Zaginiony klejnot Ferrary
Opis
Czy niewielkie włoskie miasto kryje w sobie mroczne tajemnice pochodzące z zamierzchłej przeszłości?
Młody dziennikarz o polskich korzeniach angażuje się w śledztwo związane ze śmiercią znanego kolekcjonera sztuki. Ta, z pozoru błaha, kryminalna historia doprowadza go na trop sekretnych organizacji poszukujących niezwykle cennego klejnotu. Pełen zwrotów akcji thriller rozgrywający się wśród zabytków i dzieł sztuki, które zawierają tajemnicze wskazówki pozostawione przez średniowiecznych i renesansowych architektów, alchemików i artystów.
W malowniczej Ferrarze heretycy okazują się świętymi, femme fatale aniołami, a przestępcy dobroczyńcami, ponieważ w tym niezwykłym miejscu wyobrażenia rzeczy, które uznajemy za prawdziwe, od wieków okazują się zdradliwe.
Kraj produkcji: Polska
Szczegóły
Recenzje
Lubię podróżować do Włoch, ale i przenieść się tam z fabułą powieści, szczególnie gdy do ucha wpada tak przyjemny głos, jak Macieja Kowalika. Właśnie zyskałam nowego ulubionego lektora! Do niewielkiego, spokojnego miasteczka Ferrara zaprasza nas Greg Krupa w wyjątkowej opowieści „Zaginiony klejnot Ferrary”, w której wątek kryminalny przeplata się z fascynującą historią sztuki i tajemnicami średniowiecza. To niemal idylliczne miejsce staje się nagle areną intryg, morderstw i rozgrywek o zaginione i wydawać by się mogło dawno zapomniane skarby. Powieść zaczyna się mocnym akcentem stanowiącym jedynie preludium do wciągającej historii, którą poznajemy cofając się o niecały miesiąc. To wtedy w niewyjaśnionych okolicznościach ginie profesor znany ze swej bogatej kolekcji dzieł sztuki, a młody reporter o polskich korzeniach, Davide Dobravski dostrzega w tym temacie szansę na dziennikarski sukces. Nie spodziewa się jednak, że prowadzone wspólnie z inspektor Dianą Leone śledztwo z każdym dniem będzie ujawniać coraz bardziej szokujące powiązania i tajemnice. Jak tego się dobrze słuchało! Dynamiczna akcja splata się z plastycznymi opisami tworząc atmosferę pełną napięcia, ale i niepozbawionej mroku tajemniczości. Postaciom i ich motywacjom nie brak wiarygodności, a szczególnie Davide wzbudził moją naturalną sympatię, która z czasem jedynie rosła. Jego relacje z płcią przeciwną wywoływały niekiedy mój uśmiech, ale szczerze mu kibicowałam. Powodem do uśmiechu okazały się też błyskotliwe dialogi, w których często przebijała włoska impulsywność i żywiołowość. To, co Autorowi udało się genialnie stworzyć, a lektorowi oddać, to mroczny klimat zaczerpnięty wręcz ze średniowiecza. Wyczuwa się, jak swobodnie Autor posługuje się piórem, ale i odnajduje w zawiłościach historycznych. Miałam wrażenie, że wręcz bawi się historią nawiązując do słynnych postaci, takich jak Lukrecja Borgia i wplatając motyw templariuszy. Wszystko to czyni niesamowicie umiejętnie splatając poszczególne wątki w fascynującą i spójną całość. Jeśli marzy się Wam fascynująca podróż do Włoch, również śladami zbrodni i sztuki, to słuchajcie audiobooka „Zaginiony klejnot Ferrary”, a ja już się cieszę na kolejny audiobook Autora „Przeklętą rzeźbę z Bolonii” również w znakomitej interpretacji Macieja Kowalika.
Po solidnej dawce przeczytanych ostatnio powieści obyczajowych, łapiących za emocjonalną strunę serducho, wątek kryminalny mocno trzymający w napięciu, doskonale wypełnił moje czytelnicze zapotrzebowanie na włoską wielowątkowość. W końcu Włochy to kraina różnorodności i kontrastów. Greg Krupa zabiera nas do Ferrary, miasta kipiącego historią, ale i tajemnicą. Idealnie miesza i dawkuje przeszłość ze współczesnością. Ocieramy się o fakty i legendy, znane nazwiska i te wykreowane na potrzeby powieści, łączącej w sobie wątki fascynacji człowiekiem i sztuką, alchemii i racjonalnych policyjnych kalkulacji. Akcja nie zwalnia, a zwroty, jakie mają w niej miejsce, pozostawiają mnóstwo przestrzeni na domysły, dzięki czemu nasza perspektywa stale ulega zmianie. Doskonale wykreowani bohaterowie, w tym postać bogatej Ferrary, pełnej historii, zabytków i sztuki, wielkich nazwisk, które specjalnie dla nas ożywają, rzucając nowe światło na przeszłość. Włochy od zawsze miały dla mnie w sobie dużo magii, a wszystko, co w nich widziałam i przeżyłam, teraz z perspektywy czasu wiem, nie było takim, jakim się wydawało na pierwszy rzut oka. Dokładnie tak samo jest w Zaginionym Klejnocie Ferrary! Gorąco polecam Wam tę niesamowitą lekcję historii w sensacyjnym wydaniu, pełną doskonale zaprezentowanego włoskiego klimatu. Serdeczne podziękowania za egzemplarz książki dla Wydawnictwa Letra oraz wielkie gratulacje dla Autora za wspaniały debiut.
,,Dziennikarz mimowolnie zaczął odpływać w rodzaj transu, jaki zdarzał mu się podczas studiów, kiedy stał przed obrazami największych mistrzów pędzla, takich jak Michał Anioł, Botticelli czy Rafael." To naprawdę wspaniała książka. Dawno nie czytałam niczego, co by ktoś w książce porównywał urodę kobiety do sztuki. Kiedy bowiem ujrzał pewną piękność aż dech mu zaparło. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie działo się to na pogrzebie. By jeszcze dopełnić naszego zaskoczenia owa kobieta w innym języku spoglądając w jego oczy prosiła o pomoc. Późniejsze wydarzenia były jeszcze dziwniejsze, nagle ksiądz z całym orszakiem zaczął uciekać jakby ich ktoś gonił. Znając wcześniejszy moment nie było to tak zabawne jak w chwili, kiedy o tym czytałam. W ogóle jakakolwiek scena, która mogłaby być zupełnie zwyczajna, została tu zamieniona na intrygująco zaskakującą. Pełne powagi pióro nakazuje nam czytać ją w napięciu, gdyż nigdy nie wiemy co tu może się wydarzyć. Tym bardziej dziwne jest to, że żałobnicy pod pelerynami mają wyszyte herby z dawnych zakonów rycerskich. Czyżby ta organizacja czegoś poszukiwała? Im bardziej jego śledztwo zmierza do przodu, tym więcej odnajduje wskazówek pozostawionych przez średniowiecznych i renesansowych architektów, alchemików i artystów. Uświadamia sobie, że cokolwiek to oznacza i do czegokolwiek dojdzie z pewnością sprowadzi na niego tarapaty. Jeśli lubicie thrillery ze sztuką w tle, mrocznymi średniowiecznymi tajemnicami, wskazówkami ukrytymi w najmniej spodziewanych miejscach, oraz dawną historię, to z pewnością powinniście przeczytać tą książkę. Nie da się jej rozkodować szybko. Nią się delektuje. Kto jest bardzo uważny w czytaniu będzie mógł poznać pewne symbole, które później odegrają swoją rolę. Jest to debiut, ale w ogóle na taki nie wygląda. Autor ma bardzo inteligentne pióro i dużą wiedzę w dziedzinie o której pisze. Lubi też pisać bardzo długie zdania. Bohaterzy są nieprzewidywalni, wykreowani na konkretne cechy charakteru. Naprawdę warta poznania:-)