To nie jest rozmowa na telefon
Opis
Nowa książka autora bestsellerowej powieści ",Zadzwoń, jak dojedziesz“,!
Czy dorosłe dzieci wciąż powinny oczekiwać od rodziców poświęcenia?
Odkąd Krystyna Barańska przeszła na emeryturę, z przyjemnością zgłębia tajniki włoskiej kuchni, wraz z mężem pielęgnuje działkę i chętnie zajmuje się dwójką wnuków. Jako była bibliotekarka prowadzi też z powodzeniem kluby czytelnicze.
Powietrze pachnie już wiosną, zbliżają się święta, gdy córka Agnieszka dzwoni, zapowiadając wspaniałą niespodziankę. Krystyna czuje, że powinna być zadowolona. Tyle, że tak nie jest. Od jakiegoś czasu rośnie w niej pragnienie, by żyć choć trochę po swojemu, realizując wspólne z mężem marzenia. Oczywiście troszcząc się o najbliższych, ale nie zawsze stawiając ich na pierwszym miejscu.
W tej powieści nie znajdziecie cudownej recepty na szczęście. Ale prawdziwą magię już tak! Ona się dzieje, gdy decydujemy się na szczerość, opartą na czułości i wzajemnym zrozumieniu.
Szczegóły
Recenzje
Pierwsze wrażenie? Tytuł i okładka krzyczą: „będzie prawdziwie”. I nie mylą💥 Już od pierwszych stron czuć surowość emocji, które rzadko pokazujemy na co dzień. To nie jest cukierkowa historia – to książka, która mocno stąpa po ziemi. Fabuła? Opowiada o relacjach, które z jednej strony są na wyciągnięcie ręki, a z drugiej – coraz bardziej nieuchwytne. Jakub Bączykowski genialnie rozprawia się z iluzją bliskości w czasach, gdy każdy ma telefon 📱 Bohaterowie są autentyczni, wkurzający, czuli i pogubieni – jak ludzie z krwi i kości. Przez większość lektury miałam wrażenie, że podglądam czyjeś życie. To właśnie bohaterowie z całym swoim bagażem doświadczeń są najmocniejszym punktem tej książki. Są tak prawdziwi, że momentami czułam się, jakbym podglądała prawdziwe rozmowy przy rodzinnym stole. Krystyna Barańska to portret kobiety w poszukiwaniu siebie. Główna bohaterka i świeżo upieczona emerytka to postać, z którą niezwykle łatwo się utożsamić. Przez lata była filarem rodziny – nauczycielką, bibliotekarką, żoną i matką. Teraz, gdy po raz pierwszy ma czas tylko dla siebie, odkrywa pasję do włoskiej kuchni, literatury i chwile spędzone z mężem na działce. To postać cicha, lecz odważna. Obserwowanie, jak uczy się stawiać granice i powoli, z poczuciem winy, stawiać swoje potrzeby na równi z potrzebami bliskich, jest niezwykle poruszające i inspirujące. Nieidealna, a przez to prawdziwa. Nie jest święta. Jej wątpliwości, lęk przed powiedzeniem „nie” i wewnętrzne konflikty sprawiają, że jest bliska każdej kobiecie, która kiedykolwiek po cichu o czymś zamarzyła. Galeria rodzinnych portretów. Relacje i konflikty między członkami rodziny tworzą główną oś fabuły, pokazując złożoność rodzinnych więzi. Córka Krystyny to postać, która swoim „dobrym sercem” nieświadomie potrafi zdominować życie matki. To właśnie jej telefon z zapowiedzią „wspaniałej niespodzianki” staje się katalizatorem całej historii. Jej oczekiwania idealnie odzwierciedlają trudne pytanie: gdzie kończy się miłość, a zaczyna obowiązek? Mąż Krystyny, stanowi dla niej największe oparcie i sojusznika w marzeniach. Jest przedstawiony jako cichy partner, gotowy do rozmowy i podjęcia nowego rozdziału, co czyni go idealnym kontrastem dla bardziej roszczeniowej córki. Syn Krystyny, jego postać ukazuje inny życiowy problem – niezależność finansową. Jako dorosły syn, który nieustannie potrzebuje wsparcia rodziców, wprowadza do historii wątek odpowiedzialności, który może być znajomy niejednej rodzinie. Dwójka wnuków, które stanowią radość i łącznik pokoleń, ale też przypomnienie o upływającym czasie i o tym, jak wiele już za nami. Po Co Poznać Tych Bohaterów? Bohaterowie „To nie jest rozmowa na telefon” to sztuka stworzenia uniwersalnych postaci. Każdy z nich, niezależnie od wieku, niesie w sobie fragment naszej codzienności. Ta książka nie daje gotowych recept, ale daje coś cenniejszego – przestrzeń do refleksji. Dzięki tym właśnie postaciom czytelnik może przez chwilę przyjrzeć się swoim własnym relacjom i zadać sobie pytanie: a jak jest u mnie? A emocje? Od ścisku w gardle po bezsilny śmiech. Momentami czułam się, jakbym sama uczestniczyła w tej niezręcznej, czasem bolesnej wymianie zdań. Tempo akcji – szybkie, zwięzłe, pełne dialogów. Styl autora nie męczy. Krótkie rozdziały tylko podkręcają chęć: „jeszcze jeden, no dobra, może jeszcze pięć minut” ⏳ To książka, którą połkniecie w jeden wieczór, ale zostanie w głowie na dłużej. 📌 Dla kogo? Dla wszystkich, którzy kiedykolwiek poczuli, że rozmowa to coś więcej niż wymiana słów. Dla fanów obyczajówek z pazurem, dla czytelników Kasi Bondy. I dla tych, którzy nie boją się, gdy książka stawia niewygodne pytania zamiast dawać łatwe odpowiedzi. Moja ocena: 8/10 🌟 Czuję, że mogłoby być jeszcze ciężej, jeszcze głębiej – ale i tak jest cholernie dobrze. BRUNETTE BOOKS
To chyba pierwsza książka, która pokazała jak wygląda życie na emeryturze i co jest dla takich osób w życiu ważne. Tak naprawdę dopiero podczas lektury tej książki zrozumiałam słowa, kiedy babcia mówiła, że na emeryturze się odpoczywa, a nie bawi dzieci, zwłaszcza, jeśli swoje już się wychowało. Tutaj było opisane jak kobieta wkraczająca w czas emerytury początkowo nie wie co ma ze sobą zrobić. Nie wie gdzie włożyć ręce by tylko nie robić tego ,,nic" jak wszyscy inni w jej wieku. Wręcz opisuje mężowi, że ona ma dopiero sześćdziesiąt lat, a to jest czas, kiedy powinna coś tworzyć, mieć swoje zainteresowania, a nie siedzieć bezczynnie i czekać na koniec. Z opisu jej zainteresowań widzimy jak zachwyca się wszystkim co włoskie, dlatego postanowiła gotować same najsmaczniejsze włoskie dania. Oczywiście rodzina docenia jej najsmaczniejsze gotowanie, jednak liczy na to, że pozostanie ono w domu, a oni będą je smakować. Jej zamiłowanie to również Klub Książki do którego lubi chodzić, gdyż tam do woli może rozmawiać o twórczościach ulubionych pisarzy. Niestety jej córka burzy ten spokój nagłą wiadomością, której nie może przekazać przez telefon. Nasza bohaterka wciąż jest dręczona tym czymś i obawia się, że będzie to kolejna ciąża córki. Z bólem przypomina sobie ostatnią jaką przeszła, nieprzespane noce, pilnowania, wstawania i aż w głowie jej się kręci od natłoku tych myśli. Nie może się pogodzić z wiadomością, której nawet nie jest pewna, gdyż w końcu poczuła, że jest coś, co sprawia jej przyjemność, ma na to czas i jest szczęśliwa. Na dodatek córka zapowiada, że przyjedzie do niej na jakieś święto i dzień wcześniej przywiezie jej wnuki, aby oni mogli odpocząć od dzieci. Jak sądzicie, czy to jest dobra wiadomość? Czy dziadkowie na rencie marzą tylko o tym, aby wychowywać kolejne pokolenie, by to młodsze mogło odpoczywać? Wydaje mi się, że jest to opowieść dla każdego wieku, aby młody zrozumiał, że czasami nie oznacza często., a starszy miał na tyle odwagi, by móc pozwolić sobie na czas dla siebie. To, że ktoś doczekał emerytury już jest dla niego wygraną, więc nie należy jej odbierać, zwłaszcza, że na spokój zasługuje się zwłaszcza w tym wieku:-) Piękna w odbiorze, mądra i bardzo życiowa. Bardzo ją polecam:-)