31.47
Literatura obyczajowa
Magia Słów
Tamten dzień
Wydawnictwo:
Magia Słów
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
31,47 zł
Cena rekomendowana: 46,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: 2-3 dni robocze
+ czas dostawy
+ czas dostawy
Opis
Małgorzata ma prawie idealne życie, piękny dom, dzieci, męża. Kobieta z nadzieją patrzy w przyszłość. Marek z kolei ma inne plany oraz mroczne tajemnice, które skrywa przed żoną. To miał być zwykły dzień. Zwyczajny wyjazd na zakupy. Małgorzata chciała spędzić więcej czasu z Markiem, odbudować relacje. Wsiadając do samochodu, nie spodziewała się, że jedno z nich już nigdy nie wróci do domu żywe... Czy rodzina podniesie się po tragedii,która wydarzyła się tamtego dnia? Opowieść o rodzinie, wielkiej tragedii, walce z chorobą. Ale też powieść o miłości, determinacji i nadziei,która wciąż tli się w sercach bohaterów.
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
280
Format
15.0x21.0cm
Języki
polski
ISBN
9788368229301
Rodzaj
Książka
EAN
9788368229301
Dodałeś produkt do koszyka
Tamten dzień
31,47 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
wypadek - żałoba - blizny - trauma „Tamten dzień” to poruszająca opowieść, w której Małgosia Mroczkowska z ogromną wrażliwością pokazuje prawdziwe oblicze traumy i jej długofalowe konsekwencje. Choć tragedia, która spotyka rodzinę głównej bohaterki, jest punktem wyjścia, to sama żałoba schodzi tutaj na dalszy plan. Najważniejsza staje się walka o siebie – o powrót do życia po doświadczeniu, które rozbija człowieka na tysiące kawałków. Autorka bardzo dobrze oddaje to, jak wygląda depresja po traumatycznym wydarzeniu. Bohaterka nie jest w stanie patrzeć na siebie, na swoją codzienność, na to, co zostało jej po tamtym dniu. Jej świat przestaje mieć kolory, a każdy kolejny dzień ma tylko jeden odcień - szarości i staje się jedynie próbą przetrwania. To nie jest historia o szybkim podnoszeniu się, przetrawieniu zdarzenia – przeciwnie, to opowieść o mozolnym, bolesnym procesie, który wymaga czasu, siły, wsparcia i determinacji innych. Największą rolę w tym procesie odgrywa rodzina. Autorka pięknie pokazuje, jak bliscy starają się z cierpliwością i troską próbują wyciągać bohaterkę z emocjonalnej otchłani. To w ich zaangażowaniu, delikatności i obecności widać prawdziwy rdzeń tej powieści. Wychodzenie z depresji to nie pojedyncza decyzja, lecz setki małych kroków – czasem ledwie wyczuwalnych – i każdy z nich ma ogromne znaczenie. Małgosia Mroczkowska podkreśla, że zrozumienie tego procesu bywa trudne, nawet dla najbliższych. Bohaterka wielokrotnie się potyka, wraca do punktu wyjścia, zamyka się w sobie. Mrok bywa silniejszy niż jakiekolwiek słowa otuchy. I tylko determinacja rodziny, a najbardziej siostry, w której buzuje jednocześnie złość i nadzieja, pozwalają na uruchomienie się powolnego procesu wychodzenia z depresji. Ta historia jest niezwykle autentyczna, bardzo emocjonalna i dojrzała - skupiona na psychice, a nie dramacie samego wypadku. To opowieść o depresji, która nie znika jak katar po siedmiu dniach. O tym, że powrót do siebie jest długim i wyboistym procesem, w którym każdy gest drugiej osoby potrafi pomóc utrzymać się na powierzchni. Poruszająca, trudna i wartościowa lektura, która przypomina, że w najgłębszym mroku często wystarczy jedna wytrwała dłoń, by się podnieść i zacząć iść dalej. Być może będą wam potrzebne chusteczki, ale warto sięgnąć po tą trudną historię. Cytaty: „Weszli do pustego domu i Milena poczuła ogromny smutek. Nie bez powodu mówi się, że dom tworzą ludzie. Teraz to był elegancki, lecz pusty i zimny budynek. Bez gwaru domowników, śmiechów dzieci, zapachu obiadu. Czy jeszcze kiedykolwiek ten budynek będzie prawdziwym domem, w którym będzie radość i miłość?” „Każdego dnia jak spoglądała w lustro, widziała swoją tragedię. Aż w końcu nie mogła patrzeć na twarz kobiety w lustrze. Tak innej, tak odmienionej, od tej, którą była kiedyś. Każda blizna przypomina jej o wypadku. Bolała ją dusza. Wszystko powoli się goiło, wracało do sprawności, jednak nic nie mogło uleczyć jej chorej duszy. Dusiła się sama ze sobą i spadała , spadała coraz głębiej.”