29.18
Książki
Skarpa Warszawska
Wściekły
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
29,18 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Gniew przejmie kontrolę, bo zemsta nie może zaczekać! Czy to możliwe, że w Skraju pojawiły wampiry? Aspirant Teodor Okrutny stara się myśleć racjonalnie, ale jedno jest pewne - ktoś właśnie rozpoczął polowanie. Stojąca na odludziu, stara kapliczka, a na niej ukrzyżowane ciało nagiego mężczyzny to dopiero początek. Teodor Okrutny chce wrócić do spokojnego życia, ale tajemnicza zbrodnia nie pozwala mu wyjechać. Szczególnie, że ujawnione pod lasem ciało nie jest ani pierwsze, ani ostatnie. Ktoś nie tylko brutalnie pobił swoją ofiarę i przebił jej serce, jakby była legendarnym stworem, ale też pozostawił na ciele wypisaną krwią cyfrę. Kto zabił i dlaczego w ten sposób ujawnił zwłoki? Okrutny chciałby odpowiedzieć na te pytania, ale kolejna tragedia wstrząsa jego własnym życiem. Z chwili na chwilę rodzi się w nim coraz większa złość i chęć odwetu. Będzie musiał wymierzyć sprawiedliwość zgodną wyłącznie z własnym sumieniem, lecz jeszcze nie wie, jak wiele krwawych niespodzianek czeka go w Skraju.
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
384
Format
14.8x21.0cm
Języki
polski
ISBN
9788384301371
Rodzaj
Książka
EAN
9788384301371
Data premiery
2026-02-11
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Wściekły
29,18 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Kiedy na odludnej kapliczce staje się widoczna makabryczna instalacja z ludzkiego ciała, aspirant Teodor Okrutny wie, że spokojny powrót do domu właśnie przestał istnieć. Maciej Kaźmierczak wciąga nas w duszny, brutalny świat, w którym krew miesza się z szeptami o wampirach, a zorganizowana grupa „Zbawców” rozdaje własne karty. To nie jest kolejny grzeczny kryminał – to jazda bez trzymanki po najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej psychiki. Zapraszam Was na recenzję „Wściekłego” – książki, która udowadnia, że najgroźniejszy potwór to ten, który rodzi się w nas z bólu i rozpaczy. Są takie miejsca, o których zapomnienie wydaje się jedynym sposobem na przetrwanie. Dla Teodora Okrutnego takim miejscem jest Skraj – duszna, lepka od tajemnic przestrzeń, która nie pozwala o sobie zapomnieć. Maciej Kaźmierczak w swojej najnowszej powieści pt. „Wściekły” udowadnia, że powroty do przeszłości rzadko bywają kojące. Wręcz przeciwnie, bywają krwawe, bezwzględne i przesiąknięte tytułową wściekłością, która nie bierze jeńców. Wszystko zaczyna się od obrazu, który wbija się pod powieki i nie pozwala zasnąć. Stara, samotna kapliczka na odludziu, a na niej – ukrzyżowane ciało nagiego mężczyzny. To nie jest „zwykłe” morderstwo. To makabryczna instalacja, która sugeruje coś znacznie mroczniejszego niż porachunki lokalnych rzezimieszków. Przebite serce ofiary i krwawe cyfry na skórze sprawiają, że w Skraju zaczyna szeleścić szept o wampirach. Choć Teodor Okrutny stara się zachować chłodny umysł i racjonalnie oceniać fakty, szybko orientuje się, że polowanie właśnie się rozpoczęło. I co najgorsze – on sam może stać się zwierzyną. To, co w tej książce uderzyło mnie najmocniej, to fakt, że autor nie boi się iść „po bandzie”. Skraj w tej części staje się areną brutalnej gry, w której trupy pod lasem są tylko wierzchołkiem góry lodowej. Kaźmierczak nie łagodzi scen przemocy, nie ucieka wzrokiem tam, gdzie dzieje się krzywda. Dzięki temu czułam niemal fizyczny ciężar tej historii. To kryminał dla czytelników o mocnych nerwach – opisy są dosadne, a klimat gęstnieje z każdą stroną, budując napięcie, które momentami stawało się wręcz nie do zniesienia. „Wściekły” to jednak coś więcej niż tylko krwawe śledztwo. To fascynujące studium upadku i walki o resztki człowieczeństwa. Sam Teodor Okrutny jest bohaterem, któremu daleko do ideału. Jest surowy, impulsywny, popełnia błędy i często działa na granicy (lub poza nią) prawa. Ale właśnie w tym tkwi jego siła – jest autentyczny. Jego ból po kolejnej tragedii, która uderza bezpośrednio w jego życie, jest namacalny. Widzimy człowieka, w którym pękają ostatnie tamy, a na ich miejsce wlewa się czysta, dzika chęć odwetu. Zemsta tutaj nie prosi o pozwolenie – ona po prostu przejmuje kontrolę. Niezwykle mocnym punktem powieści jest wprowadzenie wątku zorganizowanej przestępczości i grupy „Zbawców”. To właśnie ten element nadał całości sensacyjnego pazura i sprawił, że zagrożenie przestało być abstrakcyjne. Zjawienie się Zbawców wprowadziło do historii dodatkową dynamikę i poczucie, że wszystko za chwilę może wymknąć się spod kontroli. To już nie jest tylko sprawa jednego mordercy, to systemowe zło, z którym Teodor musi zmierzyć się na własnych zasadach. Bardzo doceniam też sposób, w jaki autor splata teraźniejszość z bolesną przeszłością aspiranta. Powracające demony dawnej ucieczki ze Skraju dodają opowieści psychologicznej głębi. To historia o ucieczce przed samym sobą, która ostatecznie kończy się bolesną konfrontacją. Zakończenie przyniosło mi ogromną satysfakcję – jest domknięte, spójne i zostawia czytelnika z poczuciem, że sprawiedliwość, choć krwawa, została wymierzona. Jeśli szukacie kryminału, który jest bezkompromisowy, przesiąknięty beznadzieją, ale jednocześnie tak wciągający, że zapominacie o całym świecie – „Wściekły” jest dla Was. To opowieść o tym, jak cienka granica dzieli nas od szaleństwa, gdy gniew staje się naszym jedynym przewodnikiem. Polecam jednak zacząć od pierwszego tomu, by w pełni docenić ewolucję Teodora. Przygotujcie się na mocną przeprawę – Skraj to miejsce, z którego nie wraca się takim samym.
Czy zemsta naprawdę potrafi przejąć kontrolę nad człowiekiem do tego stopnia, że przestaje on odróżniać sprawiedliwość od czystej furii? „Wściekły” Macieja Kaźmierczaka nie jest grzecznym kryminałem do poduszki. Jest to historia, która od pierwszych stron wchodzi z buta w mroczny klimat małej miejscowości i nie zamierza już z niego wyjść. Jest kryminałem, którego prawdziwym silnikiem napędowym są emocje - surowe, nieprzyjemne i nieoswojone. Skraj to miejsce, z którego Teodor Okrutny chciałby uciec jak najdalej (i szczerze mówiąc wcale mu się nie dziwię). Ciągle otacza go duszna atmosfera, stare sprawy, ludzie z przeszłości, którzy wracają jak bumerang, i zbrodnia, obok której nie da się przejść obojętnie. Ukrzyżowane ciało na kapliczce brzmi jak scena z koszmaru albo taniego horroru o wampirach, ale szybko okazuje się, że to dopiero początek. Ktoś urządza polowanie, a kolejne ofiary mają nie tylko przebite serca, lecz także cyfry wypisane krwią. Już sam ten motyw sprawił, że czytałam tę historię z rosnącym niepokojem i ciekawością nie chcąc jej odkładać na bok. Teodor Okrutny to bohater, z którym nie zawsze jest mi po drodze. Ale może właśnie dlatego jest on tak interesujący? Szorstki, wkurzony na świat, zmęczony Skrajem i własną przeszłością, a jednocześnie wciągnięty w śledztwo, które coraz mocniej dotyka jego samego. Bardzo mi się podobało, że autor nie próbuje go wybielać, ani robić z niego krystalicznego stróża prawa. To człowiek z gniewem pod skórą, a kiedy w jego życiu dochodzi do kolejnej tragedii, ta złość zaczyna nim rządzić. „Wściekły” ma w sobie sporo sensacyjnej energii, ale dla mnie najmocniejszym elementem tej książki jest klimat. Małe miasteczko, stare układy, powracająca grupa Zbawców i poczucie, że nic tu nie jest przypadkowe. Akcja idzie do przodu dynamicznie, są momenty brutalne, są też takie, które bardziej grają na emocjach. Są też chwile, gdy po prostu czuć narastające napięcie i w głowie odrazu pojawia się myśl: „to nie może się dobrze skończyć”. I wiesz co? Dokładnie taką atmosferę lubię w mrocznych kryminałach. Jednak „Wściekły” nie jest książką idealną. Czasem czułam, że historia mocniej skręca w stronę sensacyjnego rozmachu niż surowego realizmu co nie spodoba się każdemu. Ale jednocześnie nie mogę odmówić tej książce wciągającej narracji i konsekwentnie budowanego klimatu. To opowieść o tym, jak łatwo usprawiedliwić własną przemoc, gdy nazwie się ją sprawiedliwością - i jak wysoka bywa cena takiego wyboru. Ocena: 7/10 - bo jeśli szukasz historii o gniewie, zemście i o tym, jak łatwo przekroczyć własne granice, to myślę, że „Wściekły” może być dla Ciebie naprawdę wciągającą lekturą. Dla mnie to solidna, mroczna opowieść, która zostawia po sobie niepokój i kilka niewygodnych pytań o to, kim stajemy się, gdy pozwalamy, by złość przejęła nad nami ster.
Dziś chcę Wam opowiedzieć o powieści, która mnie zaskoczyła, wciągnęła i… no dobrze, trochę przestraszyła. Mowa o „Wściekłym” Macieja Kaźmierczaka – drugim tomie przygód aspiranta Teodora Okrutnego. Pierwsze wrażenie? Mroczny, duszny klimat małego miasteczka, które ma więcej tajemnic niż mieszkańców. To nie jest pogodna opowieść na leniwy wieczór. To opowieść o złu, które czai się za rogiem i o gniewie, który może stać się jedyną słuszną drogą. Akcja powieści rozpoczyna się od makabrycznego odkrycia w leśnej kapliczce. Ktoś nie tylko morduje, ale urządza swoim ofiarom przerażające „przedstawienia”. Teodor Okrutny, który za wszelką cenę chce opuścić znienawidzony Skraj, zostaje wciągnięty w śledztwo. Wie, że to dopiero początek, zwłaszcza gdy na scenę wkracza lokalny gang „Zbawców”. Fabuła jest jak labirynt – prowadzi przez mroczne rodzinne tajemnice, dawne przewiny i współczesne zbrodnie. Nie zdradzając szczegółów, powiem tylko: finał jest intensywny i pozostawia w czytelniku mocne echo. Teodor Okrutny to nie jest typowy, gładki bohater kryminału. Jest szorstki, cyniczny, przeżarty osobistymi demonami i… autentyczny. Jego narastająca wściekłość jest paliwem dla akcji i sprawia, że cały czas towarzyszy mu napięcie. To emocja, która tu nie szkodzi, a wręcz nadaje historii rawowego, surowego charakteru. Clarice, jego wierna suczka to świetny kontrapunkt dla jego trudnej natury. To mały promyk światła w tej mrocznej historii. Reszta obsady, od członków gangu po zwykłych mieszkańców Skraju – autor tworzy wyraźne, często bardzo niepokojące portrety psychologiczne. Czuć, że każda postać ma swoją historię i motywację. Maciej Kaźmierczak pisze dynamicznie i obrazowo. Akcja momentami przyspiesza jak w thrillerze sensacyjnym, ale autor znajduje też miejsce na budowanie napięcia psychologicznego. Nie ma tu długich, opisowych przestojów. Język jest bezpośredni, czasem ostry, co idealnie pasuje do klimatu historii. Dzięki temu czyta się to jednym tchem – a te 384 strony mija naprawdę szybko. 🎯 Dla kogo jest „Wściekły”? Ta książka na pewno się spodoba miłośnikom: ✅️Mrocznych, polskich kryminałów z psychologiczną głębią. ✅️Thrillerów sensacyjnych, w których akcja nie zwalnia. ✅️Niedoskonałych, antypatycznych bohaterów, których mimo wszystko chce się obserwować. ✅️ Historii, w których małe miasteczko skrywa wielkie zło. Jeśli wolicie lekkie, „parlamentarne” kryminały, to może nie być Wasz wybór. Tu jest brud, gniew i brutalność, ale podane w bardzo wciągający sposób. Moja ocena: 9/10 ⭐ „Wściekły” to mocna, dobrze skonstruowana i emocjonalnie zaangażowana lektura. Maciej Kaźmierczak nie boi się pokazywać ciemnych stron ludzkiej natury, a Teodor Okrutny to postać, której ślad zostaje w głowie na długo. To idealna propozycja na weekend, gdy chcecie się zaszyć z książką, która nie pozwoli Wam o sobie zapomnieć. BRUNETTE BOOKS