30.94
Książki
Skarpa Warszawska
Wampir z Osielska
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
30,94 zł
Cena rekomendowana: 52,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Czasem trzeba przedrzeć się przez mroki zła, by ujrzeć światło prawdy. Bydgoszcz, połowa lat 60. W lesie na obrzeżach jednego z osiedli zostają znalezione zwłoki kobiety. Śledczy ruszają w teren, lecz im więcej pytań zadają, tym wyraźniej czują, że błądzą pozbawieni technik, które dziś wydają się oczywiste. Gdy dziewięć miesięcy później ginie kolejna kobieta, miasto zaczyna żyć jednym słowem: „Wampir”. Rozpoczyna się nerwowe polowanie na sprawcę. Pojawiają się mylne tropy, sensacyjne zeznania i podejrzany, który zdaje się idealnie pasować do profilu mordercy. W tle krąży postać „Bogacza” — mężczyzny epatującego w lokalach plikiem banknotów, jakby szukał ofiary lub próbował coś udowodnić. Każdy dzień bez przełomu podsyca strach, szczególnie wśród kobiet. „Wampir z Osielska” to nie tylko historia zbrodni, lecz także obraz realiów śledztwa w PRL: presji, błędów i mozolnego zbierania okruchów prawdy z protokołów, wizji lokalnych oraz relacji świadków. Finał rozgrywa się na sali sądowej: proces, wyrok i zamknięcie sprawy, która na lata zapisała się w pamięci regionu. To książka dla czytelników szukających w true crime nie sensacji, lecz odpowiedzi: jak rodzi się zło i w jaki sposób państwo próbuje je uchwycić nawet wtedy, gdy wciąż brakuje pewników.
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
304
Format
13.5x21.0cm
Języki
polski
ISBN
9788384301623
Rodzaj
Książka
EAN
9788384301623
Data premiery
2026-03-25
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Wampir z Osielska
30,94 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Krzysztof Drozdowski - Autor tym razem sięga po czasy PRL i jednego z kilku wampirów, którzy pojawili się w Polsce. Przyjrzał się postaci spod jego rodzinnej Bydgoszczy - z Osielska. Mnie, jako Poznaniakowi, Stefan Rachubiński, rzeczony wampir, jest równie bliski, bo spoczywa na Cmentarzu Miłostowskim w Poznaniu, gdzie leży sporo osób z mojej rodziny. Nie wiedziałem o tym fakcie. Uświadomił mi go autor książki. To kolejna książka Krzysztofa Drozdowskiego, którą przeczytałem, i podobnie jak poprzednie, jest nieprzegadana i jasna w odbiorze mimo sporej ilości cytowanych źródeł. Autor jest znakomitym przewodnikiem, który sadza nas w bibliotece, wyciąga z odpowiednich szuflad i przegródek kolejne dokumenty i podsuwa nam je do przeczytania, ale tak, byśmy nie pogubili się w zawiłościach; żebyśmy skupili się na odkrywaniu faktów, a nie przebijali przez gąszcz wielu nieistotnych lub mało znaczących wydarzeń. Co też bardzo ważne, to oś czasowa, która toczy się od najważniejszego wydarzenia do wyroku, a w tym wypadku do wykonania wyroku śmierci w Poznaniu. Są oczywiście powroty do dzieciństwa i innych wydarzeń, ale nie zaciemniają obrazu. Ważnym wątkiem są opinie psychologów i psychiatrów. Tu można by się zgubić w opiniach, tym bardziej że było ich wiele i to sprzecznych, ale nic z tych rzeczy. Nie straszne są definicje i wnioski, bo autor wyraźnie tłumaczy to, czego musielibyśmy poszukiwać w innych źródłach czy słownikach. No i najważniejsze - książki Krzysztofa Drozdowskiego się czyta… no, nie powiem, jak powieść. Nie, bo nimi nie są, to literatura faktu, ale z nutą reportersko-dziennikarskiego zacięcia. To tak jak opowieści w dawnych wydaniach magazynowych gazet na weekend, gdzie dziennikarze z dobrym piórem często sięgali do historii, odkrywając postaci czy wydarzenia nieznane lub mało znane. Taką opowieścią jest historia Stefana Rachubińskiego - prostego robotnika, który okazał się sadystycznym mordercą i gwałcicielem. Ale przyćmiły go postaci innych wampirów z lat sześćdziesiątych, choćby wampirów z Zagłębia czy Bytowa. Dlatego, że zabił „tylko” dwie kobiety… Autor, kiedy trzeba, przytacza mocne fragmenty z akt „Wampira z Osielska”, bo bez nich postać Rachubińskiego nie byłaby tak wyjątkowa, jeśli chodzi o skalę okrucieństwa. A jednocześnie Krzysztof Drozdowskicytuje wypowiedzi, o tym że był to człowiek spokojny, sumienny, dbający o rodzinę i w listach z więzienia martwiący się o dzieci i proszący żonę nie o pieniądze czy jedzenie, ale o bieliznę, bo ta, którą ma, jest już mocno brudna i czuje się niekomfortowo. To zestawienie powoduje, że po lekturze książki zastanawiamy się, jak tak dwie skrajne osobowości funkcjonują w jednej powłoce i co tak naprawdę jest iskrą powodującą ogień okrutnych działań człowieka. Rodzi się jeszcze jedna wątpliwość, którą mieli także biegli – czy Wampir z Osielska był poczytalny w momencie dokonywania przestępstw. Powiem szczerze, sam mam wątpliwości, czy „normalny” człowiek może dopuścić się takich okrucieństw jak Stefan Rachubiński. I te wątpliwości nie dotyczą zbrodni i kary! Na pewno wartością dodaną są liczne zdjęcia z akt, samego bohatera książki, narzędzi zbrodni czy szkiców z miejsca morderstw. Ciekawy jest także język ludzi z akt - niezmieniony i autentyczny, oddający klimat tamtych czasów. Dzięki autorowi poznajemy także półświatek Bydgoszczy lat 60. - prostytutek, okolic dworca Bydgoszcz Główna, a także niektórych barów i restauracji. Kolejna książka autora czeka już na półce na lekturę - niech to będzie najlepsza rekomendacja.
Kiedy pierwszy raz usłyszałam tytuł „Wampir z Osielska”, pomyślałam: kolejna sensacja? A potem otworzyłam książkę i… ciarki. To nie jest zwykły kryminał. To prawdziwa historia, która wydarzyła się tuż obok. Klimat? Mroczny, gęsty i niepokojący – jak mgła nad osiedlem po zmroku 🌫️ Krzysztof Drozdowski (dziennikarz śledczy) zabiera nas w podróż do małej miejscowości pod Bydgoszczą, gdzie zwykli ludzie nagle odkrywają, że pośród nich żył ktoś, kto nie cofnął się przed niczym. Fabuła toczy się powoli, ale celowo – autor nie gra na sensacji, tylko na faktach. I to działa 💀 Najmocniejszy punkt? Bohaterowie. Nie chodzi tu o „wampira” sensu stricte, ale o to, jak zwyczajność może sąsiadować z potwornością. Czytając, czułam niedowierzanie, potem złość, a w końcu smutek. Emocje są autentyczne, bo to nie fikcja – to czyjeś życie, strach i tragedia 😟 Tempo akcji jest nieregularne – momentami reporterskie detale zwalniają narrację, ale to potrzebny oddech. Styl autora to suchy, precyzyjny dziennikarski język, który nie ucieka w epatowanie krwią. Dzięki temu historia wbija w fotel bardziej niż niejedna powieść grozy ✍️ Dla kogo? Dla fanów reportaży, dla osób, które lubią true crime po polsku, i dla tych, którzy chcą zrozumieć, jak blisko może być zło. Nie dla osób szukających szybkiej akcji i wymyślonych wampirów 🧛♂️ Moja ocena: 8/10 🌟 BRUNETTE BOOKS
Lubisz true crime? Interesujesz się zbrodniami sprzed lat? „Wampir z Osielska” Krzysztofa Drozdowskiego to książka, która od pierwszych stron nie tyle wciąga, co… przygniata. I mówię to jako ktoś, kto sięga po true crime świadomie i wie, że to nie jest gatunek „na poprawę humoru”. Tutaj nie ma miejsca na romantyzowanie zbrodni, na błyskotliwe zwroty akcji czy detektywa-geniusza, który w jednej scenie łączy fakty. Jest za to ciężar - lat 60., systemu, ograniczeń i ludzkiej bezradności. Już na wstępie muszę przyznać, że mam do tej książki bardzo mieszane uczucia. True crime zawsze balansuje na cienkiej granicy - między dokumentem a naruszeniem prywatności. Kwestie etyczne bardzo często budzą wątpliwości i tutaj momentami miałam wątpliwości, czy ta granica nie została przekroczona. A wszystko przez formę książki, która z całą pewnością nie będzie dla każdego. Bowiem momentami miałam poczucie, że autor bardziej cytuje niż opowiada. Jakbym przeglądała akta, a nie czytała narrację. Dla jednych to będzie ogromna wartość – autentyczność, brak upiększeń, surowy zapis wydarzeń. Dla innych… bariera nie do przeskoczenia. Czy dowiedziałam się o sprawie czegoś nowego? Zupełnie nie. Jedynie plusem jest fakt, że cytowanie akt sprawiło, że mogłam poczuć klimat tamtych lat. Czytając, miałam wrażenie, że uczestniczę nie w historii, a w procesie. Powolnym, momentami frustrującym, pełnym ślepych zaułków. Śledztwo, które poznajemy nie było pokazem skuteczności, ale raczej zapisem walki z niewiedzą. I to właśnie chyba ten element zrobił na mnie największe wrażenie - świadomość, jak bardzo dzisiejsza kryminalistyka różni się od tej sprzed dekad. Tam nie było technologii, były domysły, presja i ogromna odpowiedzialność. I muszę przyznać, że mimo tych wszystkich zastrzeżeń, nie mogłam się od niej oderwać. Bo jest w niej coś hipnotyzującego. Może to świadomość, że to wydarzyło się naprawdę. A może to ta niewygodna prawda, że zło nie zawsze ma spektakularną formę - czasem jest chaotyczne, niezrozumiałe i przerażająco ludzkie. Ocena 6/10 - „Wampir z Osielska” jest książką, którą albo się polubi, albo znienawidzi. Jednak sądzę, że osoby które kompletnie nie znają sprawy Stefana Rachubińskiego mogą być usatysfakcjonowane z lektury.