Tylko milion
+ czas dostawy
Opis
Gdy z nieba spada milion dolarów, przyszłość zaczyna jawić się w najpiękniejszych barwach. Bo któż nie zastanawiał się, jakby to było nagle stać się bogatym?
I wszystko byłoby piękne, gdyby nie ukryty gdzieś maleńki haczyk. Okazuje się bowiem, że nie ma czasu na radość z niespodziewanego prezentu od losu, gdyż gra toczy się w medialnym przedstawieniu, które okazuje się być śmiertelnie niebezpiecznym. Jednak finału nie umiał przewidzieć nawet jego organizator...
Jak w świecie wszechobecnego monitoringu zejść z oczu kamerom? Ile przekroczyć granic, wręczyć łapówek, w jaki sposób zmienić tożsamość, by stać się niewidzialnym? Czy w dzisiejszym świecie to w ogóle możliwe?
Być może bohaterowie poradziliby sobie łatwiej, gdyby los nie postawił na ich drodze chińskiej sieroty, potrzebującej ratunku. I raptem pieniądze przestały być najważniejsze…
Szczegóły
Recenzje
Zacznę inaczej niż zwykle, to znaczy od końca. Nie, nie, nie ujawnię zakończenia, ale ważną informację, że to nie koniec...: "gdy tylko wypełnimy zobowiązania, którymi zapełnił kalendarz nasz wydawca" opowiedzą autorzy dalsze losy Matyldy i Janusza, a przede wszystkim perypetie rodziny Matyldy. Możemy zatem zatytułować tę recenzję — CIĄG DALSZY NASTĄPI... A o czym jest ten tom? O wydawaniu pieniędzy, góry pieniędzy i jak się okazuje, nie jest to takie proste. Przypomina mi się pierwsza kumulacja w Dużym Lotku i materiał na czołówkę jaki robiliśmy w Gazecie Poznańskiej. Pierwsza kumulacja miała miejsce już w styczniu 1997 roku, a pierwsza podwójna kumulacja – dwa miesiące później. Nie pamiętam, jaka to była kwota, ale zdecydowanie ponad milion złotych. Zapytaliśmy Czytelników w sondzie ulicznej, co by zrobili z taką wygraną. Padały odpowiedzi: samochód, spłaciłbym kredyt na mieszkanie, kupił mieszkanie, no i może na jakąś wycieczkę. No, ale po zsumowaniu trudno było im pojąć, że jest jeszcze kupa kasy do wydania... Na Matyldę jak grom z jasnego nieba spada milion dolarów, który trzeba wydać w miesiąc i tylko na luksusy bez inwestycji, by... a to już przeczytacie w książce. Rozpoczyna się cała masa sytuacji, które stają na drodze dzielnym "wydawaczom" pieniędzy. Czy im się uda? Czy spełnią postawiony warunek? Kto ich obsypał tak dużą kasą? Nie powiem, bo autorzy pewnie ścigaliby mnie po świecie, włączając do pogoni Waśkę, z którym wolę nie zadzierać... Powiem Wam tylko jedno, Matylda i Janusz okazali swoje dobre serce pomagając innym. No i wszystko to fikcja literacka, chociaż w książce pojawia się postać z poprzednich dwóch tomów. Ale zamotałem!