The ASMR (Arrogant-Sexy-Messy-Roommate)
Opis
Kiedy największa zołza musi zamieszkać z najweselszym facetem na świecie...
...wszystko może pójść nie tak.
Parker, jesieniara i miłośniczka cmentarnego vibe`u, miała wynająć dom ze swoją najlepszą przyjaciółką i zacząć nowy etap życia. W przededniu przeprowadzki zostaje jednak wystawiona, a przez to musi zamieszkać z niejakim Cameronem, który okazuje się hałaśliwym i irytująco pogodnym mięśniakiem. O konflikt nietrudno, tym bardziej że Parker potrzebuje ciszy, by nagrywać swoje ukochane ASMR-y, a Cameron...
Cóż, według dziewczyny jej nowy współlokator nawet oddycha zbyt głośno.
Gdyby tego było mało, świeżo upieczeni współlokatorzy w wyniku niefortunnego zrządzenia losu muszą udawać parę, a sam Cameron ukrywa przed Parker więcej, niż można by przypuszczać.
Komedia omyłek, jesienny klimat, kilka zniczy, kalistenika oraz cała masa ASMR-owych dźwięków - oto historia, która pochłonie Was podczas długich wieczorów pod kocykiem.
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
Szczegóły
Recenzje
"Wszystko jest szarawe i nijakie, aż czuję, jak w moje serce wstępuje spokój. Jeszcze te drzewa, które już powoli mienią się wszelkimi odcieniami żółci, pomarańczu i czerwieni. Cudowne. Gdybym tylko mogła otworzyć okno i wciągnąć do płuc zapach jesiennego rozkładu…" ************ Po pierwsze, "The ASMR (Arrogant - Sexy - Messy - Roommate) to przede wszystkim komedia, a dopiero później romans. On, uroczy i pomocny optymista. Ona, rozmiłowana w malkontenctwie, mocno przypomina filmową Wednesday. Razem tworzą przezabawny duet, pomiędzy którym cały czas iskrzy. Splot niespodziewanych zdarzeń sprawia, że zostają współlokatorami, następnie parą (oczywiście udawaną), pojawia się też delikatny wątek sensacyjny, a to wszystko otulone jesienną scenerią deszczowych dni, spadających liści i długich wieczorów. Muszę też wspomnieć o określeniach, którymi Cameron zwraca się do Parker, m.in. "burzowa chmurko" czy "chryzantemko", są naprawdę słodkie. Jest lekko, klimatycznie i odrobinę absurdalnie, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie bierzcie tej historii zbyt serio i bawcie się dobrze.
Znam dobrze styl Ludki Skrzydlewskiej, jednakże tym razem powstała historia spod jej pióra wraz z drugą autorką mnie sobą zmęczyła, a szczególnie główna bohatera. Nie rozumiem jej zachowania, a jednocześnie była ona tak bardzo tylko sobą bez zbędnego udawania np. przed nowym współlokatorem. Atutem książki jest jej objętość, a na minus wysoka przewidywalność tego, co się zaraz wydarzy. Tym razem ten aspekt powieści był dla mnie bardzo niewygodny. Przez książkę idzie się szybko ze względu na wartką akcję, co również jest jej plusem, gdyż czytelnik się nie nudzi. W zasadzie inni bohaterowie również nie wyróżnili mi się niczym godnym do zapamiętania. Książka w sam raz na lekki odpoczynek z humorem, ale nie nastawiałabym się na coś wow.