Zabójczy mezalians
+ czas dostawy
Opis
Kim jesteśmy naprawdę, gdy nikt nie patrzy? Co ukrywamy przed światem - i przed sobą nawzajem?
Każdy może założyć maskę. Każdy może udawać. Ale co się stanie, gdy dwoje ludzi wchodzi w związek, niosąc bagaż tajemnic, których nie sposób wyznać? Gdy za fasadą miłości kryje się coś znacznie mroczniejszego i niebezpiecznego?
Czy można kochać potwora nie wiedząc, że samemu się nim jest?
Granica między dobrem a złem, człowieczeństwem a jego brakiem, zaciera się szybciej, niż mogłoby się wydawać. Kiedy miłość staje się obsesją, a związek - śmiertelną pułapką pełną niedomówień, sekretów i trudnych wyborów, nawet niewinne uczucia mogą mieć przerażające konsekwencje.
W tej historii nic nie jest tym, czym się wydaje.
Miłość, nienawiść, pożądanie i strach mieszają się w opowieści, która nie daje wytchnienia, aż do samego końca.
Bo prawda potrafi zabić. Dosłownie.
Szczegóły
Recenzje
„Zabójczy mezalians” to historia, która pokazuje, jak trudno budować przyszłość, gdy przeszłość wciąż stoi za plecami i dyszy w kark. To opowieść o dwojgu ludzi, którzy naprawdę się w sobie zakochują — głęboko, szczerze, z całą tą piękną, naturalną intensywnością nowej relacji. Problem w tym, że każde z nich niesie ze sobą ciężar, którego nie da się tak po prostu wyznać przy wspólnej kawie. To nie jest książka o toksycznej miłości, a wręcz przeciwnie — uczucia między bohaterami są autentyczne, choć podszyte lękiem. Autorka świetnie pokazuje, jak trudno otworzyć się przed kimś, gdy w życiorysie kryją się decyzje, wspomnienia i zdarzenia, które mogą wszystko zniszczyć. I jak bardzo można pragnąć bliskości mimo to. Napięcie w tej historii wynika z oczekiwania: kiedy przeszłość się odezwie? kiedy dogoni bohaterów? kiedy wymusi konfrontację? Atmosfera, więc gęstnieje stopniowo, oboje starają się żyć „normalnie”, choć dobrze wiedzą, że ich sekrety mają zęby i mogą ich ugryźć w najmniej odpowiednim momencie. Ta świadomość — ta obecność czegoś niebezpiecznego tuż za plecami — sprawia, że czytelnik nieustannie czuje narastający niepokój. Mimo tego historia ma swego rodzaju emocjonalną delikatności. Jest w niej dużo czułości, jest potrzeba bezpieczeństwa, jest pragnienie, by wreszcie ta druga osoba stała się tak naprawdę tą upragnioną „przystanią”. Tylko czy ona okaże się tak silna, by prawda nie obróciła ją w ruinę? „Zabójczy mezalians” to thriller, który łączy emocje z nieustannym napięciem. To opowieść o miłości, która musi zmierzyć się przeszłością i podjąć decyzję, co dalej. Trochę mi brakowało bardziej rozbudowanych wątków sensacyjnych, ale bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Jest uczucie, jest mrok, jest niepewność i bardzo autentyczni bohaterowie. Serdecznie polecam ;-) Cytaty: „Człowiek nie może być w pełni szczęśliwy, jeżeli gdzieś za rogiem czają się demony, które w każdej chwili mogą cię rozszarpać, jeżeli nie ma kogoś, komu może o wszystkim powiedzieć i nie bać się odrzucenia. Każdy potrzebuje swojej przystani, swojej kotwicy, której może się złapać i bezpiecznie przeczekać sztorm.” „Żadnych świadków! Rybki się najedzą! Plusk, plusk i po kłopocie.”
„Żadnych świadków. Rybki się najedzą. Plusk, plusk i po kłopocie…” Już od pierwszych zdań wiedziałam, że „Zabójczy mezalians” Moniki Konefelt to będzie historia, która mnie wciągnie i nie pozwoli odetchnąć. Aleksandra — a może raczej Celina — żyje z ciężarem przeszłości, z tajemnicą, która mogłaby kosztować ją życie. Każdy jej krok jest ostrożny, każdy gest przemyślany, a mimo to przeszłość zaczyna się o nią upominać. Gdy poznaje Antoniego, wydaje się, że los wreszcie daje jej drugą szansę. Ale czy można naprawdę rozpocząć nowe życie, kiedy wciąż czujesz na karku oddech swoich demonów? Z pozoru spokojna opowieść o miłości i nadziei zamienia się w thriller psychologiczny, od którego nie sposób się oderwać. Autorka z niezwykłą wrażliwością pokazuje lęk, samotność i pragnienie bezpieczeństwa. A jednocześnie nie pozwala nam odetchnąć ani na moment — bo tu każdy gest, każde słowo może oznaczać coś zupełnie innego, niż się wydaje. Monika Konefelt po mistrzowsku buduje napięcie — od delikatnych rys w idealnym obrazie małżeństwa, po momenty, w których strach dosłownie wisi w powietrzu. Z każdą stroną czujemy coraz większy niepokój, a pytania mnożą się szybciej niż odpowiedzi. Kto tu naprawdę jest ofiarą, a kto katem? Podczas lektury czułam się, jakbym oglądała film akcji z hollywoodzkim rozmachem — pełen napięcia, nagłych zwrotów i emocji, które trzymają do samego końca. Sceny były tak obrazowe, że niemal widziałam je przed oczami. Każdy rozdział przypominał kolejny kadr — dynamiczny, nieprzewidywalny, wciągający jak najlepszy thriller na dużym ekranie. Jeśli lubicie książki, w których nic nie jest takie, jak się wydaje — koniecznie sięgnijcie po tę historię.