Zęza
Opis
Zatoka Gdańska, zaginiona kobieta, mroczne tajemnice rybaków, stara latarnia. I morze wzburzone od kolejnych zbrodni.
Wracający z połowu Jakub natrafia na dryfujący samotnie jacht swojej żony, piosenkarki Giny Szado. Na pustym pokładzie mężczyzna znajduje liczne krwawe ślady. Po koncercie, który kobieta dała zeszłej nocy, Gina nie wróciła do domu. Służby rozpoczynają poszukiwania na morzu – bezskutecznie.
Z czasem Jakub odkrywa, że jego żona miała wiele sekretów. Dociera do jej fanów, stalkerów, trafia na pogróżki. I wreszcie na niepokojący przedmiot ukryty głęboko w ich łóżku… Tropy prowadzą do starej latarni morskiej w Stilo, gdzie w przeszłości Giny zdarzyła się jeszcze inna tragedia. Rodzinne biwakowanie przerwała wtedy śmierć. Jak się okaże, nieprzypadkowa…
Jakie jeszcze mroczne sekrety skrywa Bałtyckie Wybrzeże?
Ewa Przydryga oddaje głos morzu i ludziom morza. Odkrywa tajemnice rybaków i pewnego latarnika. Zęza to opowieść targająca emocjami niczym sztorm. Z siłą żywiołu udowadnia, że każde zło, choćby ukryte na dnie, wreszcie wypłynie na powierzchnię.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Recenzje
Sięgając po książki autorki wiem, że emocji nie braknie. "Zęza" to genialny thriller, który ciężko odłożyć, który się po prostu pochłania. Jakub Szado podczas połowu ryb zauważa swój dryfujący jacht, niestety na pokładzie nie ma jego żony Giny, która miała nim płynąć. Mężczyzna zgłasza zaginięcie żony, mierząc się nie tylko z podejrzeniami, że coś jej zrobił ale też z mrocznymi sekretami z przeszłości. Co ukrywa Gina? Kto jej zagrażał? Czy jeszcze żyje i kto przyczynił się do jej zaginięcia? "Zęza" wciąga i oblepia niczym gęsta mgła, mamy tu mnóstwo tajemnic, trudnych emocji, miłość, żałobę, przemoc, żal po stracie dziecka. Dzieje się tu na każdej stronie a ja zachęcam do lektury, o której nie da się zapomnieć....
„Zęza” Ewa Przydryga Od pierwszych stron czułam się, jakbym sama stała na brzegu morza. Czułam chłód Bałtyku i, mimo tego że nie lubię "efektu bujania", to poczułam go, gdy Jakub natknął się na dryfujący jacht swojej żony, Giny. A na pokładzie tylko ślady krwi. Od razu wiadomo było, że coś się stało, ale autorka nie dawała mi prostych odpowiedzi. Gina... piosenkarka, artystka, ale też kobieta z tajemnicami. Im więcej o niej czytałam, tym bardziej czułam, że nic w tej historii nie jest takie, jak się wydaje. Najbardziej poruszyły mnie retrospekcje do wydarzeń przy starej latarni w Stilo. Miały w sobie coś złowieszczego i prawdę mówiąc nie spodziewałam się tego, co się tam wydarzyło. To tam smutna przeszłość splatała się z teraźniejszością, a ja z każdą stroną coraz mocniej wchodziłam w tę mroczną układankę. Były momenty kiedy akcja zwalniała, ale nie przeszkadzało mi to. Nie zależało mi na tym, żeby tak „na szybko” poznać wszystkie szczegóły. Chciałam przedłużać tę chwilę. Najważniejsze bowiem dla mnie były emocje, a tych było tu mnóstwo. Tutaj każdy bohater był zraniony, pełen winy, a tytuł - dziwny na pierwszy rzut oka - nabrał symbolicznego znaczenia. Tytułowa „zęza” (czyli najniżej położona część kadłuba statku, gdzie zbiera się woda i różne zanieczyszczenia), stała się metaforą ludzkiej duszy... Bo tak jak w kadłubie statku zbierają się brudy, tak w ludziach kumulują się sekrety i traumy. Każdy ma swoją „zęzę”... Ogólnie rzecz biorąc książka ta ma mroczny, ale nieprzytłaczający klimat. Przeczytałam ją z prawdziwą satysfakcją. To thriller, który nie goni za tanim efektem, a buduje napięcie warstwa po warstwie, niczym przypływ. Spokojny, ale nieuchronny. To opowieść o winie, żalu i tajemnicach, które zawsze wypływają na powierzchnię. Powiedziałabym, że idealna na długie, jesienne wieczory, z herbatą i kocem, kiedy za oknem leje, a my chcemy się trochę zanurzyć w cudzym mroku. Bo lepiej w tym wymyślonym niż własnym. Ja Wam polecam "Zęzę" i mam nadzieję, że nikomu nie przytrafi się taka historia w realu.
Czy morze naprawdę potrafi zatrzymać w sobie każdy sekret, czy w końcu i tak wyrzuca go na powierzchnię? „Zęza” Ewy Przydrygi to thriller psychologiczny, który wciąga od pierwszego rozdziału i nie pozwala na chwilę oddechu. Autorzy wielu kryminałów korzystają z dużych miast i betonowych przestrzeni, by budować napięcie. Przydryga idzie w zupełnie inną stronę - przenosi nas nad Bałtyk, gdzie z pozoru spokojna przestrzeń zatoki zamienia się w labirynt tajemnic, obsesji i emocji, które potrafią zatopić równie skutecznie jak fale. Historia zaczyna się jak najgorszy koszmar. Jakub, rybak, wraca z połowu i dostrzega jacht należący do jego żony, znanej piosenkarki Giny. Statek dryfuje bez celu, jakby porzucony. Na pokładzie nie ma śladu po kobiecie, ale jest coś innego - krew. Ta scena otwiera cały dramat, w którym rozpacz i poczucie winy Jakuba mieszają się z tajemnicami przeszłości Giny. Wraz z bohaterem zaczynamy odkrywać, że kobieta, którą znał i kochał, miała twarz, której nigdy mu nie pokazała. To, co robi największe wrażenie w „Zęzie”, to klimat. Morze nie jest tutaj tłem. Ono żyje, oddycha, z każdą stroną powieści nabiera cech niemal ludzkich. Jest żywiołem, który przyciąga i odpycha, daje ukojenie i równocześnie przeraża. Każdy, kto choć raz stał na plaży podczas sztormu, zrozumie tę aurę - poczucie, że wobec potęgi wody człowiek jest bezsilny. Przydryga wykorzystuje tę metaforę perfekcyjnie. Ale „Zęza” to nie tylko thriller o zniknięciu. To przede wszystkim opowieść o rodzinie i o tym, jak trauma i przeszłość potrafią zniszczyć nawet najpiękniejsze więzi. Miłość Jakuba i Giny wydaje się intensywna i szczera, ale pełna rys. Niewypowiedziane słowa, ukryte lęki, narastające napięcia - to wszystko tworzy tło, które sprawia, że dramat kobiety nabiera dodatkowego wymiaru. Czy można naprawdę znać drugiego człowieka? Czy miłość wystarczy, żeby zatrzymać demony przeszłości? Przydryga mistrzowsko buduje napięcie nie za pomocą tanich sztuczek, ale emocji. Każdy rozdział to fala, która raz unosi czytelnika, dając mu nadzieję, że prawda okaże się mniej bolesna, a innym razem zalewa poczuciem bezsilności i strachu. Widać, że autorka świetnie rozumie mechanizmy psychiki - pokazuje bohaterów, którzy są ludzcy, wielowymiarowi, pełni sprzeczności. Ich decyzje bywają irracjonalne, ale zawsze mają swoje źródło w emocjach, a nie w logice. Mnie szczególnie uderzył wątek pogróżek, obsesyjnych fanów i ciemnej strony życia w blasku reflektorów. Gina, artystka kochana przez tłumy, w rzeczywistości była osobą nieustannie narażoną na niebezpieczeństwo. To zestawienie - sława i samotność - sprawia, że jej zaginięcie boli jeszcze mocniej. To nie jest historia o bajkowej miłości gwiazdy i rybaka. To opowieść o samotności, strachu i cienkiej granicy między miłością a uzależnieniem od drugiej osoby. „Zęza” to thriller, który trafia nie tylko do serca fana gatunku. To książka, która sprawia, że czytelnik sam zaczyna analizować swoje relacje, zastanawia się, jak wiele wie o bliskich i ile tajemnic skrywa każdy człowiek. Podczas lektury trudno nie zadać sobie pytań: czy ja naprawdę znam swoich najbliższych? Co, gdyby nagle zniknęli - co odkryłbym o nich, przeszukując ich przeszłość? Ewa Przydryga udowadnia, że potrafi pisać historie, które są jednocześnie mocne, emocjonalne i do bólu realistyczne. Zamiast przesadnie widowiskowych scen, daje nam narrację pełną gęstej atmosfery i emocjonalnego napięcia. To dlatego „Zęza” zostaje w głowie długo po odłożeniu książki - bo zmusza, by spojrzeć w głąb siebie. Ocena: 9/10 - bo to książka, która zachwyciła mnie nie tylko fabułą, ale przede wszystkim klimatem i sposobem, w jaki autorka potrafiła spleść wątki rodzinne z thrillerem psychologicznym. To zdecydowanie jedna z tych historii, które zostawiają po sobie echo - jak szum fal, które raz po raz wracają, przypominając o tym, co wydarzyło się na morzu.
Wracając z połowu, Jakub natrafia na opuszczony jacht. Gdy tylko podpływa bliżej, wie, do kogo on należy. To jacht należący do jego żony – Giny, która miała na nim spędzić ubiegły wieczór. Jakub wchodzi na jacht i jedyne, co tam zastaje, to ślady krwi. Zaczynają się poszukiwania kobiety, jednak nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów. Jakub zaczyna badać sprawę żony i z każdym krokiem odkrywa niepokojące fakty oraz sekrety związane z Giną. To zaprowadziło go pod latarnię w Stilo – miejsce, które wiązało się z inną tragedią sprzed kilku lat. Co łączy te dwa wydarzenia? Ewa Przydryga po raz kolejny napisała książkę, która angażuje czytelnika od pierwszych stron. Autorka splotła historię zaginięcia Giny z wypadkiem pod latarnią, prowadząc akcję dwutorowo. Dzięki temu śledzimy oba wydarzenia z perspektywy różnych bohaterów. Fabuła pełna jest zaskoczeń, porusza do głębi i dotyka czytelnika emocjonalnie. Dodatkowo autorka ukazuje, jak silna potrafi być więź rodzinna i do jakich poświęceń są zdolni bohaterowie, gdy w grę wchodzi dobro najbliższych. Jednak nie jest to książka opisująca wyidealizowanych ludzi, a takich, którzy popełniają błędy. Jedni z nich potrafią wyjść na prostą w obliczu trudnych wydarzeń, inni niestety nie. Czytając tę książkę byłam zachwycona, a jednocześnie rozbita. Nie potrafię opisać tych emocji. Największe wrażenie zrobiła na mnie końcówka – musicie sami tego doświadczyć. „Zęza” to thriller porywający niczym fala – niedający o sobie zapomnieć na długo. Poruszający do głębi, niebezpieczny i zachwycający. Serdecznie polecam!