30.54
Literatura obyczajowa
Filia
W obronie miłości
Wydawnictwo:
Filia
Oprawa: Miękka
30,54 zł
Cena rekomendowana: 50,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Kiedy wojna spowija mrokiem domy Ostrowca Świętokrzyskiego, odbierając ludziom spokój, wiarę i nadzieję, Urszula Sławiak spotyka na swojej drodze Oskara Osmana – oficera gestapo. Po tym spotkaniu w jej życiu nic nie jest już takie jak dawniej. Granice między dobrem a złem zaczynają się zacierać, a uczucie staje się największym wyzwaniem. Między rozkazem a uczuciem, między honorem a sercem, Urszula staje w obronie miłości – tak, jak dotąd nie odważyła się żadna inna kobieta. Podejmuje decyzję, która w cieniu przysięgi odwraca kartę przeznaczenia.
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
368
Format
13.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788384410301
Rodzaj
Książka
EAN
9788384410301
Data premiery
2026-02-25
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
W obronie miłości
30,54 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„W obronie miłości” Magdaleny Wojtkiewicz to opowieść osadzona w mrocznych realiach wojny, gdzie codzienność mieszkańców Ostrowca Świętokrzyskiego naznaczona jest strachem, niepewnością i utratą nadziei. W tych trudnych okolicznościach poznajemy Urszulę, kobietę, której życie zmienia się diametralnie w chwili spotkania z Oskarem, oficerem gestapo. Od tego momentu nic nie jest już czarno-białe, a granice między tym, co słuszne, a tym, co zakazane, zaczynają się zacierać… Muszę przyznać, że fabuła naprawdę wciąga. To jedna z tych książek, które czyta się szybko i z dużym zaangażowaniem. Emocje, napięcie i wewnętrzne rozterki bohaterów sprawiają, że trudno się oderwać. Autorka potrafi zbudować klimat i poprowadzić historię tak, by czytelnik chciał wiedzieć „co dalej”. Jest jednak coś, co nie pozwoliło mi w pełni zanurzyć się w tej opowieści… Humanizacja postaci gestapowca i momentami wręcz jego wybielanie zapaliły mi w głowie czerwoną lampkę. Rozumiem literacką fikcję i próbę pokazania złożoności ludzkich emocji, ale w tym przypadku miałam poczucie przekroczenia pewnej granicy. To temat bardzo delikatny i moim zdaniem niebezpieczny, bo może prowadzić do zatarcia prawdy historycznej. „W obronie miłości” to historia, która z jednej strony angażuje i porusza, a z drugiej skłania do refleksji i… dyskusji. To właśnie takie książki zostają z nami na dłużej, nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzamy.
„Teraz już wiedziała, jak bardzo uciekała sercem od rzeczywistości, żeby tylko nie musieć uznać prawdy taką, jaką była. Myślała, że ma wszystko pod kontrolą, a tak naprawdę się pogubiła”. To zdanie z książki, kiedy jej bohaterka staje przed ostatecznymi wyborami, ale to także recenzja książki. Po tych słowach już nic więcej nie trzeba pisać. To autorecenzja, niezamierzona samej autorki, Magdy Wojtkiewicz. Wokół tego zdania praktycznie rzecz biorąc jest budowana oś całej powieści. Młoda piękna dziewczyna, córka bojownika o polskość, biorącego udział w wojennej konspiracji w Ostrowcu Świętokrzyskim i właścicielki piekarni, która wiąże koniec z końcem, by upiec chleb dla swoich klientów. Z tym chlebem Urszula chodzi do profesora na komplety, kontynuując naukę. Wpada w oko oficerowi gestapo Oskarowi Osmanowi, który ją obserwuje przez okno z siedziby policji w Ostrowcu. Kiedyś zbiera się na odwagę i zagaduje piękną Polkę, proponując jej, żeby codziennie przynosiła mu bochenek chleba, za który on będzie płacił… I tak zaczyna się dramatyczna, romantyczna historia. Kiedy obowiązek Uli i zimne podejście do każdego Niemca musi ulec weryfikacji. Ale czy tylko musi? Ale czy między przystojnym Niemcem i urokliwą Polką nie może narodzić się coś więcej? Przecież podobno serce nie sługa. Czas i miejsce też zacierają się, kiedy zaczynają dawać o sobie znać uczucia. Nie, nie to nie jest takie proste, bo oprócz porywów serca rodzą się dylematy, wewnętrzna walka i to, co we wspomnianym zdaniu: „bardzo uciekała sercem od rzeczywistości, żeby tylko nie musieć uznać prawdy taką, jaką była”. Czy jest coś, co może usprawiedliwić kontakty z oficerem gestapo w okupowanej Polsce? Jak odbierać to będzie rodzina i znajomi? Czy ktoś zrozumie, że tak trzeba… i że nie wszystko można mieć pod kontrolą? To opowieść, która zmusza do wielu przemyśleń. Dla mnie jednak to kolejna powieść, która wprost mówi mi i uczy mnie, by nie oceniać, by nie ulegać stereotypom, jak ulega AI algorytmom? Bo nic nie jest czarno-białe, nic nie jest zero-jedynkowe. Łatwo powiedzieć „to jest złe” i jeszcze zakomunkwać wszystkim na różnego rodzaju komunikatorach i w social mediach. Patrząc na działanie Uli, nic nie jest proste, każdy wybór jest trudny, ale co to może obchodzić tych, co patrzą z boku. Oni widzą to, co chcą widzieć. Autorka doprowadza tę niezwykłą opowieść do bardzo zaskakującego finału – ja byłem zaskoczony, ale kiedy zastanowiłem się, zamykając książkę, nie mógł być inny i jest znakomitym zamknięciem opowieści o pewnej Polce i Niemcu, który jest Doktorem Jekyllem i Panem Hydem. No właśnie, ciekaw jestem, jak go odbierzecie – czy z sympatią, czy wręcz antypatią, no bo mimo subtelności w stosunku do Urszuli, Oskar wraca z „pracy” z poplamionymi krwią mankietami koszuli. Jako Poznaniak, cieszą mnie zawsze wątki poznańskie. Autorka wprowadza do książki postać wybitnego chirurga prof. dr. hab. med. Romana Drewsa, który wojnę spędził w Ostrowcu Świętokrzyskim, mocno włączając się z narażeniem życia w pomoc ówczesnemu podziemiu.