43.65
Kryminał
Zysk i S-ka
Szanta
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
43,65 zł
Cena rekomendowana: 57,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Dwa ciała. Jedna legenda. I morderca, który nie cofnie się przed niczym
Na Mazurach dochodzi do podwójnej tragedii. Najpierw w posiadłości nad jeziorem Bełdany znalezione zostają zwłoki profesora. Miesiąc później, w tym samym miejscu, zaadaptowanym teraz na muzeum żeglarstwa, ginie nowo wybrana kierowniczka. Przypadek? A może zbiory profesora kryją coś tak cennego, że ktoś gotów jest popełnić zbrodnię, by to zdobyć? A jeśli to robota nie złodzieja, tylko szaleńca? W końcu kierowniczka straciła nie tylko życie, ale również… włosy. Atmosfera gęstnieje jeszcze bardziej, gdy nieopodal, nad leśnym jeziorem, były policjant Hubert Lange znajduje odcięty warkocz innej kobiety.
Jagoda Matusiak, młoda muzealniczka, odkrywa, że kierowniczka obsesyjnie interesowała się pewną żeglarską legendą. Czy to tam należy szukać klucza do rozwiązania zagadki?
Niewiadomych jest wiele, ale jedno jest pewne – morderca nie jest widmem z mazurskiej mgły. Jest przerażająco realny. I czai się bliżej, niż można by przypuszczać.
Na Mazurach dochodzi do podwójnej tragedii. Najpierw w posiadłości nad jeziorem Bełdany znalezione zostają zwłoki profesora. Miesiąc później, w tym samym miejscu, zaadaptowanym teraz na muzeum żeglarstwa, ginie nowo wybrana kierowniczka. Przypadek? A może zbiory profesora kryją coś tak cennego, że ktoś gotów jest popełnić zbrodnię, by to zdobyć? A jeśli to robota nie złodzieja, tylko szaleńca? W końcu kierowniczka straciła nie tylko życie, ale również… włosy. Atmosfera gęstnieje jeszcze bardziej, gdy nieopodal, nad leśnym jeziorem, były policjant Hubert Lange znajduje odcięty warkocz innej kobiety.
Jagoda Matusiak, młoda muzealniczka, odkrywa, że kierowniczka obsesyjnie interesowała się pewną żeglarską legendą. Czy to tam należy szukać klucza do rozwiązania zagadki?
Niewiadomych jest wiele, ale jedno jest pewne – morderca nie jest widmem z mazurskiej mgły. Jest przerażająco realny. I czai się bliżej, niż można by przypuszczać.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
540
Format
14.0 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788383355337
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383355337
Data premiery
2025-04-29
Kraj produkcji
PL
Producent
Zysk i S-ka Wydawnictwo
Podmiot odpowiedzialny
Zysk i S-ka Wydawnictwo
Dodałeś produkt do koszyka
Szanta
43,65 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Małą mazurską miejscowość nad jeziorem Bełdany nawiedzają tragiczne wydarzenia. Najpierw w bardzo dziwnych okolicznościach ginie lokalny ekscentryk, którego marzeniem było stworzenie muzeum żeglarstwa. Niespełna miesiąc później życie traci kolejna osoba, tym razem jest to kierowniczka owego muzeum. Mnóstwo pytań, żadnych odpowiedzi. Lokalna policja zdaje się działać po omacku. W sprawę angażuje się były policjant po przejściach oraz dziennikarka, która nagle pojawiła się w okolicy i jest dość dobrze zorientowana w temacie nagłych zgonów. Modus operandi sprawców, bądź sprawcy czynów to obcięte włosy. Jedne utracone przez kierowniczkę muzeum, drugie znalezione w lesie, należące najprawdopodobniej do trzeciej ofiary. Osoby, które straciły życie ewidentnie skrywały jakąś tajemnicę. Teraz wystarczy ustalić co i przed kim tak naprawdę chciały ukryć. „Szanta” to mroczny kryminał osadzony w gęstym i dusznym otoczeniu mazurskich jezior. Autor zmusza nas troszkę do oczekiwania na finał tej historii, ale styl w jakim to robi rekompensuje poświęcony czas. 500 stron to nie mało, ale w tym wypadku naprawdę warto. Mnogość wątków nie przytłacza. Wplecione tu motywy mazurskich legend dodają do całości odrobinę świeżości. Stanowią jednocześnie integralną część intrygi i wpływają na postawy bohaterów i ostatecznie rozwiązanie zagadki. Siłą tej książki jest właśnie klimat – pełen wilgoci, mgły i niepokoju. Opisy jezior o zmierzchu, zalesionych terenów i starych drewnianych domostw budują atmosferę, która sprawia, że trudno jest się oderwać od lektury. Podsumowując „Szanta” to książka wciągająca, nieoczywista i klimatyczna – idealna na długie letnie wieczory. Polecam
Jak bardzo można zakręcić czytelnikiem, pisząc kryminał? Bardzo mocno, a nawet jeszcze mocniej, jak w przypadku powieści „Szanta” Wojciecha Wójcika. Sporo kryminałów opartych jest na schemacie przeplatania się akcji obecnie z historią sprzed kilkudziesięciu albo kilkuset lat. Tak jest i w tym przypadku i świetnie się dopełniają. Mazury. Sielski krajobraz. Spokojna praca przy urządzaniu nowo powstającego muzeum. Tę sielankę zakłóca morderstwo. Okazuje się, że prawdopodobnie nie pierwsze i nie ostatnie. Dlaczego zginął profesor-fundator muzeum? Dlaczego zginęła kierowniczka placówki? Dlaczego giną młode kobiety i dlaczego ktoś obcina im włosy? Pytania się mnożą, akcja się zagęszcza. Jagoda Matusiak, młoda muzealniczka, następczyni kierowniczki, zaczyna swoje śledztwo. Nie wiadomo jednak, czy uda jej się wywinąć z rąk mordercy? Jednym z tropów jest szanta napisana przez Króla Szant, ale czy uda się odkryć fakty z przeszłości, które pomogą w rozwiązaniu sprawy? Śledztwa prowadzone są jednocześnie przez kilka osób, a odkrycia mrożą krew w żyłach. Każdy z bohaterów ma też swoją przeszłość, traumy, o których nie chce mówić i rozbite życie prywatne. Trudno to wszystko poskładać. Z coraz większą ciekawością czekałam na kolejne odkrycia, ale autor długo, aż do samego końca każe czekać na ostateczne rozwiązanie. Legendy mieszają się ze wspomnieniami. Morderca to widmo z mazurskiego jeziora, czy może ktoś, kto jest bardzo blisko? Bardzo fajnie pomyślane, zakręcone, zagmatwane wątki. Ponad 500 stron, ale nie ma nudy. Trzyma w napięciu i chce się jeszcze, bo parę spraw pozostaje do rozwiązania. Bardzo podobało mi się także to, że w tej książce Mazury, to osobny bohater: uroczy, słodki, wabiący, ale też straszny, nieoczywisty, mroczny i zimny. Bohater, który nie wybacza. Warto przeczytać, żeby się przekonać
Uwielbiam poznawać twórczość autora, gdyż podróż w głąb książki zawsze trwa długo i intensywnie, gdzie porusza ogrom spraw człowieczych. To nie tylko kryminał na który zawsze się czeka z niecierpliwością. To również opowieści o pracy, obsesji, życiu rodzinnym i tym mroczniejszym o którym lepiej nie wiedzieć. Wchodząc na karty książki czytamy o śmierci bardzo mądrego profesora. Jest w tym temacie wiele spekulacji, zwłaszcza, że po nim dochodzi do kolejnego zaginięcia. Nikt nie wie co się stało z kierowniczką muzeum. Nikt nie potrafi się z nią skontaktować, lecz co rusz wychodzą nowe fakty. I tutaj wkracza żeglarska legenda, która znajduje swoje poparcie wśród wielu ludzi. To opowieści bardzo tajemnicze, które niby nie są straszne, niewielu ludzi w nie wierzy, ale dziwnym sposobem unikają rzeczy, które jej dotyczą. Kolejne rozdziały to kontynuacje czasowe ale w innym miejscu i u innych osób. Poznajemy policjanta, który wciąż nie może zapomnieć tajemniczego czarnego warkocza, którego znalazł. Zupełnie jakby ktoś komuś go odciął. Później natrafiamy na kolejne tropy, które ponownie zahaczają o inne rzeczy, jednak już bardziej zbliżone do spraw zaginięcia. W ten sposób lawirujemy pomiędzy kilkoma tematami, a im dalej, tym bardziej nas ciekawi czy legenda jest prawdziwa. Czy faktycznie grasuje tutaj morderca? Dlaczego profesor zginął? O co chodzi z ważnymi dziennikami i czy faktycznie wszystko musi się kręcić wokół pieniędzy? Jeśli chodzi o twórczość autora, to pisze on zawsze grube książki. Jeśli mamy tu jedno wydarzenie, choćby spotkanie dwóch ludzi, to dowiadujemy się kim są, o czym rozmawiają, jakie mają plany, gdzie wcześniej i teraz mieszkają, w jakim celu się pojawiają i dlaczego są łącznikiem w tej książce. Trwa to czasami kilka stron, a nie linijek jak u innych pisarzy. Autor chce żeby postacie lubić albo nie. Mają nas intrygować albo zniechęcać i zawsze są gotowi na podchody, gdzie ciekawość pcha ich nie zawsze w odpowiednią stronę. Nie wierzą na słowo, a nawet prowadzą własne psychologiczne gry, które swoimi myślami nam tłumaczą, ale dla reszty zachowują pokerową twarz. Jeśli zatem lubicie naprawdę dobre kryminały z intrygą i knuciem, historiami oraz legendami z nutką tajemniczości, to koniecznie powinniście przeczytać każdą pozycję autora. Tu nigdy nie chodzi o tylko zaginięcie czy tylko o śmierć. To zaledwie zalążek tego, co tutaj znajdziecie. To co? Gotowi na przygodę życia?
„Opowieści marynarzy należy dzielić przez cztery. A marynarzy-barmanów dodatkowo jeszcze przez dwa.” „Mazurski Królu, gdziekolwiek dziś jesteś, dokąd cię niesie krypta twa, Patrz na kilwater, patrz za siebie, Zła karma wraca, wrócę i ja” Tajemnicza samobójcza śmierć fundatora pewnego muzeum na Mazurach a później morderstwo jego kierowniczki Malwiny w małej miejscowości zdecydowanie elektryzują lokalną społeczność nie mniej niż legendy o Mazurskim Królu budząc strach i grozę W mirdzy giną kolejne osoby zaś atmosfera gęstnieje z każdą przeczytaną stroną , choć książkę tę cechuje dość wolne, leniwe tempo co może być spowodowane licznymi opisami. Jednym to odpowiada drugim nie, ale z pewnością warto to odnotować przed rozpoczęciem lektury. Głównymi narratorami powieści Pana Wojciecha są muzealniczka Jagoda Matusiak, niegdyś zatrudniona w Luwrze skąd uciekła przed trudną przeszłością oraz policjant Hubert Lange , dźwigający potężny bagaż emocjonalny, który na wieś przyjechał z żoną. Mimo ,że mężczyzna pragnie się odciąć od dawnego zajęcia zostaje wciągnięty w samo serce mistrrnej intrygi, a kontrolę nad jego działaniami przejmuje instynkt. Czy uda się ująć sprawcę? Tego nie zdradzę bo nie lubię spojlerów w opiniach. Po prostu psują całą radość odkrywania fabuły. Warto dodać, że autor poprowadził narrację dwutorowo co pozwala wyczuć emocje i motywacje bohaterów. Jeśli szukasz klimatycznego kryminału z duszą, gdzie napięcie tworzy atmosfera, a bohaterowie są bardziej niż detektywi – „Szanta” jest strzałem w dziesiątkę. To powolne, ale satysfakcjonujące zanurzenie się w mazurskie tajemnice.
Znasz ten moment, kiedy otwierasz książkę tylko na chwilę, żeby zobaczyć, o co chodzi, a po godzinie orientujesz się, że nie możesz jej odłożyć? Tak było ze mną i „Szantą” Wojciecha Wójcika. To historia, która hipnotyzuje już od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca - nie krzykiem, a szeptem. Nie wybuchami, a ciężarem niedopowiedzeń. Wójcik jak zwykle udowadnia, że nie trzeba epatować brutalnością, żeby stworzyć kryminał z krwi i kości. Zamiast tego stawia na atmosferę - duszną, niepokojącą, pełną niedopowiedzeń i cieni przeszłości. Mazury w jego wydaniu są jak bohater - piękne, ale mroczne, ciche, ale w tej ciszy aż dzwoni napięcie. Jezioro Bełdany - otulone mgłą, z leśniczówką na uboczu, w której mieszka Hubert Lange - staje się sceną dla zbrodni, tajemnic i emocji tak gęstych, że niemal je czułam na skórze. Hubert to były policjant, który uciekł od przeszłości, ale przeszłość - jak to bywa - szybko go dogania. Jagoda, kobieta z wielkim doświadczeniem i jeszcze większą tajemnicą, która zrezygnowała z Luwru, by pracować w mazurskim muzeum żeglarstwa. Ich losy splatają się w chwili, gdy ginie kierowniczka projektu, a wcześniejsze samobójstwo profesora zaczyna wyglądać coraz bardziej podejrzanie. Wójcik nie prowadzi nas na skróty. Fabuła toczy się spokojnie, ale każdy rozdział ma swój ciężar. Narracja jest naprzemienna - Hubert z dystansem i chłodem, Jagoda emocjonalnie i osobiście. Ich spojrzenia na wydarzenia się uzupełniają, ale też wzajemnie komplikują. Autor daje nam czas, by przyjrzeć się każdemu bohaterowi - tu nikt nie jest jednowymiarowy, każdy ma coś do ukrycia. Podziwiam, z jaką precyzją autor buduje klimat. Szanty, które przewijają się przez powieść, są jak echo dawnej tragedii. Pieśni, które niosły rytm pracy na żaglowcach, tutaj brzmią jak złowroga melodia zwiastująca nieuchronność zła. „Król Mazur” może długo nie opuścić twojej głowy. Tak samo jak obraz odciętego warkocza, który staje się symbolem tego, co zostało zabrane - niewinności, tożsamości, bezpieczeństwa. „Szanta” to nie jest tylko kryminał. To opowieść o ludziach - o samotności, o stracie, o błędach, które wracają po latach. O sztuce, która nie tylko zdobi, ale też ukrywa. O lokalnych legendach, które okazują się mieć zaskakująco realne skutki. O kobietach silnych, ale zmęczonych. O mężczyznach zamkniętych w sobie, ale czujnych. O świecie, w którym nie ma prostych odpowiedzi, a każdy krok w przód może być krokiem w przepaść. Czy udało mi się przewidzieć zakończenie? Nie. I to w tej książce kocham najbardziej. Wójcik prowadzi nas przez meandry śledztwa i życia bohaterów z taką zręcznością, że do samego końca nie jesteś pewien, komu możesz ufać. Jeśli szukasz kryminału z klimatem, gdzie fabuła nie gna na złamanie karku, ale każda scena ma znaczenie - sięgnij po „Szantę”. To historia, która wciąga nie tylko fabularnie, ale też emocjonalnie. I zostawia po sobie niepokój, który nie mija wraz z ostatnią stroną.