29.24
Historia
Harde
PRL od kuchni
Wydawnictwo:
Harde
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
29,24 zł
Cena rekomendowana: 50,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 15.06.2026
Opis
Pyzy w słoikach sprzedawane na bazarach, zimne nóżki i sałatki jarzynowe smutno tkwiące w akwariach lodówek garmażeryjnych czy powolnie kręcące się kurczaki na rożnie podczas festynu – oto kadry peerelowskiego przepychu, na który było nas stać i który nie był naszym ostatnim słowem! Bary mleczne pękały w szwach, bufetowe nie nadążały z wydawaniem kiełbas z wody, a mielony czy bigos w barze dworcowym potrafiły dać doznania gastronomiczno-gastryczne, których nie można było wymazać z pamięci. Ceraty i obrusy stołów w lokalach wszystkich kategorii zaścielą demoludowym menu okresu pierwszych sekretarzy – Sławomir Koper, najbardziej poczytny pisarz historyczny w kraju nad Wisłą, oraz Mariusz Mucha, dziennikarz i pasjonat gotowania. Garkuchnia PRL-u wita i zaprasza!
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
400
Format
14.3x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788383436272
Rodzaj
Książka
EAN
9788383436272
Data premiery
2025-11-12
Kraj produkcji
PL
Producent
TIME S.A
Dodałeś produkt do koszyka
PRL od kuchni
29,24 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Czytając „PRL od kuchni”, czułem się jak w domu… Wszak to moja rzeczywistość, czasy młodości, dorastania i zdobywania pierwszych doświadczeń smakowych. Moja rzeczywistość nie była zła, powiem więcej – była bardzo dobra! Obie babcie gotowały znakomicie, moja niania, która wychowywała mnie do szkoły podstawowej, robiła genialne pierogi (i nie tylko). Mama też wyczarowywała znakomitości, nawet gdy na półkach w sklepie stał tylko ocet i musztarda. A tata dbał, by zaopatrzenie w domu opierało się na produktach „niekartkowych”: cielęcina od znajomego rolnika, miód od kolegi pszczelarza, dziczyzna od kolegów myśliwych… Kolejne kartki książki to dla mnie lawina wspomnień: o bloku czekoladowym, leniwych z baru mlecznego czy kremie sułtańskim, na który zabierał mnie wujek ze swoimi synami do cukierni w Stargardzie. Kiedy przyjeżdżałem do babci nad morze na wakacje, obowiązkowym punktem była woda z saturatora z sokiem (tzw. „gruźliczanka”), wata cukrowa, lody na patyku i cytronada w woreczku. Pomagałem ją zresztą robić u kuzyna, który kręcił latem „kokosy”, a ja też przy nim nieźle zarabiałem. W uszach wciąż mam krzyki lodziarzy na plaży w Mrzeżynie: „Mężu, mężu nie bądź głupi, niech Ci żona loda kupi!”, Mógłbym tak bez końca wspominać, choćby zakupy rarytasów w Pewexach czy Baltonie… Ale nie o to przecież chodzi, by zanudzić Was moimi wspomnieniami. To książka, którą powinien przeczytać każdy, kto pamięta PRL i wszelkie tematy związane z jedzeniem w tamtych czasach. To także lektura dla tych, którzy tamtej epoki nie znają – by nie myśleli, że pomarańcze w sklepie były zawsze. My pamiętamy, jak czekaliśmy na newsa z „Dziennika Telewizyjnego”, który przed Bożym Narodzeniem informował, że wpłynęły statki z cytrusami… choć nigdy nie było wiadomo, czy uda się je rozładować na czas. Autorzy książki sami żyli w tamtych czasach i wspominają swoje przeżycia, ale też solidnie dokumentują nie tylko domową aprowizację. Opisują wszystko to, co działo się w gastronomii: bary mleczne, jadłodajnie, stołówki Funduszu Wczasów Pracowniczych, restauracje, kawiarnie i bistra. Dokumentują, co tam podawano i czym się delektowano. No, może przesadziłem z tym „delektowaniem”, bo nie wszystko było wysokiej jakości… Lekkie pióro z pieprzykiem humoru w stylu Barei czyni tę książkę świetną lekturą – wspomnieniową, poznawczą i dokumentującą. Słowem: książka dla każdego tak jak leniwe w barze mlecznym. Wszyscy je kochali, ale każdy za coś innego. Takie z masełkiem i bułeczką tartą… Ech, rozmarzyłem się! Czytajcie, bo warto!