29.18
Książki
Skarpa Warszawska
Wiosna w Ciechocinku
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
29,18 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Ilona Kępińska samotnie wychowuje córkę, której od chwili rozwodu z mężem nie poznaje. Zosia z uroczej dziewczynki przeistoczyła się w wiecznie nadąsaną, krnąbrną i niezorganizowaną nastolatkę walczącą z każdym dorosłym stającym na jej drodze. Matka usiłuje zapanować nad latoroślą, ale nie jest to łatwe. W tym czasie eksmęża w głównej mierze zajmuje układanie sobie życia z nową partnerką. Wtedy w domu Ilony pojawia się listonosz ze skierowaniem na leczenie w sanatorium. Kobieta początkowo nosi się z zamiarem rezygnacji z wyjazdu, ale sfrustrowana zachowaniem córki umyka do Ciechocinka, by dać sobie, Zosi i jej ojcu czas na przemyślenie sytuacji, w której utknęli. W Ciechocinku Ilona nie potrafi się odnaleźć wśród typowych kuracjuszy i marzy o szybkim powrocie do domu. Wszystko się zmienia, gdy w jej ręce wpada stara fotografia, na której uśmiechają się do niej trzy nastolatki w przedwojennych strojach. W II tomie serii „Cztery pory roku” Aneta Krasińska zaprasza czytelników do skrzącego się kolorami wiosny Ciechocinka, gdzie olbrzymie, nasiąknięte ożywczą solanką tężnie są niemymi świadkami historii, potrafiącymi zgrabnie łączyć ludzi ponad podziałami. Pachnąca wiosną opowieść o poświęceniu na rzecz drugiego człowieka.
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
320
Format
13.5x21.0cm
Języki
polski
ISBN
9788384301661
Rodzaj
Książka
EAN
9788384301661
Data premiery
2026-03-11
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Wiosna w Ciechocinku
29,18 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„Wiosna w Ciechocinku” to opowieść, która pod pozorną lekkością uzdrowiskowego klimatu skrywa zaskakująco głęboką, emocjonalną historię o kobiecie próbującej odnaleźć siebie na nowo. Ilona ucieka do Ciechocinka nie tyle przed światem, co przed oczekiwaniami innych – córki, byłego partnera i jego nowego życia, w którym nie za bardzo jest dla niej miejsce. Początkowo bohaterka nie potrafi odnaleźć się wśród kuracjuszy i ich rytmu dnia. Czuje się obca, wytrącona ze swojej codzienności, rozdarta między potrzebą odpoczynku a poczuciem obowiązku. Bardzo mocno wybrzmiewa tu motyw zmęczenia rolą matki i kobiety, od której wszyscy czegoś chcą – a nikt nie pyta, czego chce ona sama. Cytaty świetnie oddają to napięcie i frustrację: „Nie sądziłam, że rola matki tak wyczerpuje.” To zdanie wybrzmiewa szczególnie mocno, bo nie jest dramatycznym krzykiem – raczej cichym, szczerym wyznaniem. Przełomem okazuje się znaleziona fotografia trzech dziewcząt z przeszłości. To właśnie ten moment otwiera drugą linię fabularną, która – moim zdaniem – jest niezwykle intrygująca i wciągająca za razem. Historia z czasów wojny została poprowadzona w sposób bardzo poruszający, a momentami wręcz miażdżący emocjonalnie. Kontrast między współczesnością a dramatem przeszłości nadaje całej opowieści charakteru i sprawia, że widzisz wszystko inaczej, patrzysz głębiej i dostrzegasz to co najważniejsze powinno być w życiu. Bardzo lubię historie, w których są dwie linie czasowe. Właśnie za to jak pięknie autorka je splata cenię jej opowieści najbardziej. W tej nic nie jest przypadkowe, a każda odkrywana tajemnica ma swoje znaczenie. Wątek wojenny nie tylko wzrusza, ale też buduje napięcie i zostaje w głowie na długo po zakończeniu lektury - obrazy i wydarzenia z tej lini czasowej, wzruszają i ranią jednocześnie. Autorka serwuje nam też przepiękny klimat w teraźniejszości – wiosenny Ciechocinek - tężnie, spacery i chwile refleksji tworzą klimat i tło dla historii pełnej emocji, trudnych decyzji i wewnętrznych przemian. To taka książka, która z jednej strony koi, a z drugiej potrafi uderzyć w najbardziej wrażliwe struny na duszy. „Wiosna w Ciechocinku” to opowieść o poświęceniu, o życiu podporządkowanym innym i o momencie, w którym trzeba w końcu zadać sobie pytanie: a co ze mną? Żadna kobieta to nie Wonder Woman, która musi walczyć o wszystko i sprostać każdemu wymaganiu i zadaniu. Każda kobieta potrzebuje odpoczynku i chwili dla siebie. Chce być kobietą widzianą i docenianą, a przede wszystkim kochaną. Bez tego więdnie niczym niepodlewany kwiat. Polecam ją Wam bardzo - życiowa, autentyczna i bardzo poruszająca. ♥️ Cytaty: „– Miałaś odpoczywać, a tymczasem walczysz z całym światem – mruknęła Dominika, nie kryjąc niezadowolenia. – Nie z całym, tylko z niektórymi jego przedstawicielami. – Tymi najtwardszymi i najmniej zadowolonymi z życia – stwierdziła przyjaciółka i choć chciała dodać coś jeszcze, to ugryzła się w język. Wiedziała, że łatwo jest radzić innym, gdy się nie chodzi w ich butach. – Nie wiem, czy nie powinnam wcześniej wrócić i zająć się Zosią. – Tak na marginesie, to twoja córka nie jest niemowlakiem i nie potrzebuje ciebie przez całą dobę. Chyba ma też ojca, który powinien jakoś się zaangażować w wychowanie dziecka. – Wiesz, jaki jest Marcin. Zanim pomyśli, to już wykrzyczy, a Zośka tego nie znosi. – Głaskanie po głowie też nie daje rezultatów – wtrąciła Dominika. – Nie sądziłam, że rola matki tak wyczerpuje.” „Rozumiała poszczególne słowa, lecz dopiero przy ponownym ich czytaniu pojęła przekaz. Żądanie natychmiastowego powrotu i zaopiekowania się rozwydrzoną córką nie przyszło od Marcina, ale od jego narzeczonej. Kilka dosadnych sformułowań i na koniec stwierdzenie, że jej beztroska eskapada rozwala życie innym, wystarczyły, aby Ilona zastygła w bezruchu. Za każdym razem, gdy słyszała, że powinna wrócić, miała wrażenie, jakby wszyscy wiedzieli lepiej, co jest dla niej dobre, a ona powinna się ograniczyć do spełnienia ich oczekiwań. Przez wiele lat tak właśnie robiła. Słuchała skarg i próśb, a potem szukała najlepszych rozwiązań, by choć na chwilę zyskać święty spokój.” „Przysiadła na ławce i schowała twarz w dłoniach. Miała mętlik w głowie. Wymówki Jagody wciąż powracały i przeplatały się z narzekaniami Marcina. Wiedziała, że obwiniają ją za to, że odebrała im trzy tygodnie ze wspólnego życia. Tylko że jej nikt nie pytał, czy ma siłę każdego dnia zwlec się z łóżka i szarpać się z życiem, które tak chętnie meblowali jej inni.”
Dzisiaj zapraszam was na opinie książki Anety Krasińskiej "Wiosna w Ciechocinku " .seria "Cztery pory roku " Po "Zimie w Nałęczowie " wyczekiwałam premiery "Wiosna w Ciechocinku " . Autorka zabiera nas tym razem do Ciechocinka gdzie wraz z Iloną główną bohaterką ,towarzyszymy jej i kuracjuszom sanatorium ciesząc się z pięknego miejsca które na chwilę pozwala zapomnieć o problemach rodzinnych. Ilona w domu zostawia córkę Zosię pod opieką ex męża. Ostatnimi czasy Zosia sprawia kłopoty wychowawcze i Ilona niechętnie wyjeżdża wiedząc że córka jest niezadowolona z wyjazdu matki. Dziewczynę przerosła sytuacja rozstania rodziców i ojca który tworzy nowy związek z inną kobietą. Czytając myślałam o swoich dzieciach i jak to było jak dorastały. Bunt nie jest łatwy i nie każdy rodzic potrafi nad nim zapanować... Ilona nie może sobie poradzić z poczuciem winy ale też chce odpocząć, nabrać sił i podreperować swoje zdrowie. "...wszyscy wiedzieli lepiej, co jest dla niej dobre ,a ona powinna ograniczyć się do spełniania ich oczekiwań. Przez wiele lat właśnie tak robiła. Słuchała skarg i próśb ,a potem szukała najlepszych rozwiązań by choć na chwilę zyskać święty spokój...." Ta historia uświadamia nam jak często bierzemy na swoje barki zbyt wiele, później czujemy się przytłoczone natłokiem spraw,które ciążą i nie pozwalają o sobie zapomnieć.... Przychodzi taki moment w życiu że czujemy się przybite i ciężko nam na sercu ,bo nieba by się uchyliło dla swoich pociech ale trzeba nieraz wyznaczyć granice i być konsekwentnym w swoich postanowieniach. Ilona uświadamia sobie że potrzebuje odpocząć bo życie z nastolatką bywa naprawdę trudne. Nie potrafi odnaleźć się wśród kuracjuszy sanatorium,wszystko zmienia się gdy trafia na starą fotografię na której są trzy młode kobiety📸 postanawia dowiedzieć się o nich więcej.... Zaciekawiłam was to fajnie bo to dopiero początek tej historii i powiem wam szczerze że autorka wplotła wątek historyczny z wielką precyzją ,nim się zorientowałam zobaczyłam napis Epilog. Czyta się z zainteresowaniem i przyjemnością. Aneta Krasińska porusza w swych powieściach trudne tematy życiowe i dlatego tak chętnie czytam jej książki. Ta historia uświadamia nam jak często popełniamy błędy wychowawcze, zapominając o sobie ,swoich potrzebach ale czy nie tak nas wychowano.... Oczami wyobraźni spacerowałam u boku Ilony podziwiając budzący się po zimie Ciechocinek i zastanawiałam się czy wreszcie zawalczy o siebie bo w końcu też od życia jej się coś należy. Przyjemnie spędziłam czas ,teraz czekam na kolejną część- Lato i jestem ciekawa gdzie tym razem zabierze nas autorka? Was zachęcam do zapoznania się z "Zimą w Nałęczowie" bo to pierwsza część serii CZTERY PORY ROKU. Pokochacie te historie bo są o nas ,o naszych rozterkach życiowych, nie powodzeniach..pokazują z czym musimy się mierzyć każdego dnia, pozwalają zrozumieć, dlaczego tak się dzieje...dodają nam też otuchy i iskierkę nadziei że zawsze po życiowych trudnościach wychodzi słońce. Polecam 👌
Zimą przeczytałem „Zimę w Nałęczowie” Aneta Krasińska - autorka powieści chwytających za serce którą dostałem w prezencie pod choinkę. To był pierwszy tom cyklu „Cztery pory roku”... brzmi jak Vivaldi. Najbardziej lubię – i nie będę tu oryginalny – „Wiosnę”. Trudno mi powiedzieć, jakie będą kolejne części literackiego utworu Anety Krasińskiej, ale „Wiosna” przypadła mi bardziej do gustu niż „Zima”. Chociaż wolę tajemniczy Nałęczów niż zatłoczony Ciechocinek. Ale ad rem. Autorka przyzwyczaiła swoich czytelników, że jej cykle są kontynuacją losów głównych bohaterów rozciągającą się w czasie, pokazującą ich losy na przestrzeni lat, w różnych sytuacjach życiowych, a także na tle zmieniających się historycznych wydarzeń. A tu zaskoczenie! Każda z dwóch opowieści jest oddzielną historią. Oddzielna kobieta, która ma problemy rodzinne i to świeże, wyjeżdża do miejscowości uzdrowiskowej (ta z „Wiosny” na leczenie, ta z „Zimy” na złapanie dystansu do domu koleżanki). Obie przedłużają swój pobyt, by wyjaśnić tajemnicę, która pojawiła się zupełnie niespodziewanie. To powoduje, że powieść snuje się na dwóch płaszczyznach czasowych przeplatających się. I co by nie powiedzieć – według tego samego scenariusza historia rozplątywana jest przez kobietę wraz z mężczyzną, którego poznaje w czasie pobytu w uzdrowisku. Czyżby też miało pojawić się uczucie? Sami przeczytajcie! W pierwszej części Lidka odnajduje przypadkowo w domu koleżanki skrytkę z przepiękną broszką, a w drugiej Ilona, która zmuszona przeczytaniem książek zabranych z domu idzie do miejscowej biblioteki. Nie znajduje lektur ze swojej ulubionej tematyki, zostaje namówiona przez bibliotekarkę do klasyki. I o zgrozo wzięła „Nad Niemnem”. Dlaczego o zgrozo? Bo nie przebrnąłem przez opisy płotu na siedmiu stronach czy łąki na kolejnych i nie przeczytałem uczniem będąc tej lektury obowiązkowej. Zauważyłem, że autorce też nie było po drodze, bo jej bohaterka z dużą rezerwą podeszła do tej książki, przytaczając te same argumenty co ja. Ale w miarę czytania zaczęła coraz bardziej się przekonywać, więc chyba i ja muszę sięgnąć po książkę Pani Elizy, tylko kiedy! W trakcie lektury z książki wypada zdjęcie trzech młodych dziewczyn z sierpnia 1939 roku. Rozpoczyna się odkrywanie ich losów, a nie jest to łatwa sprawa... tym bardziej że zaczyna się wojna, a każda z dziewczyn jest innej narodowości: Polka, Żydówka i Niemka. Już więcej nic nie powiem... Obie panie z obu części zaczynają się coraz lepiej czuć w miejscu, gdzie przebywają, ale mają wyrzuty sumienia: Lidia, bo pracuje w korpo i martwi się o pracę, a Ilona ma dorastającą córkę z rosnącymi problemami. Zapytacie pewnie, czy to się nie nudzi po dwóch tomach, ten schemat znaczy się. Nie, bo następna opowieść będzie w innym miejscu, z inną kobietą, innymi problemami i inną historią. A co najważniejsze – obie książki jednak nie kończą się schematycznie. Autorka w książce zbliża się do wielu moich poglądów, ale rozłożyła mnie na przysłowiowe łopatki w „Zimie”, gdzie opisuje, jak robi się groch z kapustą – danie obowiązkowe w moim domu na Wigilię. Babcia robiła, mama robiła, a teraz, kiedy ich zabrakło, robię ja... Jak wspomniałem, u Vivaldiego "Lata" już tak nie cenię jak „Wiosny”. Ciekawe, jak to będzie u Krasińskiej. „Wiosna” najlepsza, ale „Lato” może zaskoczyć opowieścią. No i miejscem. Ciekawe, gdzie teraz pojedziemy? Ja na lato wybrałbym się do Krynicy Morskiej, a na jesień do Inowrocławia lub Lądka-Zdroju.
Pamiętacie o sobie? O własnych potrzebach? I to nawet, albo przede wszystkim niekiedy kosztem swoich bliskich? . Bohaterka powieści autorstwa Anety Krasińskiej „Wiosna w Ciechocinku” niestety o sobie nie pamiętała. Po rozpadzie małżeństwa skupiła się na wychowywaniu córki, która to wkraczając w trudny okres nastoletęctwa, zaczęła sprawiać problemy wychowawcze. Jednak los, a raczej zdrowie Ilony upomniało się o swoje. Kobieta dostała skierowanie do leczenia w sanatorium w Ciechocinku. Początkowo chciała oczywiście z niego zrezygnować, jednak za namową przyjaciółki postawiła na siebie i zostawiła córkę pod opieką byłego męża i jego partnerki. Nie było jej łatwo odnaleźć się wśród kuracjuszy i zaczęła rozmyślać nad szybszym powrotem do domu. Wtedy to w jej ręce trafiła przedwojenna fotografia, na której uwiecznione zostały trzy uśmiechnięte dziewczęta. Ilona postanowiła odkryć, kim one były… . „Wiosna w Ciechocinku” to „pachnąca wiosną” opowieść o niezłomności, sile i poświęceniu się dla innych. Akcja rozgrywa się w niej dwutorowo - w czasach współczesnych oraz tuż przed i w trakcie II wojny światowej. . Znajdziemy tutaj opowieść o prawdziwej przyjaźni - mającej rację bytu nawet ponad podziałami. O sekretach z przeszłości, wielkiej historii, która zamieciona pod dywan postanawia sama o sobie przypomnieć… To także opowieść o przełamywaniu własnych barier, braniu życia za rogi, odważeniu się zrobić pierwszy krok… Krok w stronę nieznanego, ale koniecznego - bo przecież życie jest za krótkie, by nie pozwalać sobie na korzystanie z niego w pełni! . Historia mnie urzekła. Otuliła niczym najmilszy kocyk i sprawiła, że wiara w drugiego człowieka dalej ma rację bytu.
🌸„WIOSNA w Ciechocinku” to bardzo interesująca i poruszająca historia o samotnej matce,która wreszcie zdecydowała się porzucić wszystko i poczuć się lepiej.To także intrygująca historia przeszłości nastolatek zobaczonych na zdjęciu i poznanie ich historii sprzed lat. 🌸Dużym plusem tej powieści są dwie linie czasowe,które przeplatają się nawzajem.Zarówno te teraźniejsze powodujące problemy dnia codziennego oraz te z przeszłości naznaczone piętnem wojny wraz z bezdusznością drugiego człowieka.Połączenie tego sprawia,że czujemy niesamowitą więź z bohaterami oraz przezywanymi wydarzeniami w ich życiu. 🌸Autorka zabiera czytelnika do miejsca w którym można poczuć spokój ducha,poznać nowe osoby oraz skupić się na swoim zdrowiu o którym często zapomniany.Aura wiosenna i puszenie się przyrody do życia uzmysłowią,że na swe szczęście nigdy nie jest za późno. 🌸„WIOSNA w Ciechocinku” to historia,która pokazuje ludzką krzywdę w czasie wojny oraz teraźniejszą opowieść z zmaganiem się z problemami życiowymi i walką o spokój. Każdy tom serii to osobna historia,więc spokojnie możecie czytać je jako osobna powieść. 🌸Poruszyła mnie poznana historia oraz epilog,który udowodnił,że warto sięgać do czasów przeszłości i poznawać losy innych osób żyjących w trudnych czas wojny. 🌸Czytajcie-Ogromnie polecam📖
Pierwsze wrażenie? Sięgając po „Wiosnę w Ciechocinku”, od razu poczułam ten wyjątkowy klimat – zapach wiosny, uzdrowiskowy spokój i obietnicę czegoś nowego. Okładka aż prosi się o zdjęcie z filiżanką herbaty na tle budzącej się do życia przyrody! 🌿 📖 Fabuła? To opowieść o tym, że czasem trzeba zwolnić, by usłyszeć samego siebie. Główna bohaterka trafia do Ciechocinka nie bez powodu – i choć na początku wydaje się zagubiona, to właśnie tam dostaje szansę na poukładanie swojego życia. Aneta Krasińska serwuje nam historię, która otula jak miękki koc. Jest miejsce na małe troski, życiowe rozdroża i iskierkę nadziei, która tli się gdzieś w tle. Nie ma tu fajerwerków na siłę – jest za to prawdziwość, która trafia prosto do serca. 💛 Bohaterów polubiłam od pierwszej strony! Są autentyczni, mają swoje wady i momenty zwątpienia, ale właśnie dzięki temu tak łatwo się z nimi utożsamić. Towarzysząc im w codziennych sprawach, czułam ciepło, wzruszenie i zwykłą radość z małych rzeczy. Książka wywołuje uśmiech, ale potrafi też skłonić do refleksji. Akcja toczy się spokojnie, leniwie – idealnie na wiosenne popołudnie. Styl autorki jest lekki. Czyta się płynnie i z przyjemnością, a opisy Ciechocinka sprawiają, że ma się ochotę spakować walizkę i od razu tam pojechać! ✨ 🎯 Dla kogo będzie idealna? Dla wszystkich, którzy: ✔️ kochają polskie uzdrowiska i sielskie klimaty ✔️ szukają książki na poprawę nastroju ✔️ lubią obyczajówki z wątkiem romantycznym w tle ✔️ potrzebują chwili wytchnienia od zgiełku Jeśli lubicie historie, które dają nadzieję i pokazują, że wiosna to czas zmian – koniecznie po nią sięgnijcie! Moja ocena: 8/10 ⭐ Bo to ciepła, autentyczna i ujmująca historia, przy której miło spędziłam czas. Idealna na rozpoczęcie sezonu wiosennego! BRUNETTE BOOKS