Witrażysta
Opis
Gdy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie.
Po burzliwej nocy bez śladu znika trzydziestokilkuletnia kobieta. Z pozoru sprawa wydaje się prosta, dlatego z pobliskiego komisariatu na miejsce zostaje oddelegowana aspirantka Olga Wierzbicka. Niespodziewanie jednak w domu ofiary pojawia się komisarz Adam Rezner, który szybko uznaje, że zaginięcie nie wpisuje się w prowadzone przez niego śledztwo.
Choć Rezner nie zdradza Wierzbickiej celu swojej wizyty, ich drogi jeszcze się przetną. Wspólnie odkryją brutalną prawdę o zbrodniach popełnianych przez ściganego przez niego mordercę.
Naszpikowane dziesiątkami kawałków rozbitego lustra ciała młodych kobiet porzucane są niczym makabryczne obrazy z wynaturzonej wizji zbrodniarza. Kalendarz bezlitośnie odlicza kolejne dni, aż do następnej ekspozycji.
Czy zwielokrotnione w lustrzanych odbiciach przerażone oczy ofiar wskażą prawdę?
Szczegóły
Recenzje
„Najwięcej światła wpada przez rysy.” „Artysta najpierw rozbija siebie, potem szkło.” „Samotność ma smak pyłu i zapach rozgrzanego metalu.” „Światło nie pyta, kogo dotknie – po prostu odsłania prawdę.” „Witraż żyje dopiero wtedy, gdy ktoś pozwoli mu świecić.” „Kolor to emocja zamknięta w szkle.” Witrażysta” to powieść, która od pierwszych stron otula czytelnika atmosferą światła przefiltrowanego przez kolorowe szkło – nieoczywistą, nastrojową, momentami melancholijną. To historia o sztuce, obsesji i cienkiej granicy między tworzeniem a niszczeniem, między światłem a mrokiem, który czai się tuż pod powierzchnią piękna. Sprawa zaginięcia młodej kobiety nie ma w sobie nic tajemniczego i trudnego, a przynajmniej tak sądzą przełożeni Aspirant Olgi Wierzbickiej wysyłając ją na miejsce zdarzenia. Zdziwienie dziewczyny wywołuje jednak obecność komisarza Adama Reznera , który na swojej robocie zjadł zęby. Wraz z biegiem czasu i rozwojem wydarzeń okazuje się ,że Witrażysta jak nazywany jest głównym czarny charakter jest seryjnym mordercą , a kawałki luster w ciałach jego ofiar tworzą swoistą ekspozycję. Czy służbom uda się rozwikłać zagadkę i zatrzymać działania przestępcy? Pomysł na fabułę tej powieści autor miał niezwykle oryginalny , dokładając do tego równie intrygującą i nie zawsze łatwą relację między Adamem i Olgą oraz oczywiście unikatowy styl pana Ludwika otrzymałam książkę, która mimo , że czytałam ją kilka dni z uwagi na objętość bardzo mnie wciągnęła. To kryminał, który nie opiera się wyłącznie na brutalności zbrodni, ale przede wszystkim na psychologii. Autor pozwala nam zajrzeć w umysł sprawcy – nie po to, by go usprawiedliwić, lecz by pokazać mechanizmy, które prowadzą do zła. Motyw witrażu nabiera tu zupełnie nowego, mrocznego znaczenia – ofiary stają się elementami chorej wizji „dzieła”, a światło, które zwykle symbolizuje nadzieję, zaczyna odsłaniać to, co najciemniejsze. Relacja Olgi i Adama dodaje historii głębi. Zderzenie doświadczenia z młodością, chłodnej kalkulacji z emocjonalnością sprawia, że śledztwo ma nie tylko wymiar zawodowy, ale i osobisty. Między nimi iskrzy – nie tylko konfliktem charakterów, ale też napięciem, które subtelnie towarzyszy kolejnym rozdziałom. „Witrażysta” to książka duszna, momentami niepokojąca, ale niezwykle sugestywna. Autor bawi się symboliką, światłem i cieniem – zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. Każda scena zdaje się być kolejnym fragmentem układanki, która dopiero na końcu tworzy pełny, wstrząsający obraz. To historia o tym, że najwięcej światła rzeczywiście wpada przez rysy – ale czasem to światło odsłania coś, czego wolelibyśmy nie widzieć.
Czytać tą książkę, to było prawdziwe doświadczenie obfitości, które dosłownie okalało swoimi opisami dane doznanie. Przede wszystkim zawsze chodziło tutaj o cierpienie, które było bolesne na wszelkie możliwe sposoby i opisane za pomocą wielu porównań, by dokładnie zobrazować to, co ktoś czuł. Jak bardzo było mu źle i w jakim dołku się znajdował. I tak przez całą książkę. Ja ją widziałam jako słowa klucze, gdzie i sceny i wydarzenia lawirowały wokół tego słowa oddając je maksymalnie, by i nasze ciało zaczęło reagować na nie tymi samymi uczuciami, co przeżywała je postać. To była pierwsza taka książka, gdzie doświadczyłam ją nie tylko w wyobraźni cielesnej, ale i umysłowej. Jeśli ktoś zatem jest wrażliwym człowiekiem, to może odczuwać ją podwójnie mocno. To kryminał tak mądry, że nieraz wystarczyło spojrzenie komisarza na innego funkcjonariusza policji i obaj wiedzieli co należy robić. Gdzie szukać ciała i wskazówek domniemanej krzywdy. Trudno nam jest czytać dalsze postępowanie, gdyż my wiemy co już miało miejsce. Wiemy jak odeszła, tylko nie mamy pojęcia, dlaczego towarzyszyło temu grono oczu. Można by rzec, że poszukiwania na swoje sposoby będą podzielone. W jednej kwestii sprawa będzie miała zwyczajny wyrok, ale z drugiej wyjdzie na to, że towarzyszył temu wyższy cel. Można by powiedzieć, że rozum spoufali się tutaj z wyczuciem intuicyjnym, przez co stworzą zwarty duet. Co ciekawe, autor poutykał nam tutaj kilka kawałków śladów, nieznaczne podpowiedzi i zasadzki na polu myślowym. Nie tak łatwo będzie tutaj znaleźć winnego i nie tak prosto jest wyczytać od policji ich intencje, gdyż posługują się hasłami, często rozmawiają przez telefon i nie wiemy o czym. Niektóre sytuacje ich szokują, a my nie wiemy co tam się wydarzyło. Zostajemy tutaj napięci jak struny, zakręceni jak zabawkowy bączek, gdzie dopiero koniec może nam wszystko wyjaśnić. Nowy rozdział to podpowiedzi wydarzeń, ale uogólnione, byśmy jedynie mniej więcej mogli podejrzewać czego będzie dotyczyła sprawa. Rozdziały krótkie i dłuższe, ale zakończone hasłami, niczym poezja, którą zrozumieć można na różne sposoby, w zależności kto ją czyta. Śmiem nawet powiedzieć, że to lektura dla cierpliwych. Ja już polubiłam się z piórem autora, teraz po raz na was:-) Ze swojej strony bardzo ją polecam:-)
Witrażysta jest najnowszą książką Ludwika Lunara i moim drugim spotkaniem z twórczością tego pisarza. Było to spotkanie bardzo emocjonujące i poruszające. We Wrocławiu znika Nina Ogińska. W jej domu spotykają się aspirant Olga Wierzbicka i komisarz Adam Rezner. To spotkanie zaowocuje włączeniem policjantki w prace zespołu, który od kilku miesięcy prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego mordercy. Jego znakiem rozpoznawczym jest oryginalny wzorzec działania i ujawniania ofiar. Nagie, wycieńczone i naszpikowane odłamkami lustra ciała pozostawia w punktach widokowych w okolicach Międzygórza. Nina nie pasuje do profilu ofiar, ale jej poszukiwania ujawnią wiele interesujących śladów łączących się z poszukiwaniami Witrażysty. Dalsza część książki to opis współpracy Wierzbickiej i Reznera oraz pozostałych członków zespołu prowadzący do zaskakującego zakończenia. W Witrażyście autor przedstawia złożoną, rozbudowaną zagadkę kryminalną, w której podążamy za różnymi tropami, a podejrzani znikają lub giną w tajemniczych okolicznościach. Podpatrujemy policyjne śledztwo przy okazji poznając metody policyjnej pracy oraz różne osoby je prowadzące. Dzięki temu wnikamy nie tylko w emocje towarzyszące śledczym podczas pracy, ale także poznajemy tło obyczajowe i problemy związane z pracą w organach ścigania podczas prowadzenia złożonego śledztwa. Ludwik Lunar pokazuje czym jest praca w policji, jaka może być motywacja do jej wykonywania i jak wpływa ona na życie osobiste policjantów. „Służba w policji poza wyniosłością ma w sobie olbrzymie pokłady zła, okrucieństwa i okropności…To właśnie dlatego wasze małżeństwa się rozpadają, dzieci odchodzą, a przyjaciele nie maja siły, by przy was trwać.”(str. 184). Zastanawiamy się nad tym, czy bycie policjantem to powołanie, służba, czy praca jak każda inna. Czytamy o wewnętrznych rozgrywkach między policjantami i dowiadujemy się czym zajmuje się policyjny profiler. Pisarz sięga w swojej powieści po motyw lustra. Lustro jest tu symbolem dualizmu rzeczywistości, dualizmu osobowości odbijających się w nim postaci. Odłamki lustra wbite w ciała ofiar, główny bohater przeglądający się w lustrze są symbolicznym poszukiwaniem prawdy o tym kim jesteśmy. Przebieg śledztwa jest także tłem do pokazania funkcjonowania osób z zaburzeniami osobowości oraz długofalowych skutków przeżytych traum. Jest to opowieść o manipulacji, tajemnicach, podwójnym życiu i umiejętności kamuflowania się. Pisarz przybliża nam także ideologię Straight Edge. Osoby policjantów, szczególnie pary głównych bohaterów, są złożone i charakterystyczne. Autor tworzy postacie wiarygodne i zapadające w pamięć. Adam Rezner ma przydomek Sztywny, który oddaje jego zachowanie i sposób bycia. Jako śledczy jest inteligentny, spostrzegawczy, ma intuicję i umie „czytać ludzi”, ale ma problem ze współpracą. Wszystkich trzyma na dystans, jest tajemniczy i ma ograniczone zaufanie do innych. Wierzbicka jest bardzo inteligentna i ambitna, a także emocjonalna, skrupulatna i uparta. Lepiej radzi sobie w kontaktach z ludźmi, ma swoje zdanie i je wyraża, co nie zawsze podoba się innym. Oboje ukazani są także przez przeżywane emocje, rozterki związane z podejmowanymi decyzjami. Drugoplanowi członkowie ekipy dochodzeniowej także prezentują zróżnicowane cechy charakteru i umiejętności, a każdy z nich wnosi coś ciekawego do fabuły doskonale ją dopełniając. Ludwik Lunar ma swój indywidualny styl. Pisze w sposób prosty i zrozumiały, a jednocześnie sugestywny, plastyczny. Podobały mi się pojawiające się w powieści barwne i oryginalne opisy czy porównania pisarza: „Mokry asfalt i chodniki sprawiły, ze kolorowe światła samochodów odbijały się w ich lśniącej powierzchni niczym rozmyte barwne refleksy. Nawet stary ceglany budynek prokuratury nabrał nieomal romantycznego charakteru, stając się bardziej dostępny i mniej przerażający.” (str. 261) czy „Kiedy przebył niewielki zagajnik, księżyc jak na zawołanie wyłonił się zza chmur i objął swą srebrzystoniebieską poświatą całą okolicę. Mokre kamienie, z których zbudowano zaporę skrzyły się w jego świetle, wyznaczając półkolistą linię kończącą się na drugim brzegu doliny.” (str. 428) Lunar poprzez budowanie narracji naprzemiennych wprowadza w swojej powieści pewien rytm, który tworzy w jego powieści określoną dynamikę, ale także harmonię. Rytm ten uzyskuje poprzez naprzemienne wprowadzanie scen dynamicznych i refleksyjnych, introspektywnych, wątków szybkiej i wolnej akcji oraz poprzez zróżnicowaną długość zdań i akapitów, a także przeplatając narrację dialogami. Wprowadzenie krótkich rozdziałów pomaga w utrzymaniu tego rytmu, napięcia i utrudnia przerwanie lektury wciągając w czytelniczy tunel „jeszcze tylko jeden rozdział”. Akcja jest ciekawie prowadzona i nieoczywista. Toczy się dynamicznie, ale pozostawia też czas na wgłębienie się w psychikę postaci, poznanie ich myśli i przeżywanych emocji. Dzięki temu zobaczymy w nich nie tylko policjantów prowadzących śledztwo, ale też zwykłych ludzi z ich problemami codziennego życia. Zwroty akcji wywołane pojawieniem się nowego tropu czasem nie wyjaśniają niczego, ale bardziej komplikują śledztwo. Autor umiejętnie i niedostrzegalnie angażuje czytelniczą uwagę intrygując nie tylko rozwiązywaniem zagadki, ale też osobowościami śledczych. Lunar precyzyjnie odtwarza scenerię wydarzeń, dba o dokładność pokazania topografii terenu, obrazowo i sugestywnie tworzy atmosferę miejsc, w które nas zabiera. Szczegółowo opisuje wrocławskie ulice i budynki. Zakończenie było dla mnie niespodziewane i zaskakujące. W końcowej scenie lustro służy konfrontacji głównego bohatera z własnym „ja” i odkryciu siebie. Nie dostajemy rozwiązania zagadki, musimy sami ją sobie poskładać z kawałków rozbitego lustra decydując o tym, co jest prawdą, a co tylko jej odbiciem. Witrażysta jest powieścią dla cierpliwych, dla tych, którzy lubią zanurzyć się w lekturze, wczuć się przebieg fabuły i w postacie, poszukać przesłania ukrytego między zdaniami. Polecam ją uwadze miłośnikom połączenia kryminału i thrillera psychologicznego. Tym, którzy cenią inteligentne, przemyślane fabuły, nieprzewidywalne zakończenia i to coś, co po odłożeniu książki długo krąży po głowie.
„Witrażysta” to thriller, który od pierwszych stron wbił mnie w fotel i sprawił, że trudno było złapać oddech 😱📖 Gdy znika trzydziestokilkuletnia kobieta, sprawa wydaje się rutynowa. Jednak szybko okazuje się, że to początek makabrycznej układanki, w którą zamieszani są aspirantka Olga Wierzbicka i budzący respekt komisarz Adam Rezner. To nie jest zwykły kryminał! Morderca porzuca swoje ofiary w sposób przerażający i artystyczny zarazem. Ciała są rozczłonkowane i obudowane kawałkami szkła, tworząc makabryczne witraże, w których zwielokrotnia się strach i cierpienie 😵 Te sceny to chore dzieła sztuki, a motyw lustra staje się kluczową metaforą całej powieści . Ludwikowi Lunarowi udało się stworzyć specyficzną, mroczną aurę, która mocno działa na wyobraźnię. Olga Wierzbicka i Adam Rezner to nie są typowi policjanci. Autor dba o to, by poznać ich ludzkie oblicze i wewnętrzne demony. Dzięki momentom wyciszenia w narracji, możemy lepiej zrozumieć psychikę bohaterów, co dodaje powieści głębi i realizmu. 💥 Zaskoczenie gwarantowane! Największą siłą książki jest jej zakończenie, które wyróżnia się na tle schematycznych thrillerów 🤯 Rozwiązanie jest ryzykowne, kontrowersyjne i nieoczywiste. Autorowi udało się uniknąć utartych schematów, dzięki czemu finał na długo zapada w pamięć. To finał, który albo pokochasz, albo znienawidzisz, ale na pewno nie zostawi Cię obojętnym. Autor prowadzi narrację jak krok po rozbitym szkle. Ostrożnie, boleśnie, ale koniecznie 💔 Gra tempem jest doskonała. Dynamiczne sceny śledztwa przeplatają się z momentami głębszej refleksji nad psychiką bohaterów i granicami człowieczeństwa. „Witrażysta” to mocna, brutalna i nieprzyjemna w najlepszym tego słowa znaczeniu powieść. To nie jest lektura na spokojny wieczór z kocykiem i herbatką ☕, ale książka, która wywołuje emocje, wstrząsa i zmusza do refleksji 🤔 Jeśli lubisz thrillery, które wykraczają poza schemat i na długo zostają w głowie, sięgnij po „Witrażystę”! Moja ocena: 9/10 🌟 Czy polecam? Tak, ale tylko dla osób o mocnych nerwach! To jedna z tych historii, które zostają w głowie na długo. BRUNETTE BOOKS
Czy potrafiłbyś spojrzeć w lustro, gdyby odbijało nie tylko Twoją twarz, ale też wszystkie Twoje lęki, winy i najmroczniejsze sekrety? „Witrażysta” Ludwika Lunara to thriller, który od pierwszych stron wbija w fotel i sprawia, że trudno złapać oddech. Znika trzydziestokilkuletnia kobieta - sprawa wydaje się banalna, może kolejne rutynowe zaginięcie. Aspirantka Olga Wierzbicka zostaje wysłana, by się tym zająć. Ale w domu ofiary niespodziewanie pojawia się komisarz Adam Rezner - twardy, milczący, budzący respekt. Od początku wiemy, że to nie jest zwykła sprawa, i że to, co kryje się w cieniu, ma twarz o wiele bardziej przerażającą, niż można by przypuszczać. Makabryczne sceny zbrodni są tu czymś więcej niż brutalnymi opisami - to chore dzieła sztuki. Ofiary porzucone niczym ekspozycje, ich ciała rozczłonkowane, obudowane kawałkami szkła, w których zwielokrotnia się strach i cierpienie. Motyw lustra to nie tylko estetyka, ale też metafora: ilu odbić własnej twarzy jesteśmy w stanie znieść, zanim pękniemy? Autor prowadzi narrację tak, że każda kolejna strona to jak krok po rozbitym szkle - ostrożny, bolesny, ale konieczny, żeby dojść do końca. To nie jest książka, którą można czytać obojętnie. Zmusza do myślenia o granicach człowieczeństwa, o tym, jak cienka bywa linia między człowiekiem a potworem. Lunar świetnie gra tempem - szybkie sceny śledztwa przeplata z momentami wyciszenia, w których możemy przyjrzeć się psychice bohaterów. Dzięki temu zarówno Olga, jak i Rezner zyskują głębię - nie są tylko policjantami tropiącymi mordercę, ale też ludźmi z własnymi demonami. Największe wrażenie zrobiło na mnie zakończenie. Autor nie poszedł w utarty schemat, nie podał czytelnikowi sprawcy na złotej tacy. Rozwiązanie jest ryzykowne, kontrowersyjne, i właśnie dlatego tak mocno zapada w pamięć. Przyznaję - przez chwilę chciałam, by winny okazał się ktoś „oczywisty”. Ale właśnie to, że Lunar wybrał inną drogę, sprawia, że „Witrażysta” wyróżnia się na tle innych thrillerów. To finał, który albo pokochasz, albo znienawidzisz - ale na pewno nie zostawi Cię obojętnym. „Witrażysta” to powieść mocna, brutalna, nieprzyjemna w tym najlepszym sensie - bo ma wywołać emocje, ma wstrząsnąć i zmusić do refleksji. To nie jest lektura na spokojny wieczór przy herbatce, kocyku i świeczce - to książka, która rozbija spokój na kawałki jak lustro i każe Ci patrzeć w ostrzejsze odbicie. Ocena: 9/10 - dla mnie to jedna z tych historii, które zostają w głowie na długo - i które przypominają, że literatura czasem powinna boleć.