32.12
Powieści zagraniczne
Mova
Ten głód
Wydawnictwo:
Mova
Oprawa: Twarda
32,12 zł
Cena rekomendowana: 54,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 08.06.2026
Opis
Ta książka jest szalona. Musisz ją przeczytać. – magazyn „Bon Appétit“
Ekscytujący utwór z elementami powieści detektywistycznej i horroru, przedstawiający czarującą psychopatkę ze świata kulinariów.
Entuzjastycznie przyjęta przez krytyków literackich, zwracających uwagę na feministyczny aspekt historii („The New York Times“, „The New Republic“) i komediowy ton powieści, w której forma satyry jest zarazem krytyką definicji płci („Vanity Fair“), porównujących wątek etyki morderstwa jako hołdu dla piękna z powieścią Pachnidło Patricka Süskinda („The New Republic“) i określających ją jako „szatańsko zabawną“ („Publishers Weekly“).
Horror należy do kobiet
Dorothy Daniels przyrządza doskonalsze potrawy niż najlepsi szefowie kuchni. Podobnie jak sztuki kulinarne kocha też seks, dlatego podróżuje z Manhattanu do Włoch, aby smakować ich obu. Jest fenomenalną krytyczką kulinarną, ale też skazaną na karę więzienia seryjną morderczynią.
Historię zbrodni opowiada zza krat: od dzieciństwa, przez szczyt kariery, do momentu, w którym wbija szpikulec do lodu w szyję mężczyzny na Fire Island. Podróżuje w czasie między życiem obecnym a tym, które doprowadziło ją do celi. Wspomina, co wówczas jadła, nie pomijając także mężczyzn. Odkąd zrozumiała, że namiętność oznacza upragnioną władzę, nic nie było w stanie stanąć jej na drodze.
Chelsea G. Summers – amerykańska pisarka, niezależna dziennikarka z tytułem doktora w dziedzinie osiemnastowiecznej literatury brytyjskiej. W swoich artykułach pisze o seksie, polityce, technologii, modzie i kulturze. Zadebiutowała powieścią Ten głód (2020). Swój czas dzieli między Nowy Jork i Sztokholm.
Ekscytujący utwór z elementami powieści detektywistycznej i horroru, przedstawiający czarującą psychopatkę ze świata kulinariów.
Entuzjastycznie przyjęta przez krytyków literackich, zwracających uwagę na feministyczny aspekt historii („The New York Times“, „The New Republic“) i komediowy ton powieści, w której forma satyry jest zarazem krytyką definicji płci („Vanity Fair“), porównujących wątek etyki morderstwa jako hołdu dla piękna z powieścią Pachnidło Patricka Süskinda („The New Republic“) i określających ją jako „szatańsko zabawną“ („Publishers Weekly“).
Horror należy do kobiet
Dorothy Daniels przyrządza doskonalsze potrawy niż najlepsi szefowie kuchni. Podobnie jak sztuki kulinarne kocha też seks, dlatego podróżuje z Manhattanu do Włoch, aby smakować ich obu. Jest fenomenalną krytyczką kulinarną, ale też skazaną na karę więzienia seryjną morderczynią.
Historię zbrodni opowiada zza krat: od dzieciństwa, przez szczyt kariery, do momentu, w którym wbija szpikulec do lodu w szyję mężczyzny na Fire Island. Podróżuje w czasie między życiem obecnym a tym, które doprowadziło ją do celi. Wspomina, co wówczas jadła, nie pomijając także mężczyzn. Odkąd zrozumiała, że namiętność oznacza upragnioną władzę, nic nie było w stanie stanąć jej na drodze.
Chelsea G. Summers – amerykańska pisarka, niezależna dziennikarka z tytułem doktora w dziedzinie osiemnastowiecznej literatury brytyjskiej. W swoich artykułach pisze o seksie, polityce, technologii, modzie i kulturze. Zadebiutowała powieścią Ten głód (2020). Swój czas dzieli między Nowy Jork i Sztokholm.
Kraj produkcji: Polska
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2024
Oprawa
Twarda
Ilość stron
376
Format
13.5 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788383218236
Tłumacze
Gardner Urszula
Redakcja
Kyć Adrian
Tytuł oryginału
A Certain Hunger
Rodzaj
Książka
EAN
9788383218236
Data premiery
2024-03-13
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Kobiece Sp. k.
Dodałeś produkt do koszyka
Ten głód
32,12 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Jeśli kochasz dobry kryminał, dobrą i inteligentną książkę nie możesz nie przeczytać! Zacznę od parafrazy pewnego powiedzenia: bądź tu mądry i pisz recenzję… Od kilku dni zbieram się i wciąż mam burzę myśli w głowie i nie wiem, co napisać. Nie jest to u mnie częsty objaw, bo przez ponad trzy dekady mojego życia utrzymuję się z pisania. Ale przychodzi taki moment w życiu piszącego, jak po przeczytaniu powieści „Ten głód” Chelsea G. Summers, że jest gorzej, niż gorzej z zebraniem myśli i tego, co się chce napisać. To jest jedna z najlepszych powieści, jakie przeczytałem w ostatnim okresie. Jej lektura nie pozostawia czytelnika ani na moment w rozproszeniu, cały czas atakuje nasze zmysły. Cały czas porusza emocje związane z jedzeniem, planowaniem kolejnych morderstw przez kobietę krytyka kulinarnego, która żyje, by jeść, zabijać i kochać się namiętnie, w każdym miejscu i chwili. I to wszystko ze sobą jest związane. Mężczyźni, z którymi się wiąże poza jednym to obiekty seksualne, które zdobywa, opanowuje, planuje ich śmierć z perfekcją godną… perfekcjonisty, by w końcu ich skonsumować w pełnym tego słowa znaczeniu. Książka porusza mnie krytyka kulinarnego i smakosza opisami dań, miejsc i sposobu pisanie o jedzeniu. Doroty główną bohaterkę pokochałem od razu kiedy przeczytałem fragment: „Wszystko wskazywało na to, że lecę do Włoch na trufle – głównie białe, choć nie mama nic przeciwko czarnym. Tartufo bianco, białe złoto, jak piszą o niej lekko nawiedzeni dziennikarze kulinarni, rozpływa się w ustach: jej ziemistość przechodzi w efemeryczność; to, co efemeryczne staje się ziemiste. Dla niej Bóg stworzył barolo, naprawdę nie ma na świecie dwóch innych bytów, które pasowałyby do siebie tak, jak trufla i to wino”. Tak trudno nie zgodzić się z Doroty, kocham ten duet, mam kilka zacnych butelek barolo i chętnie też towarzyszyłbym Doroty przy tej degustacji, próbując przekonać, że taką parą, którą Bóg stworzył dla siebie, jest foie gras i słodkie białe wino Sauternes. Książka porusza mnie także jako dziennikarza. Doroty zaczyna pracować w mediach drukowanych, pisząc recenzje kulinarne, ale też teksty o żywności. Ale nadchodzi czas kiedy internet wypiera z ogromnym dynamizmem gazety. Dokonuje na kilku stronach znakomitej analizy, jak bardzo upada dziennikarstwo i jak wszystko zaczyna stawać się bardzo proste i prostackie w swojej formie. „Skoro szefowie kuchni są przeciętnymi zwykłymi ludźmi, którzy wyglądają jak Rachel Ray, czy mówią jak Emerii Lagasse, czemu ci, którzy ich poddają ocenie, nie mogą być pospolitymi ignorantami? Żeby zostać krytykiem kulinarnym, wystarczy mieć usta i połączenie z internetem, a jaki głupek tego nie ma? Może jestem pozbawiona ludzkich uczuć, ale załamuje mnie fakt, że ci nudziarze z WordPresa nie mają za grosz etyki, a już na pewno moralności nas, zawodowców, którzy czują pismo nosem, starają się znaleźć odpowiednie podejście do tematu”. Doroty zauważa również, że Ci nowi krytycy w mig zdobywają to, co ona zyskała, drążąc skałę przez 25 lat swojego dziennikarskiego życia. Tu także Doroty została moja przyjaciółką. Mogę napisać, skąd ja to znam… Książka porusza mnie także misterną konstrukcją kryminalną w stylu mojego ukochanego od młodzieńczych lat Sherlocka Holmesa. Wszystko jednak odbywa się z drugiej strony. To nie słynny detektyw rozplątuje swoim niesamowity, przenikliwym umysłem intrygę, morderstwo, czy kradzież, ale to Doroty pokazuje nam, jak precyzyjnie plecie swoją sieć, by ofiara w nią wpadła i wykorzystuję ją w pełni tego słowa znaczeniu każdym zmysłem, jakim człowiek posiada. To kolejny element, który spowodował, że polubiłem Doroty. I co najważniejsze można napisać kryminał z bardzo mocnymi fragmentami suto podlanymi krwią, ale nie epatować okrucieństwem, która niestety cechuje wielu współczesnych twórców nie tylko polskich. To akcja jest najważniejszą, a nie epizody, które czasami sprawiają wrażenie, że fascynują autora i dlatego faszeruje je makabrycznymi opisami. Książka porusza mnie swoją formą. Jest to pamiętnik skazanej Doroty, w którym opisuje swoje wspomnienia z życia zawodowego, osobistego, uczuć, planowania kolejnych działań. Co najciekawsze jest to bardzo przemyślana opowieść, spójna bez ucieczek w bok i dygresji, zresztą są momenty, kiedy Doroty sama siebie upomina, by nie robiła zbędnych wycieczek. Chelsea G. Summers dokonała znakomitego zabiegu — z seryjnej morderczyni, potwora, szukającego ponadnormalnych w naszym rozumieniu wrażeń, tworzy przyjazną czytelnikowi osobę. Przynajmniej ja ani razu nie poczułem wzburzenia, jej czynami, zachowaniem, nawet wtedy kiedy, a robi to często, o nas mężczyznach nie ma zbyt dobrego zdania. Jej pamiętnik pozwala mi zrozumieć ją oraz ciąg zdarzeń, a nawet momentami współczuć, kiedy nie może pisać w więzieniu, bo takie są przepisy. Chętnie spakowałbym paczkę i wysłał je przybory do pisania, by mogła snuć swoją opowieść. Nie budzi się we mnie ani przez moment stwierdzenie — dobrze, że ją zamknęli, niech odpowie za swoje bestialskie czyny. Ostatnia strona napawa mnie smutkiem, że to koniec. Jak pisze się taką powieść? Autorka poświęciła osiem lat na pisanie książki, zbierając materiały, jak wytrawny dziennikarz śledczy, jej książkę za nim ujrzała światło dzienne, przeczytało kilka osób. Produkt końcowy jest perfekcyjny i wynika również z szacunku autora do Czytelnika. Znakomite pióro, podprawione humorem, mimo makabrycznego wydźwięku fabuły. „Publishers Weekly” nazwał to „szatańsko zabawnym” klimatem. Brawa dla Urszuli Gardner, tłumaczki, która nie zagubiła języka autorki.