzo potrzebna historia. Idealna dla każdego czytelnika, który ceni literaturę obyczajową z duszą i opowieści o nowych początkach. To książka, którą czyta się spokojnie, ale myśli o niej zostają na długo – szczególnie wtedy, gdy sami stoimy na progu czegoś nowego. ✨ Polecam serdecznie 🎆❤️ Cytaty: „– Chcę je urodzić – powiedziała tak cicho, że niemal bezgłośnie. – Bałam się to wypowiedzieć, bo myślałam, że… że powiesz, że zepsułam sobie życie. I że cię zawiodłam. – Niczego mi nie zepsułaś. – Matka pokręciła głową. – To nie jest równanie z jedynym prawidłowym wynikiem, To życie. Bywa trudne. Bywa piękne. Czasem w tej samej minucie.” „Miasto tej nocy było jak mozaika. Każde okno, każda ulica, każdy balkon niosły własną historię. Dla jednych były to blask i huczne świętowanie, dla innych – cisza, refleksja, decyzje podejmowane w samotności lub w kameralnym gronie. A jednak wszystkich ich łączyło jedno: pragnienie, by nowy rok był lepszy, by przyniósł nadzieję, by pozwolił zacząć od nowa. Bo czasami najjaśniejszym fajerwerkiem nie jest ten, który rozświetla niebo, ale ten rozjaśniający serce. Odwaga, by powiedzieć prawdę. Gotowość, by wybaczyć. Decyzja, by zaufać. Albo zwyczajna, a zarazem niezwykła chwila bliskości, w której człowiek odkrywa, że nie jest sam.”
“Odwaga, by powiedzieć prawdę. Gotowość, by wybaczyć. Decyzja, by zaufać. Albo zwyczajna, a zarazem niezwykła chwila bliskości, w której człowiek odkrywa, że nie jest sam”. Co łączy młodego pracownika korporacji, dziewczynę wychowywaną przez samotną matkę, elegancką panią prezes, chłopaka z blokowiska i studentkę, która swoje serce oddała zwierzętom? I czy sylwestrowa noc zmieni coś w ich życiu? Będą strzelać korki szampanów? A może tym razem nie będzie fajerwerków? Macie ochotę na książkę, która, choć zawiera trudne tematy, otuli Was niczym kocyk w zimowy wieczór? Tak właśnie działa "Sylwester bez fajerwerków" Karoliny Wilczyńskiej. "To nie jest równanie z jedynym prawidłowym wynikiem. To życie. Bywa trudne. Bywa piękne. Czasami w tej samej minucie." Ta książka na długo zostaje w pamięci, jest lekka niczym piórko, a jednak znajdziecie tu mnóstwo tematów do przemyśleń. Bohaterowie mierzą się z własnymi problemami, trudnymi relacjami, zagubieniem, tęsknotą. Szukają akceptacji, szczęścia i zrozumienia.. Bohaterowie nie są idealni. Autorka wykreowała ich na prawdziwych ludzi, którzy popełniają własne błędy, boją się i starają się walczyć o lepsze życie. Cała fabuła napisana jest spokojnie, wszystko idzie własnym rytmem, nic nie jest przyspieszone dlatego można delektować się tą historią. Co do trudnych tematów, o których pisałam wcześniej. W tej książce autorka porusza ich wiele od biedy, alkoholu, przemocy do kupowania sobie miłości. Książka to totalny rollercoaster emocjonalny, ale napisany w sposób, który zostaje na długo w sercu. Z opowieści bije wiele mądrości, które skłaniają do zatrzymania się i zastanowienia czy nasze życie jest tak idealne jak by się mogło wydawać? Po przeczytaniu książki w sercu zostaje takie ciepło, które utrzymuje się na długo. Jak dla mnie, jest to jedna z lepszych książek, które w ostatnim czasie przeczytałam. Autorka ma świetny styl pisania, potrafi przekonać do swojego pióra. Polecam serdecznie idealna propozycja na te chłodne wieczory.
Czy w sylwestrową noc naprawdę potrzebujemy fajerwerków na niebie? Czy może bardziej potrzebujemy fajerwerków w naszych sercach i odwagi, by spojrzeć sobie w oczy i zacząć od nowa? Kiedy sięgnęłam po „Sylwester bez fajerwerków?”, spodziewałam się lekkiej, zimowej historii o końcu roku, która otuli mnie jak ciepły koc. Ale Karolina Wilczyńska już po kilku stronach pokazuje, że jej bohaterowie nie żyją w świecie brokatu, szampana i złotych konfetti. Że nie każdy 31 grudnia chce tańczyć, świętować i liczyć sekundy do północy z uśmiechem na ustach. Niektórzy chcą po prostu przetrwać. Inni - naprawić to, co pękło. A jeszcze inni - znaleźć wreszcie odwagę, by przestać uciekać przed sobą. I właśnie dlatego ta historia tak mnie wciągnęła. Autorka tworzy mozaikę kilku, pozornie od siebie odległych życiorysów. Młody pracownik korporacji, studentka oddana zwierzętom, elegancka pani prezes, licealistka wychowywana przez samotną matkę, chłopak z blokowiska - to ludzie z różnych światów, różnych historii, różnych ran. A jednak łączy ich jedno: potrzeba zmiany. Ciche przekonanie, że może ten jeden wieczór, ostatni w roku, będzie dla nich początkiem czegoś, co wreszcie ma sens. Najbardziej poruszyła mnie historia Kasi i jej mamy. Ta relacja jest jak lustro: widać w niej marzenia, które ugrzęzły pod natłokiem obowiązków, emocji wypychanych na później i niewypowiedzianych słów, które uwierają bardziej niż krytyka. Kasia – wrażliwa, rozkochana w kociakach, szukająca swojego miejsca – i Magdalena, matka żyjąca zadaniami, kalendarzem i oczekiwaniami większymi niż potrzeby własnej córki. Obie zagubione na swój sposób, choć kompletnie nie potrafią tego nazwać. Ile razy w życiu próbujemy być „idealni”, a tak naprawdę oddalamy się od tych, którzy najbardziej nas potrzebują? Ile razy skupiamy się na tym, co „powinno się robić”, zamiast zapytać siebie: „Czego ja naprawdę chcę?” Wilczyńska pokazuje również, jak wygląda dorastanie w cieniu czyjejś przeszłości. Eliza i Kamil - młodzi, zagubieni, stojący przed dorosłymi decyzjami, które mogłyby złamać niejednego dorosłego. Ich wątek jest niezwykle prawdziwy, bolesny, ale też… zaskakująco czuły. Bo w tej książce każde słowo ma swoje znaczenie, a każdy bohater niesie w sobie historię, którą tylko trzeba umieć usłyszeć. I właśnie w tym tkwi siła tej powieści. W ciszy. W zwyczajności. W małych drgnieniach, które w realnym życiu często przechodzą niezauważone, a potrafią zmienić wszystko. „Sylwester bez fajerwerków?” nie jest książką o efektownych wydarzeniach. To powieść o ludziach - prawdziwych, nieidealnych, zagubionych i szukających. O tym, że nowe początki nie zawsze rodzą się z huku, blasku i fajerwerków. Czasem rodzą się z westchnienia. Z rozmowy, na którą w końcu znajdujemy odwagę. Z decyzji, która wydaje się błaha, dopóki nie zmieni kierunku naszego roku, a może i całego życia. Czy poruszyła mnie? Bardzo. Czy zostanie ze mną na dłużej? Zdecydowanie. To jedna z tych książek, które otwierają czułość tam, gdzie nawet nie wiedziałam, że jest zamknięta. Ocena: 9/10 - za ciepło, uważność, prawdę i za to, że przypomina, że największe fajerwerki dzieją się nie na niebie, ale w sercu.