Zoja i tajemnica znikających kapci
+ czas dostawy
Opis
Szalona piracka przygoda z kapciami w roli głównej! Kiedy tata Zoi dziedziczy po swojej cioci Anastazji Dom nad Jeziorem i papugę Olę, dziewczynka jest przeszczęśliwa. Nowe miejsce to nowe przygody! Akurat zaczyna się lato, więc wraz z rodzicami i Olą jedzie do Domu, żeby uporządkować rzeczy po cioci. Gdy przyjeżdżają na miejsce, z zaskoczeniem odkrywają, że właściwie nie ma czego sprzątać, ponieważ dom jest pusty. Pomimo braku mebli, Dom nad Jeziorem wydaje się doskonałym miejscem, żeby spędzić w nim wakacje. Wkrótce jednak okazuje się, że coś jest nie w porządku: wszystkim domownikom co chwila znikają kapcie. I nie tylko kapcie - także kalosze, tenisówki, klapki i baletki. Zoja podejrzewa, że papuga Ola wie na ten temat więcej, niż mówi, ale nie da się z niej wyciągnąć żadnych informacji. Zoja rozpoczyna zatem śledztwo na własną rękę
Szczegóły
Recenzje
Potrafi gwizdać na palcach i robić ogromne balony z gumy nawet-nie-balonowej. Pluje, i to całkiem celnie (o czym przekonał się niemiły listonosz) pestkami z czereśni. Ma silny, przekorny charakter i szczęście do wszelakich katastrof. A do tego wszystkiego bardzo chce być księżniczką. Dlaczego? Bo tego chcą inne dziewczynki, a Zoja marzy, by mieć koleżanki. W dniu, w którym Zoja przypadkowo zawiśnie na płocie, do domu jej rodziców przyjdzie przedziwna przesyłka. Z przewiązanego sznurkiem pudła dobiegać będą krzyki, rodem ze statku pirackiego. A z dołączonego do paczki listu, tata Zoi dowie się, że odziedziczył po swojej ekstrawaganckiej ciotce podróżniczce, papugę Olę (sprawczynię hałasu) i Dom nad Jeziorem. Dom okaże się wspaniałym, chociaż wymagającym umeblowania i remontu, miejscem na wakacje. Wkrótce jednak, całej rodzinie zaczną ginąć w nim buty. Gdy Zoi uda się kilka odnaleźć (o dziwo, tylko prawe), odkryje, że zostały przerobione na małe jachty wojenne! Z miniaturowymi armatami, łukami oraz dzidami z wykałaczek. Czyżby szykowała się jakaś bitwa morska? Jaką tajemnicę kryje dom? Kim jest Edgar Kikutek i straszliwy król Pieluchomajtek III Midi? Czy koty z kurzu mogą być słodkie? I, czy aby na pewno Zoi pisana jest przyszłość księżniczki 😉? Świetna jest ta książka! I ma wszystko, co cechuje idealną, wakacyjną pozycję. Oryginalną, dynamiczną akcję, zachwycająco lekki styl i olbrzymie pokłady poczucia humoru. Mimo, że liczy sobie ponad 200 stron, czyta się ją jednym tchem. I ma baaaardzo obiecujące zakończenie! Jestem miło zaskoczona tym, jak bardzo nas porwała. Gorąco polecam, w mojej opinii już od 6+.
Uśmiałam się jak fretka!
Po tytule recenzji możecie sądzić, że przeniesiemy się na otwarte może i że będą tutaj piraci! Będą i to jacy! Tacy nietypowi, ale o tym wkrótce, dodam, że morza tutaj nie będzie. Dziś w dzień skończyłem czytać lekturę i na jej myśl ciągle się uśmiecham. Czasami warto oderwać się od książek dla dorosłych i dla równowagi umysłu wdrożyć się w dziecięcą powieść, gdzie spotka nas niesamowicie ciekawa przygoda, postaci będą iście bajkowe, a wszystko to, co się wydarzy, będzie nieprawdopodobne. Autorką Zoji i tajemnicy znikających kapci jest Anna Samborowska, a ilustracje do książki przygotowała Justyna Karaszewska. O pierwszej można dowiedzieć się ze skrzydełka okładki, że jest doktorem literaturoznawstwa, I to, że wychowuje dwóch chłopaków, którzy wciąż gubią kapcie! (Skąd ja to znam... To dzieje się chyba wszędzie!!!). Pani Anna nadal poszukuje sama kapcia w rozmiarze nr 32. Może gdzieś zaplątał się u Was? Właśnie ten fakt spowodował, że napisała tę niezwykłą powieść dla dzieci. Okładka mocno sugeruje odbiorcom, że nudy to tutaj nie będzie. Można od razu domyślić się, że dziewczynka w stroju pirata, to tytułowa bohaterka Zoja, która pod prawą nogą ma spory zapas różnorakiego obuwia. W tle lata też pewien ptak. Kapcie w roli głównej? Kto by pomyślał... Zanim jednak o nich, to jeszcze raz przedstawię Wam główną bohaterkę powieści przygodowej dla dzieci, tytułową Zoję. Zoja to zwykła dziewczynka, z czarnymi włosami, lekko pokręconymi. Jej oczy są koloru zielonego i gdyby bliżej przyjrzeć się dziewczynce, można stwierdzić, że są one lekko wytrzeszczone. Zachowuje się jak każda mała dziewczynka. Choć czy młodej damie przystoi plucie pestkami czereśni? Ważną rolę odegrają w powieści rodzice. Właśnie tato dziewczynki odziedzicza pewien posiadłość zwaną Domem nad Jeziorem położoną nad jeziorem Gaładuś w miejscowości Krasnogruda. Jezioro to położone jest na Suwalszczyźnie, a jego mniejsza część znajduje się po drugiej stronie granicy z Litwą. Co to za dom, dokładnie, w jakich okolicznościach rodzina dziewczynki dowiaduje się o spadku? Do ich domu przychodzi listonosz z pewną dosyć dziwną przesyłką. Listem i pakunkiem, w którym znajduje się pewne ptaszysko. Jak wynika z listu, został on wysłany przez ciotkę Anastazję, które napisała w nim, że już zeszła z tego świata i posiadłość będzie o teraz należeć do potomka Anastazji. Ptak to papuga, która zwie się Ola i jest ważną postacią dla dalszych losów rodziny dziewczynki. Są już wakacje i tato postanawia, że weźmie parę dni wolnego od pracy i ruszą w podróż nad jezioro, by zobaczyć Dom nad jeziorem. Co ich tam spotka? Co tam zastaną i dlaczego zaczną ginąć im kapcie i inne obuwie? Z kim zaprzyjaźni się dziewczynka, jakie przygody przyprawią czytelnika w dobry humor i co takiego kryje się na wyspie na wspomnianym jeziorze? Musicie to przeczytać. Pośmiać się, poznać emocje, które towarzyszą Zoji, Zobaczyć jak sobie radzi w nowym, nieznanym miejscu. Nie ma tu nudy, cały czas coś się dzieje, a zakończenie może zaskoczyć każdego czytelnika. Do wspaniała lektura dla najmłodszych, czy do czytania do snu swoim pociechom przez rodziców i dziadków. To taka idealna książka na wakacje, gdy pogoda może nam spłatać figla. Warto wtedy mieć ją przy sobie.
Jeśli Wasze dzieci lubią czytać książki przygodowe, to "Zoja i tajemnica znikających kapci" autorstwa Anny Samborowskiej jest zdecydowanie dla nich. Zoja - dziewczynka, której żywiołem jest wspinanie się na drzewa, skakanie boso po kałużach i plucie pestkami czereśni w przejeżdżającego na rowerze listonosza. Jednak za wszelką cenę pragnie być... księżniczką, bo chce być taka jak jej koleżanki. Niestety, jej prawdziwa natura za każdym razem niweczy wszelkie starania wprowadzenia w życie dworskich manier. Właśnie rozpoczynają się wakacje, a "dzień na opak" przypomina Zoi o tym, jak trudno być księżniczką. Ku zdumieniu jej rodziny, do domu dociera duża, skrzecząca paczka i list od ciotki Anastazji, w którym informuje tatę Zoi o tym, że umarła (podobno już nie pierwszy raz!) i przekazuje mu w spadku jej wielki Dom nad Jeziorem i Olę, długowieczną papugę, która potrafi mówić - nie powtarzać! Po namowach Zoi, rodzina wyrusza wraz z Olą do domu ciotki. Już od samego początku domostwo wydaje się dziwne i dzieją się tam rzeczy trudne do wyjaśnienia. Znikające kapcie nowoprzybyłych to tylko wierzchołek góry lodowej. Okazuje się, że dom ciotki Anastazji naprawdę ŻYJE! Nocami dwie armie Kapciuszkowych Piratów od wielu lat toczą zacięte boje po rozległych powierzchniach podłogi Domu nad Jeziorem, a Zoja wraz z Edgarem Kikutkiem postanawia pogodzić zwaśnione rodzeństwo dowodzące armiami. Czy król Pieluchomajtek III Midi i jego siostra Królowa Kaszanka Pierwsza podadzą sobie dłonie? Czy Edgar zyska szacunek i uznanie ze strony współtowarzyszy? Czy Zoja wreszcie zaakceptuje swoją naturę i porzuci białe rajstopy i pudrowe sukienki z falbankami? Zakończenie książki zapowiada kontynuację przygód Zoi... Pozwólcie sobie zanurzyć się w tym niezwykłym świecie, gdzie wszystko jest możliwe, nawet wierzchowce z kotów kurzu!
Książkę czytała moja córka. Zachęciły mnie dobre opinie na jej temat i zdecydowanie cieszę się, że na nią trafiłyśmy. Ciekawa, letnia historia o dziewczynce, której przydarza się niespodziewana wakacyjna przygoda! Myślę, że każde dziecko na pewnym etapie swojego rozwoju wierzy w to, że w jego domu mieszkają krasnoludki. Autorka cudownie wszystko ubrała w słowa i stworzyła dla nas historię, która dla dziecka wydarzyć by się mogła naprawdę! Napisana jest lekko, bardzo przyjemnym i wesołym językiem. Dużo w niej dialogów, dzięki czemu czyta się ją naprawdę szybko i nie nudzi. Sporo tu też mamy tajemnic, które wciągną czytelnika w wir tej magicznej historii. Książka i bawi i uczy! Mamy też pokazanych wiele ważnych wartości w tym siłę rodziny i przyjaźni. My wspólnie z córką polecamy!
Nie za często goszczą u mnie książki dla dzieci, a pozycja, którą mam dzisiaj do zaprezentowania przeznaczona jest głównie dla sześcio-, ośmiolatków. Doktor literaturoznawstwa i mama dwójki chłopców, Anna Samborowska, popełniła książkę o znikających kapciach, przy okazji poszukiwań zagubionego jednego z nich w rozmiarze 32. Książka miała premierę 1 czerwca czyli w Dzień Dziecka. Idealna data, ale jakoś mało jej w mediach. Chyba dobrze się stało, że do mnie trafiła, bo powiem wam szczerze, że świetnie się podczas czytania bawiłam. Tata Zoi staje się spadkobiercą Domu nad Jeziorem po swojej ciotce Anastazji. Mało tego, dziedziczy także papugę Olę. Zoja widzi w tym same plusy, bo właśnie zbliżają się wakacje, a co za tym idzie, otwierają się możliwości do nowych przygód, których odważna i pomysłowa dziewczynka wciąż jest głodna. Gdy jednak dojeżdżają na miejsce, chcąc uporządkować rzeczy pozostawione po ciotce, okazuje się, że ów Dom jest… pusty. Tylko czy na pewno? Bardzo szybko staje się faktem, że z tym Domem nie jest wszystko w porządku, a każdemu z domowników co jakiś czas znikają kapcie; zresztą nie tylko one, bo potrafią znikać, wsiąkać, przepaść bez śladu również buty, tenisówki, kalosze… Co się dzieje? Czy przyglądająca się temu papuga Ola wie więcej, niż chce powiedzieć? Zoję czeka śledztwo. Oj, będzie się działo. Samborowska funduje nam, a może raczej naszym milusińskim książkę przygodową w iście pirackim stylu, ale nie ze statkiem i z morzem w roli głównej, a z kapciami. Szykujcie się na zdarzenia i hece dziejące się wokół Domu nad Jeziorem, papugi Oli, tytułowych kapci (i innego obuwia) oraz samej Zoi. Co prawda główną bohaterką jest dziewczynka, ale uważam, że książka o przygodach Zoi powinna zainteresować także chłopców. Ta opowieść jest bardzo uniwersalna, nie jest lukrowana, a sama protagonistka to nie panna w falbankach i koronkach pozująca na księżniczkę, więc każdy chłopiec bez problemu będzie mógł się utożsamić z Zoją i przeżywać razem z nią wszystkie perypetie. Olbrzymim plusem książki jest to, że dziewczynka, wbrew temu co ogląda się wszędzie na co dzień, ma bardzo dobre relacje z rodzicami. Zarówno Zoja, jak i rodzice potrafią szanować siebie wzajemnie, wspierać się, liczyć na siebie, słuchać i wierzyć. Zoja i tajemnica znikających kapci to książka humorystyczna, ale niesie przy okazji także wiele mądrych przesłań. Historia napisana przez Annę Samborowską wciąga bez reszty i na pewno w młodym czytelniku wywoła, oprócz ataków śmiechu, mnóstwo innych emocji. Ja jako rodzic (dzisiaj już całkiem dorosłego człowieka) uważam, że powinno być więcej tak mądrych, ciekawych a zarazem zabawnych książek, które nie nudzą, są kreatywne, a przy okazji uczą. Dodam jeszcze, że książka została bardzo ładnie wydana (trochę szkoda, że nie w twardych okładkach). W środku znajdują się świetne ilustracje autorstwa Justyny Karaszewskiej, które wspaniale korelują z tekstem. Nic tylko czytać.
"Zoja i tajemnica znikających kapci" to fascynująca opowieść, która wciąga małych czytelników w wir przygód i tajemnic! 😍 W książce znajdziemy wszystko, czego potrzeba, aby wciągnąć młodego czytelnika na długie godziny: intrygującą fabułę, ciekawe opisy miejsc i postaci oraz dynamiczne dialogi. Zoję można polubić od pierwszych stron – to odważna i pomysłowa dziewczynka, która nie boi się stawić czoła trudnościom i tajemnicom, które na nią czekają. Jej niezwykłe śledztwo w sprawie znikających kapci przynosi wiele zaskakujących momentów! To wspaniała książka dla dzieci i młodzieży, która pobudza wyobraźnię i rozwija kreatywność. Plusik za to, że napisana z humorkiem!